TVP wyemitowała rozmowę z ekshibicjonistą z Winograd. 'Rozgłos mnie dobija, kocham kobiety'
Ekshibicjonista z Winograd został ustalony w ubiegłym tygodniu.
Na początku stycznia informacja o mężczyźnie, który między innymi obnaża się przed kobietami, pojawiła się na facebookowej grupie Inicjatywa i Nieformalna Grupa Winogrady. Informację przekazał nam Czytelnik. Okazało się, że nie jest to pierwsze zdarzenie tego typu w tym rejonie. Jak informowaliśmy w piątek, policjanci ustalili już tożsamość mężczyzny.
"Sprawca został przesłuchany i usłyszał dwa zarzuty z art. 51 kw" - informowali funkcjonariusze. "Przyznał się do ich popełnienia. Sprawa trafiła do sądu, a 36-latkowi grozi kara aresztu, grzywny lub ograniczenia wolności" - dodali.
Do sprawy wrócili reporterzy programu "Alarm!" TVP. Do sprawy odniosła się jedna z mieszkanek Poznania, która opowiadała, że mężczyzna obnażał się przy dzieciach na placu zabaw. Jak powiedziała, wówczas nie zgłosiła spawy policji, bo uważała, że funkcjonariusze niewiele z tym zrobią. Później mężczyzna obnażał się też przed dwoma kobietami.
Dziennikarze dotarli też do sprawcy. "Jedyne czego pragnę teraz, to prywatność. Dalszy rozgłos sprawy nie pozwala mi odzyskać życia, a jedynie mnie dobija i doprowadza do płaczu. Działałem pod wpływem adrenaliny i używek i teraz tego bardzo żałuję. Kocham kobiety, jak i wszystkich ludzi. Pragnę normalnego życia, partnerki i rodziny" - powiedział. "Nie ma za bardzo czego wyjaśniać. Nikt nigdzie nie został napadnięty, ani zachodzony od tyłu. Większego wyolbrzymienia sprawy w życiu nie widziałem"- dodał i przekazał, że nie widział dzieci na placu zabaw, całą uwagę skupił na kobiecie. Mówił też, że to skrzywienie z dzieciństwa. "Coś mi strzeliło do głowy, że pod wpływem alkoholu, używek, braku kobiety i dużego popędu, popełniłem ten wstydliwy czyn" - tłumaczył.
Funkcjonariusze apelują, by zawsze tego typu zdarzenia szybko do nich zgłaszać. Jeśli chodzi o sytuację z Winograd to nie widzą powodu, by patroli w tym miejscu było teraz więcej. "Policjanci z komisariatów Północ i Stare Miasto pojawiają się w tym rejonie, ale to nie jest tak, że będziemy siedzieć teraz pod klatką tego pana" - powiedział kilka dni temu w rozmowie z Gazetą Wyborczą kom. Maciej Święcichowski z biura prasowego wielkopolskiej policji. "Przede wszystkim ten człowiek ma świadomość, że policjanci wiedzą, kim jest, czego się dopuszczał, więc jak wpłynie kolejne tego typu zgłoszenie, to w pierwszej kolejności pojadą do niego. Jeżeli będziemy mieć kolejnych świadków, kolejne zgłoszenia, wówczas popełnione wykroczenia przełożą się na wysokość kary" - dodał.


Najpopularniejsze komentarze