Brała dziesiątki tysięcy złotych od klientów, ale nie podejmowała należytych działań. Skandal w poznańskiej adwokaturze
34 zarzuty dla profesor Iwony S.-J.
O sprawie informuje Gazeta Wyborcza. Rzecznik dyscyplinarny zajmuje się sprawą poznańskiej adwokatki Iwony S.-J. To profesor UAM. Zarzucono jej popełnienie 34 deliktów dyscyplinarnych dotyczących 23 pokrzywdzonych. Najczęściej pojawiające się zarzuty to pobieranie od klientów dużych pieniędzy (rzędu kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy złotych) i nie dopełnianie swoich obowiązków. Klienci skarżą się, że kobieta na rozprawy przysyłała innych prawników, którzy nie byli zorientowani w temacie, miała też przeoczać ważne terminy, a kontakt z nią był utrudniony.
Jak relacjonuje Gazeta Wyborcza, lokalni adwokaci mówią o największym skandalu w historii poznańskiej adwokatury. Ich zdaniem kobietę zgubiła pogoń za pieniędzmi. Klienci natrafiali na jej stronę internetową, czytali pozytywne opinie i zgłaszali się do niej, wierząc, że otrzymają pomoc, która, jak się okazywało, musiała kosztować bardzo dużo. Należytej pomocy nie dostawali.
Z ustaleń dziennika wynika, że od marca adwokatka nie będzie mogła już tytułować się profesor UAM - w listopadzie uczelnia rozwiązała z nią umowę, nie świadczyła pracy od połowy września ubiegłego roku. Od marca S.-J. będzie doktorem habilitowanym. Do UAM dotarły informacje od pokrzywdzonych o działaniach adwokatki, ale uczelnia twierdzi, że powód rozwiązania umowy o pracę był inny. Jaki? Nie zdradza.
GW podaje, że pierwsze zarzuty postawiono adwokatce dwa lata temu, rzecznik dyscyplinarny chciał zawieszenia jej w prawie wykonywania zawodu, ale kobieta wystąpiła o mediacje z pokrzywdzonymi. Jesienią ubiegłego roku pojawiły się kolejne zarzuty, ale adwokatka poinformowała rzecznika, że prowadzi mediacje z klientami.
Aktualnie sąd dyscyplinarny bada zarzuty postawione adwokatce. Wezwano ją na 20 stycznia, ale przedstawiła zwolnienie lekarskie. Kolejne posiedzenie odbyło się 3 lutego. Adwokatka znowu nie przyszła. Wezwano ją na 10 lutego, ale dzień wcześniej do rady adwokackiej dotarła informacja, że S.-J. chce... wykreślenia jej z listy adwokatów, bo teraz będzie notariuszem. W takiej sytuacji postępowanie dyscyplinarne zostaje umorzone.
Kobieta, wnioskując o zostanie notariuszem (decyzję podejmuje minister sprawiedliwości), nie wspomniała, że jest adwokatką, a jedynie doktorem habilitowanym zatrudnionym na poznańskiej uczelni. Ministerstwo nie mając wiedzy o tym, że kobieta jest adwokatką, nie kontaktowało się z poznańską radą adwokacką - gdyby to zrobiło, otrzymałoby informację o zarzutach dyscyplinarnych. Po informacji od Gazety Wyborczej, ministerstwo poprosiło o wyjaśnienia radę adwokacką.
Sąd dyscyplinarny wciąż bada sprawę - trwa przesłuchiwanie pokrzywdzonych. Adwokatkę zawieszono.



Najpopularniejsze komentarze