Wyszła z przychodni, a na parkingu jej uszkodzone auto. Sprawcę udało się odnaleźć dzięki naszym Czytelnikom
Do zdarzenia doszło w poniedziałek przy ulicy Kórnickiej.
W poniedziałek napisała do nas Czytelniczka z prośbą o pomoc. - Ktoś uszkodził mi auto i odjechał z miejsca zdarzenia, a ja mam poważne, kosztowne szkody - wyjaśniała. Z jej relacji wynikało, że przyjechała do przychodni NFZ przy ulicy Kórnickiej około 10:00. Zaparkowała na miejscu parkingowym i weszła do budynku. - Gdy wyszłam, auto stało w poprzek, na dwóch miejscach. Obeszłam pojazd i ujawniłam zbity, pęknięty zderzak, nadkole, lampę, nie działa prawy tylny kierunkowskaz - wymieniała.
Kobieta przyznaje, że sprawca nie zostawił jej żadnej karteczki, sprawę zgłosiła więc na policję. - Nie ma tam jednak kamer, więc trudno będzie coś ustalić - tłumaczyła. W naszych mediach społecznościowych opisaliśmy sprawę z prośbą o kontakt do Czytelniczki w przypadku posiadania wiedzy na temat zdarzenia.
Okazało się, że post był bardzo pomocny. - Odezwała się do mnie osoba, która była świadkiem rozmowy sprawcy z portierem z budynku, w którym znajduje się przychodnia. Pan, który we mnie uderzył, to młody człowiek - był z dwójką dzieci w przychodni. Dzieci miały około 3 i 5 lat, starsze miało rękę w gipsie. Mam świadka, który widział i słyszał, jak ten ktoś pytał w portierni, czy są kamery na parkingu. Jak dowiedział się, że nie, to odjechał. A jego auto było specyficzne, bo to duży czarny bus Volkswagen Transporter - zauważa.
Te dane pozwoliły na ustalenie kobiecie tożsamości sprawcy. - Ostatecznie pan się ze mną skontaktował, nie widział postu na Facebooku, bo nie jest z Poznania. We wtorek dostałam już jego oświadczenie i numer polisy. Bardzo dziękuję za pomoc portalowi, bo sprawcę udało się ustalić dzięki epoznan.pl - kończy.


Najpopularniejsze komentarze