Jest wyrok w głośnej sprawie nielegalnej hodowli w Pyszącej. Trzymał na posesji między innymi tygrysy, pumy i antylopy
Uratowano kilkaset zwierząt.
W poniedziałek Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał Macieja M. na dwa lata więzienia. Wyrok obejmuje także narażenie przypadkowych osób na niebezpieczeństwo - klatki i wybiegi z groźnymi zwierzętami były źle zabezpieczone.
"Oskarżony miał pełną świadomość, że jego działalność jest nielegalna" - mówiła cytowana przez Radio Poznań sędzia Joanna Rucińska. "Oskarżony - niewłaściwie nadzorowany przez powołane do tego służby weterynaryjne, w odczuciu całkowitej bezkarności, pod pozorem prowadzenia cyrku, nabywał i hodował coraz więcej gatunków zwierząt, w tym takie, których posiadanie było w jego sytuacji zabronione. Przy czym zwierzętom tym nie zapewniał właściwych warunków bytowania" - dodała.
Maciej M. przez najbliższe 10 lat nie będzie mógł posiadać ani hodować żadnych zwierząt. Dodatkowo musi zapłacić dwie nawiązki, w tym jedną w maksymalnej wysokości - 100 tys. zł na rzecz organizacji działających na rzecz zwierząt.
Wyrok nie jest prawomocny. Nie wiadomo, czy będzie apelacja. Skazany i jego obrońca nie pojawili się dziś na sali rozpraw.
Przypomnijmy. Sprawa miała swój początek w 2017 roku. Wielkopolscy policjanci ustalili, że pod Śremem mogą być trzymane bez wymaganych zezwoleń m.in. tygrysy, pumy czy lamparty. W czwartek rano rozpoczęła się kontrola, na miejscu pojawili się także przedstawiciele poznańskiego ogrodu zoologicznego, organizacji zajmujących się ochroną zwierząt oraz przedstawiciele izby celnej. Funkcjonariusze komentowali wówczas, że z podobną skalą sprawy jeszcze się nie spotkali. Zastano tam kilkaset zwierząt.
"Są to antylopy, tygrysy, małpy i dziesiątki innych gatunków. Wciąż trwa ich inwentaryzacja, w której pomagają m.in. specjaliści z fundacji Viva! i poznańskiego ZOO" - komentował zaraz po zdarzeniu mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.
Zwierzęta trafiły do ogrodów zoologicznych, również za granicę.


