To standardowa procedura na poznańskiej Ławicy, ale może powodować opóźnienia rejsów
Warto wiedzieć i uzbroić się w cierpliwość.
Chodzi o odladzanie samolotów, które w ostatnim czasie bardzo często prowadzone jest również na poznańskiej Ławicy.
"Gdy pogoda spada poniżej 0 C, a na skrzydłach czy sterach osadza się szron, śnieg lub lód, takie zanieczyszczenia mogą poważnie wpłynąć na bezpieczeństwo lotu. Lód zmienia kształt skrzydła, zaburza przepływ powietrza i zmniejsza siłę nośną - co z kolei wydłuża drogę startu i utrudnia sterowanie samolotem. Procedura odladzania jest wykonywana tuż przed startem - zazwyczaj na specjalnym stanowisku lub miejscu wskazanym przez kontrolę ruchu. To rutynowa operacja podczas zimowych warunków, wykonywana przez wyspecjalizowane służby naziemne. U nas przez naszego partnera, firmę handlingową"- wyjaśniają przedstawiciele poznańskiego lotniska.
Jak przekazano, podczas odladzania samolot spryskiwany jest gorącą mieszanką płynu, zwykle na bazie glikolu, która rozpuszcza zgromadzony śnieg, lód i szron. Następnie nakładana jest specjalna warstwa ochronna, zabezpieczająca powierzchnie przed ponownym oblodzeniem w trakcie kołowania i startu. Proces zwykle trwa kilkanaście minut, a decyzję o jego przeprowadzeniu podejmuje kapitan samolotu po ocenie warunków pogodowych.
"Warto wiedzieć, że odladzanie może wpływać na opóźnienia rejsów w sezonie zimowym, ponieważ jest to czynność nieplanowana w rozkładzie i zależna od pogody. O tym informują także inne lotniska przy intensywnych zimowych warunkach"- dodano.

