Reklama
Reklama

Ksiądz pedofil wrócił na parafię? "Doprowadził do samobójstwa, zniszczył nas. Co to k***a ma być?!"

Zdjęcie ilustracyjne | fot. kisistvan77/pixabay.com

Biskup z Kalisza przywrócił do pracy księdza, który był oskarżony o pedofilię.

Ofiara księdza o jego powrocie dowiedziała się z Facebooka. Tuż pod postem, do którego dołączone było zdjęcie księdza mężczyzna napisał komentarz - Wykorzystał mnie. Mojego kolegę doprowadził do samobójstwa. Zniszczył nas. Co to, k***a, ma być?

Jak podaje Gazeta Wyborcza, osobą, która zostawiła komentarz jest Tomasz Statnik. Mężczyzna miał w dzieciństwie być molestowany przez księdza. Opowiadał o tym, że duchowny, między innymi, całował go w usta. Matka i babcia nie wierzyły. Gdy na początku 2002 roku powiedział, że ksiądz po mszy pocałował go w usta, wzięły kabel. - Myślałem, że mogę im ufać, bo ojca się bałem. A one rzuciły mnie na ziemię, rozebrały z koszulki, majtek i kalesonów. Babcia trzymała, matka biła kablem - relacjonował dla Gazety Wyborczej Tomasz Statnik.

Najbliższa rodzina miała zmusić młodocianego Statnika, aby przysięgał na drewniany krzyż, że nigdy już nie powie złego słowa na księdza. Babcia Tomasza miała bardzo dobre relacje z księdzem, który odwiedzał ją również w domu. O tym także wspominał Tomasz Statnik w 2021 roku podczas przesłuchania w prokuraturze. W dzieciństwie Tomasz był ministrantem w parafii pw. św. Antoniego w Ostrowie Wielkopolskim i to właśnie tam poznał księdza, który potem miał go molestować. Jak opowiadał podczas zeznań - W trakcie mszy czytał Pismo Święte, a potem pytał księdza, czy dobrze wypadł. Raz ksiądz się uśmiechnął, przytulił do Tomasza i pocałował w czoło. Chłopiec miał wtedy 10 lat.Następnym razem pocałował w koniuszek ust. To wtedy Tomasz powiedział o tym matce i babci. Po pobiciu nie chciał służyć do mszy, ale wciąż chodził do kościoła. Czuł ulgę, gdy mszy nie prowadził ksiądz, który go dotykał - czytamy w Gazecie Wyborczej.

Ksiądz po raz pierwszy złapał nieletniego Tomasza za krocze w 2003 roku podczas rekolekcji. Tę czynność powtórzył rok później. Chłopiec wyjechał razem z matką do Niemiec w 2008 roku i przestał chodzić do kościoła. Jednak po latach nawiązał kontakt z kolegą, z którym chodził do klasy jeszcze w Ostrowie Wielkopolskim. Jak się okazało, kolega Tomasza miał również podobne doświadczenie z księdzem Maciejem. Jednak nie chciał podawać szczegółów, ponieważ było to dla niego zbyt wstydliwe.

Impulsem do ujawnienia przez Tomasza prawdy sprzed lat był wspólnie z partnerką obejrzany film pod tytułem "Kler".

Informacja dotarła do księdza, który był krewnym szwagra kobiety. Ksiądz zawiadomił proboszcza, a ten kurię. Z prokuraturą skontaktował się w sierpniu 2020 roku ks. Jan Glapiak, dziś biskup pomocniczy w archidiecezji poznańskiej, wtedy delegat arcybiskupa ds. ochrony dzieci i młodzieży. Po serii pedofilskich skandali w diecezji kaliskiej to poznański arcybiskup odpowiadał za ich badanie - podaje GW.

Kiedy sprawa trafiła do prokuratury, biegła psycholożka stwierdziła, że zeznania Tomasza są szczere i spójne. - Było mu trudno mówić o tym, co go spotkało. Relacjonował to ze szczegółami. Wyrażał emocje. Jednocześnie nie przypisywał duchownemu innych zachowań - powiedział prokurator Krystian Błaszczyk.

Jak się potem okazało, Mateusz, z którym wcześniej Tomasz rozmawiał o księdzu, odebrał sobie życie w 2013 roku. W dzieciństwie był on również ministrantem w tej samej parafii, co Tomasz.

Cała jednak sprawa zakończyła się umorzeniem. Prokurator Błaszczyk umorzył śledztwo. Stwierdził, że molestowanie Tomasza przedawniło się po 15 latach, czyli w 2019 roku. Jeszcze wcześniej przedawniło się pobicie chłopca kablem przez matkę i babcię - podaje GW. Historia dotycząca Mateusza również uległa umorzeniu. Prokurator uzasadnił to brakiem twardych dowodów na molestowanie. Ze strony kościoła, sprawę przekazano do do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, przez co odbył się proces księdza. Jednak dekret z 8 lutego 2022 roku stwierdza, że "zarzuty przeciwko księdzu należy uznać za nieudowodnione".

Ks. Bogumił Kępa będący delegatem biskupa kaliskiego ds. ochrony dzieci i młodzieży stwierdził, że "niemożliwym było uzyskanie moralnej pewności co do winy oskarżonego". Dekret wydano już po tym, jak prokurator potwierdził molestowanie Tomasza, ale dla Kościoła nie ma to znaczenia. Kaliski biskup Damian Bryl przywrócił wcześniej zawieszonego księdza do posługi duszpasterskiej - podaje Gazeta Wyborcza.

Rzecznik kaliskiej kurii jednak zaprzecza temu i podaje do publicznej informacji, że decyzję biskup poznał w lutym 2022 roku, już po wydaniu kościelnego dekretu, który uwalniał księdza od zarzutów. Rzecznik kurii w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej powiedział, że biskup nie podważa ustaleń prokuratury, ale jednak, jak zauważa Gazeta Wyborcza, nie chce powiedzieć, dlaczego Kościół nie ma "moralnej pewności", że Tomasza molestowano. Rzecznik kurii tłumaczył, że taką decyzję podjął "niezależny sędzia spoza diecezji kaliskiej", działający na zlecenie Kongregacji Nauki Wiary.

Sprawa uległa przedawnieniu, a ksiądz dziś figuruje na stronie kurii jako rezydent w jednej z kaliskiej parafii. Dziennikarze Gazety Wyborczej próbowali skontaktować się z księdzem Maciejem, lecz bezskutecznie.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

6℃
1℃
Poziom opadów:
0.2 mm
Wiatr do:
11 km
Stan powietrza
PM2.5
28.57 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro