"Fałszywa wiosna" obudziła płazy i gady w Poznaniu. Są traszki, ropuchy, a nawet żmije zygzakowate
Niestety możliwe ochłodzenie to dla nich zła wiadomość.
Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu przyznają, że trwająca w mieście "fałszywa wiosna" (zjawisko, w trakcie którego mamy do czynienia z nagłym epizodem ocieplenia) obudziła płazy i gady. Już od pewnego czasu widać traszki zwyczajne. - Ich metabolizm zależy od otoczenia, a niewielkie rozmiary ciała sprawiają, że szybko mogą "przełączyć się" w tryb aktywnego funkcjonowania. O ile jest wystarczająco wilgotno. Jednak w tej chwili jest bardzo sucho i jest to czynnik, który przy tak wysokich temperaturach silnie zagraża płazom, szczególnie większym gatunkom, jak ropuchy szare - tłumaczą specjaliści z Katedry Zoologii UPP dr inż. Mikołaj Kaczmarski i dr hab. Anna Maria Kubicka. - Jeszcze do zeszłej soboty ropuchy z monitorowanych populacji pozostawały w swoich leśnych kryjówkach zimowych. Jednak wyjątkowo ciepła niedziela i silne parowanie podniosło wilgotność powietrza, a tuż po zmroku zwierzęta te na dobre obudziły się i podjęły masowe wędrówki - dodają.
Tylko w Lasku Marcelińskim w niedzielę wieczorem w kilka godzina zarejestrowano prawie 100 osobników. - Stopniowo zmierzają w kierunku stawu rozrodczego przy ulicy Leśnych Skrzatów (zamkniętej dla ruchu właśnie z powodu obecności płazów). Nasi wolontariusze pracujący w ramach #AkcjiPłotek widzieli również pojedyncze ropuchy w innych lokalizacjach: na ul. Warmińskiej, Radarowej, ale także poza miastem np. w Nekielce i wielu innych miejscach - mówi dr inż. Kaczmarski. Zdaniem naukowców, to bardzo wcześnie, jak na ropuchy szare. - Niestety, zapowiadane ochłodzenie i możliwe przymrozki spowodują, że migrujące zwierzęta będą musiały szukać alternatywnych kryjówek na trasach migracji, które często dochodzą do 2 kilometrów i będą narażone na wychłodzenie i suszę, drapieżnictwo i śmiertelność. Dlatego tak ważne jest by siedliska leśne, w których występują rozrodcze populacje ropuch, były odpowiednio zarządzane, z zachowaniem dużej ilości martwego drewna, bogatą ściółką i wilgotnymi mikrosiedliskami. Te elementy w naturalny sposób buforują ryzyka zmiany pogody podczas migracji - dodaje.
Aktywne są też gady. Pierwszym z gatunków, który już pojawił się w rejonie Poznania, jest żmija zygzakowata. Co istotne, choć jest jadowita, nie stanowi dla ludzi śmiertelnego zagrożenia. Niestety, w Wielkopolsce występuje tylko w niektórych rejonach, a jest gatunkiem bardzo cennym.


