Fetor, prusaki i gromada zwierząt w mieszkaniu na poznańskim osiedlu. "Sąsiedzi wyniszczeni psychicznie i fizycznie"
Sytuacja ma miejsce na osiedlu Sobieskiego.
W tej sprawie napisali do redakcji epoznan.pl mieszkańcy jednego z bloków na osiedlu Jana III Sobieskiego. - Żyjemy w smrodzie, hałasie i insektach - bezsilność trwa od lat! Zwracamy się do Was z ogromną prośbą o nagłośnienie sprawy, która od lat wyniszcza nas psychicznie i fizycznie. Od długiego czasu zmagamy się z koszmarnym sąsiedztwem, które pozbawia nas godnych warunków życia - wyjaśniają. W jednym z mieszkań w bloku mieszka kobieta, która łącznie trzyma kilkanaście psów i kotów.
- Fetor wydobywający się z lokalu i balkonu jest nie do zniesienia - czuć go nie tylko na piętrze, ale również w windach i sąsiednich mieszkaniach. Koty oddają mocz na balkonie, odchody nie są sprzątane. Smród uniemożliwia korzystanie z balkonów i otwieranie okien, szczególnie w okresie letnim. W lokalu pojawiają się prusaki, które przenikają do innych mieszkań. Mieszkańcy od lat sami zabezpieczają kratki wentylacyjne, wykonują prywatnie dezynsekcje, a mimo to problem się nasila. Psy wyją całymi dniami. Mamy poważne podstawy sądzić, że zwierzęta przebywają samotnie przez większość dnia i mają kontakt z właścicielką tylko wtedy, gdy są wyprowadzane. Nie pomagają żadne pisma, apele ani zgłoszenia. Składaliśmy interwencje do spółdzielni, do Ekopatrolu, do fundacji zajmujących się zwierzętami, a także do sanepidu - bezskutecznie - dodają.
Z relacji mieszkańców wynika, że fundacje oceniły stan zwierząt na dobry, ale nikt nie zwraca uwagi na warunki, w jakich żyją. - 22 sierpnia 2025 roku udało się przez jedną z organizacji nakłonić właścicielkę do założenia siatki na balkonie oraz prawdopodobnie kastracji kotów (niemniej odór odchodów czuć bez zmian). Sanepid, mimo zgłoszeń, nie udzielił ani mieszkańcom, ani spółdzielni żadnej informacji zwrotnej. Co najbardziej szokujące - właścicielka tego mieszkania prowadzi własny salon masażu. Codziennie chodzi wypachniona, wymalowana, elegancko ubrana, jakby wszystko było w porządku - podczas gdy w mieszkaniu piętro wyżej śmierdzi odchodami, a po balkonach/parapetach chodzą koty bez zabezpieczenia! Tylko cudem nie doszło jeszcze do tragedii. Czujemy się całkowicie bezsilni. Nasze życie od lat przypomina horror. Nie jesteśmy już w stanie tego znosić. Nie chcemy więcej obietnic i pozorowanych działań - chcemy realnej interwencji i natychmiastowego rozwiązania tego problemu.
Jak ustaliła telewizja WTK, lokatorka twierdzi, że obecnie przeprowadza remont mieszkania i po jego zakończeniu nieprzyjemny zapach ma zniknąć. Zapewnia też, że często przeprowadza dezynsekcję w swoim mieszkaniu, a do tego dba o porządek na klatce schodowej, myjąc tam podłogę. Spółdzielnia o sprawie wie i temat przekazała m.in. do sanepidu oraz nadzoru budowlanego. Zapewnia, że prowadzony jest monitoring sanitarny i podejmowane będą kolejne kroki.
Fundacja Animal Security zadbała o kastrację zwierząt, a ich stan sprawdzali m.in. strażnicy miejscy. Potwierdzili słowa mieszkańców - psy i koty były w dobrym stanie, miały dostęp do pożywienia i wody, psy były zaszczepione. Potwierdzili też, że w mieszkaniu panował bałagan i nieprzyjemny zapach.
Najpopularniejsze komentarze