Pirotechnika jednak pojawiła się na Miejskim Sylwestrze w Poznaniu. Organizatorzy zapewniają, że ta cicha
Po latach poznaniacy znów bawili się na miejskiej imprezie.
Wydarzenie rozpoczęło się o godzinie 20:00 na placu PeWuKi, w miejscu Jarmarku Świątecznego. Na scenie wystąpili Mezo & Liber, zespół Sound'n'Grace oraz IGO. Po północy, aż do godziny 2:00, trwała zabawa w rytmie DJ-skich setów.
Kulminacyjnym momentem wieczoru było powitanie Nowego Roku. O północy uczestnicy mieli okazję podziwiać pokaz iluminacji, który rozświetlił niebo nad Poznaniem. Miasto i MTP zapewniały, że nie będzie fajerwerków, a prezydent Poznania w mediach społecznościowych apelował o "inne formy świętowania Nowego Roku". Mimo to na Miejskim Sylwestrze użyto cichej pirotechniki, co zaskoczyło wielu uczestników wydarzenia.
"Ważne jest to, że hałas rozchodzi się zupełnie inaczej niż w przypadku tradycyjnych fajerwerków. Tutaj źródło dźwięku znajduje się przy ziemi, w miejscu wystrzału, a nie w powietrzu" - tłumaczy Karolina Nawrot, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej MTP. Pokaz na targach trwał cztery minuty. "Stanowił połączenie iluminacji, słupów ognia oraz imitacji tradycyjnych fajerwerków" - dodaje Nawrot.
Zastosowanie cichej pirotechniki ma mieć mniejszy wpływ na zwierzęta, w tym ptaki. "My zapominamy, że w tych fajerwerkach nie chodzi tylko o ten hałas, huk i ten zapach, tylko o kombinację tych czynników. Proszę zauważyć, że tutaj dwa czynniki mamy wyeliminowane zostaje tylko światło, albo aż światło" - mówi przed kamerą WTK prof. Piotr
Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.



Najpopularniejsze komentarze