Rusza proces w sprawie, którą żyliśmy rok temu. 39-letnia Natalia spod Poznania zginęła z rąk męża
Do tragedii doszło w czerwcu ubiegłego roku w Gortatowie.
39-letnia Natalia zaginęła w połowie czerwca. Po szeroko zakrojonych poszukiwaniach okazało się, że zabił ją własny mąż - 60-letni Adam R. Ciało kobiety znaleziono po kilku dniach 9 kilometrów od domu, w lesie. Jak ustalono w trakcie śledztwa, kobieta mieszkała z mężem i ich synem, ale od kilkunastu miesięcy byli w nieformalnej separacji. Sprzeczali się.
- Według ustaleń śledztwa, gdy pokrzywdzona wróciła w krytycznej nocy do domu, weszła do kuchni i tam spotkała swojego męża. Między małżonkami doszło do wymiany zdań, które doprowadziły Adama R. do wybuchu agresji. Mężczyzna uderzył żonę w twarz, a gdy ta leżała na podłodze, trzymając rękami za szyję i przytrzymując nogą klatkę piersiową, ją udusił. Gdy przestała dawać oznaki życia, jej ciało zaciągnął do garażu, a następnie wpakował do bagażnika samochodu i wywiózł w okolice jeziora Kowalskiego. Tam je porzucił i wrócił do domu. Kobieta była poszukiwana przez kilka dni, aż do 19 czerwca 2024 roku, kiedy jej ciało odnaleźli policjanci - wyjaśniał w maju bieżącego roku prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
W czwartek rusza proces. Adam R. usłyszał zarzut zabójstwa w zamiarze bezpośrednim. Przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Cały czas przebywa w tymczasowym areszcie. Grozi mu od 10 lat więzienia do dożywocia.
Najpopularniejsze komentarze