Region. Pijany prokurator spowodował kolizję. Policjantów pytał, czy nie mogą "dmuchnąć" za niego. Są zarzuty
Chodzi o sytuację z ubiegłego tygodnia z powiatu kolskiego.
11 grudnia w miejscowości Grzegorzew, na drodze krajowej nr 92, doszło do kolizji dwóch samochodów. Jak informuje Prokuratura Krajowa, z ustaleń policjantów wynika, że prokurator z Koła wjechał w tył poprzedzającego go auta, które zatrzymało się w związku z ruchem wahadłowym w tym miejscu. W uszkodzonym pojeździe znajdowała się 4-osobowa rodzina, w tym 2 dzieci. Po spowodowaniu kolizji sprawca próbował uciec z miejsca zdarzenia pasem awaryjnym, ale zatrzymał go człowiek kierujący ruchem.
Ostatecznie prokurator wysiadł z pojazdu, a jego stan wskazywał na to, że jest pijany. Był pobudzony, mówił bełkotliwie, a do tego chwiał się podczas chodzenia. Gdy na miejscu pojawili się wezwani policjanci, prokurator nie współpracował. W momencie podjęcia próby zbadania go alkomatem - złamał ustnik, a przy kolejnej próbie nie dmuchał w ustnik właściwie, co uniemożliwiło dokonanie pomiaru. Przyznał wtedy, że jest prokuratorem. Dwóch policjantów zapytał, czy ci nie mogliby "dmuchnąć" za niego.
Mężczyznę zatrzymano. Ponieważ odmówił poddania się badaniu alkomatem, przetransportowano go do szpitala w celu pobrania krwi. W jego aucie znaleziono pustą 0,5-litrową butelkę po wódce. Krew pobrano po około trzech godzinach od kolizji. Wyniki są jednoznaczne - prokurator w chwili wykonywania badania w szpitalu miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie.
W piątek, 12 grudnia, prokuratora zawieszono w wykonywaniu czynności służbowych. Jeszcze tego samego dnia zawnioskowano do Sądu Najwyższego o zezwolenie na pociągnięcie prokuratora do odpowiedzialności karnej. W sobotę wniosek uwzględniono i postawiono mężczyźnie dwa zarzuty: prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz nakłaniania funkcjonariuszy policji do przekroczenia uprawnień i utrudniania postępowania karnego.
Prokurator odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu więzienie.

