Jeździł po zamarzniętym jeziorze autem, teraz ma problem z zabraniem go na stały ląd. Dla innych taka eskapada zakończyła się tragicznie
Niekończąca się historia kierowcy z Pobiedzisk.
Już w poniedziałek informowaliśmy, że 46-letni mieszkaniec Pobiedzisk usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, za co grozi mu do 2 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Jego auto znaleziono w sobotę rano częściowo zatopione w Jeziorze Lednickim na terenie powiatu gnieźnieńskiego. Służby wyciągnęły pojazd na pobliską wyspę, ale teraz to właściciel musi zabrać samochód na stały ląd, a to prawdopodobnie nie będzie proste.
Jak informuje nieoficjalnie gniezno24.com, cała operacja może być problematyczna, a przede wszystkim bardzo kosztowna. Pojazd znajduje się w trudnej lokalizacji, a jego transport na stały ląd miałby być droższy niż wartość samego samochodu.
Przy okazji tego incydentu rzecznik wielkopolskiej Policji Andrzej Borowiak przypomina historię sprzed lat z Jeziora Kierskiego. Na dnie poznańskiego jeziora znajduje się wrak Fiata 126p. W 1996 roku dwóch mężczyzn miało próbować przejechać tym autem po zamarzniętym jeziorze z Napachania do Krzyżownik. Wybrali się po alkohol. Podróż w jedną stronę się udała. Tragedią zakończył się powrót z zakupami - auto zatonęło niedaleko Krzyżownik. Kierowca i pasażer zginęli. Wrak do dziś znajduje się na dnie poznańskiego jeziora.



Najpopularniejsze komentarze