Reklama
Reklama

Niesłusznie oskarżony policjant spędził za kratami 7 miesięcy. Przyznano mu 500 tysięcy złotych zadośćuczynienia

Zdjęcie ilustracyjne | fot. Służba Więzienna Poznań / FB
Zdjęcie ilustracyjne | fot. Służba Więzienna Poznań / FB

Sprawa dotyczy funkcjonariusza z Trzcianki.

W grudniu 2016 roku dzielnicowy z Trzcianki przyszedł do pracy na komisariat i został na nim zakuty w kajdanki. Następnie trafił do aresztu. Zarzucono mu bycie przemytnikiem i narażenie skarbu państwa na stratę ponad 100 mln złotych rocznie. Okazało się, że takie informacje przekazał służbom... handlarz narkotykami. Z relacji funkcjonariusza wynika, że przez 6 lat nie pojawiły się żadne inne dowody, jedynie pomówienie przestępcy.

Prokurator prowadząca sprawę miała nie zweryfikować swoich informacji. Handlarz narkotykami na przykład twierdził, że policjant dwa razy w tygodniu płyną promem do Szwecji, by przemycać papierosy. Policjant jednak zapewniał, że nigdy w Szwecji nie był, ale nie brano tego pod uwagę.

Ostatecznie policjant za kratami spędził 7 miesięcy. Po wyjściu na wolność zaczął się domagać pieniędzy za swoje krzywdy. W poniedziałek sąd przyznał mu 500 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Mężczyzna chciał dostać więcej - 700 tysięcy złotych zadośćuczynienia i milion złotych odszkodowania, bo po wyjściu na wolność nie mógł pracować jako policjant i utracił dochody. Sąd odrzucił żądanie o odszkodowanie.

Jak podaje Radio Poznań, policjant nie zdecydował jeszcze czy będzie się odwoływał od decyzji sądu. Nie wiadomo jeszcze, czy od wyroku odwoła się prokuratura. Pieniądze mężczyźnie wypłaci Skarb Państwa.