Reklama

Mężczyzna z gnijącymi nogami terroryzuje poznaniaków. Miał uderzyć seniorkę, bo nie chciała go wpuścić do tramwaju

fot. Poznański Trójkąt Bermudzki / FB
fot. Poznański Trójkąt Bermudzki / FB

O tym człowieku pisaliśmy już na epoznan.pl.

11 lipca informowaliśmy na naszym portalu o interwencji karetki pogotowia na rondzie Śródka. Ratownicy przyjechali do mężczyzny z gnijącymi nogami, który leżał na przystanku autobusowym. Ostatecznie zabrano go do szpitala. Ten sam mężczyzna szybko jednak ze szpitala wyszedł i pojawia się w różnych rejonach Poznania - głównie na przystankach komunikacji miejskiej.

Prowadzisz firmę? Zgłoś się do bezpłatnego konkursu Poznański Lider Przedsiębiorczości. Czytelne zasady, prosty formularz, łatwe zgłoszenie. Czekamy na Ciebie do końca lutego.
REKLAMA

Pojawiają się zarzuty, że mężczyzna "rozciera gnijące mięso na ławkach przystankowych", a do tego bywa agresywny. Jak poinformował nas Poznański Trójkąt Bermudzki, w poniedziałek około 14.00 miał on uderzyć seniorkę, która w rejonie Rynku Łazarskiego nie pozwoliła mu wsiąść do tramwaju. Z naszych ustaleń wynika, że na miejsce nie wzywano policji. W niedzielę natomiast miał zostać wyproszony z autobusu na rondzie Śródka.

Co na to straż miejska? Przemysław Piwecki, rzecznik SM, tłumaczy, że nie jest to pierwszy taki przypadek w kraju i Poznaniu. - Ostatnio identyczna sprawa była w we Wrocławiu. Tam zdecydowanie zadziałała Policja i prokuratura - mówi. We Wrocławiu mieszkańców terroryzował mężczyzna z gnijącą ręką. Nachalnie prosił o pieniądze w ogródkach restauracji, a nawet w kościele. Gdy ktoś proponował mu pomoc, groził, że uderzy go chorą ręką. Miał specjalnie dotykać gnijącą ręką z larwami much ławek czy siedzeń. Obawiano się o choroby. Ostatecznie zatrzymała go policja, a o jego losie zdecyduje sąd. - Okazuje się, że są możliwości w skrajnych przypadkach przerwania tej sytuacji. Nie może być tak, że jedna osoba terroryzuje społeczeństwo narażając ludzi na rozmaite choroby - dodaje Piwecki.

Z ustaleń strażników miejskich wynika, że mężczyzna z gnijącymi nogami wrócił do Poznania po dłuższej przerwie. - Ponoć był za granicą i podleczył się, ale choroba nogi powróciła. Odmawia jakiejkolwiek pomocy, Jest agresywny. Ostatni raz do ODON trafił 1 sierpnia. Od tego czasu nie kwalifikuje się do transportu do ODON w celu wytrzeźwienia. Wzywane Zespoły Ratownictwa Medycznego też nie widzą podstaw do hospitalizacji - tłumaczy.

- Strażnicy Referatu Interwencyjno - Drogowego są w trakcie przygotowywania dokumentacji z interwencji przeprowadzonych do tej pory - całość zostanie przekazana do MOPR. Jaki będzie finał, tego nie wiemy, ale sprawa jest bardzo trudna i w mojej ocenie wymaga podjęcia radykalnych decyzji - kończy Piwecki.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

IMGW znów ostrzega. Może być niebezpiecznie na drogach!
12℃
-2℃
Poziom opadów:
0.4 mm
Wiatr do:
13 km
Stan powietrza
PM2.5
70.71 μg/m3
Dostateczny
Zobacz pogodę na jutro