Pijany prokurator spowodował kolizję na drodze, wcześniej miał pić na komendzie z kolegą policjantem
Wracamy do sprawy z okolic Koła sprzed kilku dni.
11 grudnia w Grzegorzewie na DK92 zderzyły się dwa samochody. Jak się okazało, sprawcą był prokurator z Koła, który próbował oddalić się z miejsca zdarzenia. Na miejsce wezwano policjantów, którzy chcieli przebadać mężczyznę alkomatem, ale ten najpierw złamał ustnik, a później dmuchał w niego tak, by nie można było dokonać pomiaru. Policjantów pytał, czy mogliby "dmuchnąć" za niego, a w jego aucie znaleziono 0,5-litrową pustą butelkę po wódce.
Ostatecznie badania krwi wykazały, że mężczyzna był pijany - miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Zawieszono go w wykonywaniu czynności służbowych i postawiono dwa zarzuty: prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz nakłaniania funkcjonariuszy policji do przekroczenia uprawnień i utrudniania postępowania karnego.
Teraz na jaw wychodzą kolejne szokujące okoliczności tej sprawy. Jak ustalili dziennikarze programu "Państwo w państwie" Polsatu, przed kolizją prokurator był gościem Komendy Powiatowej Policji w Kole. Spotkał się tam ze swoim kolegą, naczelnikiem Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego. Mieli spożywać alkohol w gabinecie naczelnika i wychodzić z budynku chwiejnym krokiem, po czym wsiąść do swoich aut (za kierownicę) i odjechać. Spotkanie miało się zacząć chwilę po 13.00, a zakończyć po 15.00.
Wersję o tym, że prokurator był wcześniej na komendzie, potwierdza Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. Wynika to bowiem z nagrań z monitoringu umieszczonych w budynku. Dziennikarz Polsatu dowiedział się, że z nagrań ma wynikać, iż panowie opuszczając komendę, nie byli trzeźwi. Borowiak jednak zaznaczył, że na ten moment nie ma potwierdzenia, by w budynku spożywano alkohol. Sprawa jest aktualnie badana.
Już w niedzielę na antenie Polsatu ma zostać wyemitowany odcinek programu poświęcony nieprawidłowościom w kolskiej komendzie policji. Chodzi m.in. o wykradanie narkotyków z magazynu policyjnego przez funkcjonariuszy i sprzedawanie ich... lekarzom z kolskiego szpitala.

