Reklama

Ksiądz z gnieźnieńskiej parafii ukarany przez Kościół po 37 latach za wykorzystanie 5-latki

Zdjęcie ilustracyjne | fot. kisistvan77/pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne | fot. kisistvan77/pixabay.com

Historię księdza H.J. opisała Rzeczpospolita.

Jak opisują dziennikarze, duchowny w 1977 roku trafił do jednej z parafii w Gnieźnie. 13 sierpnia 1982 roku obiecał "pieniążki" 5-letniej dziewczynce, którą zwabił w ten sposób na klatkę schodową kamienicy. Tam, na półpiętrze miał jej zdjąć strój kąpielowy, a następnie dokonał samogwałtu "kierując wytrysk nasienia na jej kroczę, które przy tym dotykał ręką". Po wszystkim planował ubrać dziecko, ale nie zdążył, bo na klatce schodowej pojawiły się dwie kobiety, które szybko zorientowały się w sytuacji.

Nie czekaj. Od 1 stycznia 2024 r. korzystanie z bezklasowych kotłów jest karalne. Wymień kopciucha w miejskim programie Kawka Bis. Zgłoś się i otrzymaj nawet 40 000 zł.
REKLAMA

Ksiądz zaczął uciekać. Po pościgu prowadzonym przez mieszkańców kamienicy i milicję, w końcu go zatrzymano - w mieszkaniu wiernych, u których się schronił nie tłumacząc, dlaczego ucieka. Mężczyznę aresztowano i przyznał się do przestępstwa. Jak się tłumaczył? Wyjaśniał, że dzień wcześniej wypił sporo wódki, a feralnego dnia, "na kacu", szukał w sklepach oranżady. W pewnym momencie zauważył 5-latkę i "poczuł podniecenie", dlatego zrobił to, co zrobił.

Gdy milicja zaczęła badać sprawę, zarówno towarzyszący duchownemu na kolacji ksiądz, jak i gospodyni zapewniali, że H.J. wyszedł z niej trzeźwy. W trakcie przesłuchań mówił o tym, że utrzymywał kontakty seksualne z 23-latką, a bywało, że czuł podniecenie na widok 10-15-letnich dziewcząt. W międzyczasie pojawił się kolejny zarzut - próba zgwałcenia 6-latki, także na terenie klatki schodowej kamienicy. Ostatecznie w 1983 roku sąd uznał mężczyznę winnym napaści i czynu lubieżnego na jednym dziecku. Skazano go na dwa lata więzienia. Zza krat wyszedł po kilku miesiącach, bo na poczet kary zaliczono mu pobyt w areszcie.

Co na to zwierzchnicy księdza? Wysłano go na kilkumiesięczny urlop. Koniec konsekwencji. Już w 1984 roku został wikariuszem w Bydgoszczy. Skierował go tam kardynał Józef Glemp. A od września tego roku zaczął prowadzić katechezę w podstawówce, choć sąd nałożył na niego 5-letni zakaz pracowania z dziećmi.

W 1985 roku kardynał Glemp skierował go do pracy w Ameryce Łacińskiej. Do Polski wrócił w 2014 roku. Zamieszkał w Bydgoszczy. W 2019 roku jego sprawę zaczęto badać ponownie po tym, jak jego historię przypomniał były funkcjonariusz milicji. W 2019 metropolita gnieźnieński arcybiskup Wojciech Polak nakazał zbadanie sprawy, ograniczył też działalność duchową księdza, a ostatecznie tematem zajął się Watykan nakazując przeprowadzenie procesu. Po zakończeniu procesu ograniczenia i zakazy nałożone przez duchownego przez arcybiskupa Polaka zostały utrzymane.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

30℃
17℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
17.40 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro