Wszedł do poznańskiego sklepu, wziął dwa piwa i chciał wyjść. Gdy sprzedawca zareagował, wyciągnął pistolet
A na tym się nie skończyło.
Wszystko rozgrywało się w niedzielę, 28 grudnia, w sklepie przy ulicy Dąbrowskiego. Jeden z klientów wszedł do sklepu, wziął z półki dwa piwa warte łącznie 16 złotych i skierował się do wyjścia. - Gdy sprzedawca próbował go zatrzymać, mężczyzna wyciągnął przedmiot przypominający broń palną i oddał strzał w jego kierunku, po czym uciekł. Szybko okazało się, że użył pistoletu na plastikowe kulki - zagrożenie było jednak jak najbardziej realne - wyjaśnia podkom. Łukasz Paterski z poznańskiej policji.
O sprawie powiadomiono mundurowych, którzy rozpoczęli obławę za sprawcą. Wiadomo było, że ucieka Oplem Astrą. - W tym samym czasie st. sierż. Konrad Łykowski, będący w dniu wolnym od służby i nieświadomy wcześniejszych zdarzeń, na ul. Niestachowskiej zwrócił uwagę na kierowcę, którego jazda była bardzo niebezpieczna. Siedzący za kierownicą Opla Astry jechał slalomem, od krawędzi do krawędzi jezdni, gwałtownie hamując i przyspieszając. Podejrzewając, że kierujący może być nietrzeźwy, policjant podjął interwencję - ruszył za nim i niezwłocznie powiadomił dyżurnego poznańskiej jednostki. Na miejsce skierowano patrole - dodaje.
Już na wysokości ulicy Matejki policjanci z wezwanego patrolu sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi próbowali zatrzymać Opla. Kierowca zignorował jednak wezwanie i zaczął szybciej uciekać w kierunku Głogowskiej. Następnie porzucił samochód i chciał uciekać pieszo. Szybko jednak został zatrzymany przez będącego poza służbą st. sierż. Łykowskiego.
Zatrzymany to 48-letni Ukrainiec. Znaleziono przy nim plastikowy pistolet na kulki, którego użył w sklepie. Badanie alkomatem wykazało, że prowadził auto, mając ponad promil alkoholu we krwi. Ma też zakaz prowadzenia pojazdów. Trafił do aresztu. - Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie podejrzanemu zarzutów kradzieży rozbójniczej, jazdy w stanie nietrzeźwości, niestosowania się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów oraz niezatrzymania się do kontroli policyjnej. 48-latek przyznał się do winy. Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.


Najpopularniejsze komentarze