Reklama
Reklama

Koszmar 65-latki. Przesłuchano dodatkowego świadka: "pani Danka już od siódmej rano myła podłogi"

fot. PublicDomainPictures / pixabay.com
fot. PublicDomainPictures / pixabay.com

Rodzina zgotowała jej piekło.

W maju ubiegłego roku policja poinformowała o zatrzymaniu 44-latki i jej 51-letniego męża w związku ze znęcaniem się nad 65-letnią śremianką z niepełnosprawnością. Już wtedy podano, że kobieta mieszkała z dalszą rodziną, która miała się nią zajmować, ale przez trzy lata znęcała się nad nią psychicznie i fizycznie.

"Kryminalni zebrali materiał dowodowy, z którego wynika, że pokrzywdzonej zadawano uderzenia po całym ciele, wydzielano jej pożywienie, zabierano rentę, ograniczano korzystanie z łazienki i toalety, zmuszano do jedzenia wymiocin, wyrzucano z domu na podwórko, gdzie miała się rozbierać i była polewana zimną wodą. Zmuszano też seniorkę do spania w nieogrzewanym pomieszczeniu, brudnej pościeli lub na podłodze w kuchni. Kobieta chodziła w odzieży zabrudzonej fekaliami, zniszczonej i nieadekwatnej do panujących warunków atmosferycznych. Nad śremianką znęcano się też psychicznie. Miała ona być znieważana słowami uznanymi powszechnie za obelżywe i poniżana" - wyjaśniała podinsp. Ewa Kasińska, oficer prasowy policji w Śremie.

Nieco później do kolejnych szczegółów dotarła poznańska Gazeta Wyborcza. Według ustaleń dziennikarzy, spała na strychu - na materacu położonym na betonie. Gdy było jej potwornie zimno, a bliscy mieli gest, pozwalali jej spać na podłodze w kuchni.

W znęcaniu się mieli brać udział nie tylko 44-latka i jej 51-letni mąż, ale też ich 21-letnia córka. Między innymi miała ją bić pogrzebaczem, a także zmuszała seniorkę do tańczenia nago w obecności innych osób, co nagrywała telefonem. Wyzywająco malowała starszą kobietę, a jej zdjęcia umieszczała na portalach randkowych. Czwartą osobą był brat 44-latki. 53-latek poniżał 65-latkę, popychał ją, zmuszał do sprzątania. Dziennikarz GW ustalił wówczas, że w domu bywał pracownik socjalny, ale nie zauważył nic niepokojącego.

Sprawa miała swój finał w sądzie. Sławomira S. skazano na 4 lata więzienia, jego żonę Anetę S. na 3 lata więzienia, a ich córkę Martynę na rok więzienia w zawieszeniu i 2 tysiące złotych grzywny. Brat Anety S. ma spędzić w więzieniu 3 lata. Wszyscy muszą zapłacić pokrzywdzonej 35 tysięcy złotych zadośćuczynienia.

Jak dziś informuje Gazeta Wyborcza w postępowaniu apelacyjnym przesłuchano dodatkowego świadka - na wniosek obrońców oskarżonych. To partner jednej z domowniczek, który przez jakiś czas mieszkał w domu oskarżonych. "Siedziała na podłodze przy piecu i oglądała telewizor. Była zaniedbana. Nie rozmawiałem z nią na osobności, bo nigdy nie była sama" - zeznał cytowany przez gazetę świadek. "Było tak, że pani Danka już od siódmej rano myła podłogi. Widziałem to, jak wychodziłem do pracy. Bardzo często sprzątała w domu. Nie wiem, czy robiła to sama z siebie" - opowiadał mężczyzna. Dodał, że niewiele wie, bo pracował po kilkanaście godzin i często bywał poza domem.


Pokrzywdzona seniorka nadal mieszka w ośrodku opiekuńczym. Mowy końcowe w procesie apelacyjnym zaplanowane są na 17 stycznia.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

27℃
14℃
Poziom opadów:
0.7 mm
Wiatr do:
22 km
Stan powietrza
PM2.5
5.00 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro