Reklama

Ogromna afera z poznańską firmą w roli głównej. Potentaci branży mięsnej kupowali od niej tłuszcze techniczne do produkcji paliwa. Karmili nimi drób

Zdjęcie ilustracyjne | fot. Ron Whitaker / unsplash.com

Chodzi o polski oddział firmy Berg+Schmidt z siedzibą w Poznaniu.

Sprawę opisują w poniedziałek Onet i WP. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w ubiegłym tygodniu funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji odwiedzili blisko 70 zakładów zajmujących się produkcją żywności. Głównie chodzi o branżę mięsną, dla której niezbędne jest posiadanie i produkowanie paszy dla zwierząt.

Potentaci na rynku mięsnym osiągający miliardowe przychody mieli kupować tłuszcze do pasz w poznańskim oddziale niemieckiej firmy Berg+Schmidt prowadzonym przez małżeństwo Monikę i Macieja J. Z ustaleń śledczych, którzy badają sprawę od wielu miesięcy wynika, że małżeństwo sprowadzało do Polski tłuszcze techniczne z Ukrainy, Rosji i Malezji. Były to tłuszcze techniczne wykorzystywane m.in. do produkcji paliw. Na granicy nie musiały być sprawdzane pod kątem np. certyfikatów czy zawartości pestycydów. Dopiero w Polsce małżeństwo miało je oferować jako tłuszcze do pasz, a więc takie, które spełniają wszelkie normy bezpieczeństwa. Zdaniem specjalistów, nie oznacza to jednak, że mięso, które trafiało do sklepów, a następnie na nasze stoły, było wypełnione szkodliwymi substancjami. Sprawa ma być skomplikowana.

Dziennikarze ustalili, że małżeństwo zatrzymano w ubiegłym tygodniu. Uznano, że firmy, którym sprzedawali niewłaściwy tłuszcz, padły ofiarą oszustwa na 170 mln złotych. Nie wiedziały bowiem, że kupują produkt, który nie spełnia norm. Para miała przyznać się do zarzucanego im czynu. - Twierdzić mają, że chcieli być konkurencyjni na rynku, nie czekać na kontrole weterynaryjne na granicach, poza tym tłuszcze techniczne mieszali potem ze spożywczymi w silosach na terenie swojej firmy, by obniżyć poziom szkodliwych substancji. W efekcie towar mieli zawsze pod ręką i odbiorcy wiedzieli, że u nich na pewno znajdą komponenty potrzebne do produkcji pasz - pisze onet.pl. Informatorzy Onetu twierdzą, że do firmy trafiało mało tłuszczu spożywczego, więc nie można było ich mieszać na dużą skalę.

W związku ze sprawą zatrzymano nie tylko małżeństwo, ale też dwóch pracowników firmy - laborantkę i prokurenta. Twierdzą, że nie wiedzieli o nieuczciwym procederze i nie przyznają się do winy. Małżeństwu J. postawiono dodatkowo zarzut prania pieniędzy. Na trzy miesiące trafili do aresztu.

Z ustaleń dziennikarzy wynika, że tłuszcze techniczne trafiały do pasz między innymi kaczek i indyków. Inspekcja Weterynaryjna ma informować powiaty o tym, że trafiały do nich potencjalnie niebezpieczne pasze. Kompleksowe wyniki badań olejów nie są jeszcze znane. To od nich będzie zależeć jakie kroki trzeba będzie podjąć - chociażby możliwe jest wycofaniu mięsa ze sprzedaży.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

3℃
0℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
11 km
Stan powietrza
PM2.5
26.12 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro