Dziury w szybach okiennych od pocisków i hałas. Mieszkańcy podpoznańskiej miejscowości skarżą się na strzelnicę
Działa w Skrzynkach.
Dziury w szybach okiennych, zniszczona elewacja i świst latających kul - w takiej rzeczywistości mają żyć mieszkańcy Skrzynek w powiecie poznańskim. Jak informuje TVN24, w zeszłym roku kula "wpadła" do warsztatu samochodowego znajdującego się kilkaset metrów od strzelnicy - przebiła szybę, odbiła się od spojlera kabiny ciągnika siodłowego i wylądowała na ziemi. O sprawie poinformowano policjantów, ale ci nie znaleźli dowodów na to, by szyba została uszkodzona przez naboje ze strzelnicy. Mieszkańcy nie ukrywają, że mają dosyć. Boją się latających kul, jedna z nich miała nawet wpaść do mieszkania.
Właściciel obiektu długo miał walczyć o to, by strzelnica powstała. Zapewnia, że wszystko odbywa się zgodnie z literą prawa. Władze Stęszewa nie ukrywają jednak, że nie chcą strzelnicy na swoim terenie. Właściciel zapewnia, że jeśli jakiekolwiek kule wylądowały na czyjejś posesji, nie pochodziły z jego strzelnicy, a winni mogą być myśliwi. Mieszkańcy rozmawiali jednak z kołem łowieckim i uzyskali informację, że w dniu, gdy kule pojawiały się na posesjach, myśliwych nie było w lasach.
Problemem jest też hałas. Strzelnica leży kilkaset metrów od domów i mieszkańcy słyszą strzały. Walka o poprawę sytuacji nic nie daje. Właściciel obiektu zapewnia, że badania poziomu hałasu nie wykazują przekroczenia normy. Mieszkańcy mają swoje badania, które... przekroczenie pokazują.
Sprawą zajmuje się prokuratura. Właściciel twierdzi, że jest nękany, a mieszkańcy nie wierzą już, że sytuacja ulegnie poprawie.



Najpopularniejsze komentarze