Referendum w sprawie odwołania Jacka Jaśkowiaka nie będzie? Prezydent się nie boi
Radni KO nie chcą referendum.
Przypomnijmy, że to społecznicy rozważają możliwość zorganizowania referendum w sprawie odwołania ze stanowiska prezydenta Poznania. Aby zorganizować referendum, konieczne jest uzbieranie podpisów 10% mieszkańców naszego miasta uprawnionych do głosowania. To około 38 tysięcy osób.
Do tematu wróciło Radio Poznań w rozmowie z politykami. Andrzej Prendke, miejski radny Koalicji Obywatelskiej, zapewnia, że jego klub nie poparłby referendum, zauważając, że KO ma większość w Radzie Miasta i wpływa na to, jak miasto jest zarządzane. Waldemar Witkowski z Unii Pracy przyznał, że referendum może wprowadzić chaos w Poznaniu. Nie dowierza też w to, że uda się zebrać wymaganą liczbę głosów, by referendum w ogóle mogło się odbyć.
Inną opcję wskazał na antenie rozgłośni Łukasz Grabowski, radny z sejmiku województwa z ramienia PiS. Jego zdaniem radni mogą doprowadzić do odwołania prezydenta. Wystarczy, że nie udzielą mu wotum zaufania dwa razy z rzędu. Biorąc jednak pod uwagę, że większość w poznańskiej radzie mają radni Koalicji Obywatelskiej, taka sytuacja jest niemal niemożliwa.
Sam Jacek Jaśkowiak w rozmowie z Radiem Poznań przyznał, że jego zdaniem to Mariusz Wiśniewski chce odwołania prezydenta naszego miasta. Zaznaczył, że jeśli mieszkańcy go odwołają, wróci do biznesu i nie boi się takiego obrotu spraw, a decyzję mieszkańców przyjmie z pokorą.
Mariusz Wiśniewski odnosi się do twierdzeń Jacka Jaśkowiaka. - Zaprzeczam temu, co mówi prezydent. Jestem ostatnią osobą, która powinna się w tej kwestii wypowiadać. O inicjatywie referendum dowiedziałem się z mediów. Tak samo, jak wcześniej dowiedziałem się również o inicjatywie oddolnej radnych miejskich i osiedlowych w kontekście apeli dotyczących poparcia mojej osoby - mówi nam Wiśniewski.


Najpopularniejsze komentarze