Reklama
Reklama

UOKiK stawia zarzuty Biedronce za "Tarczę Biedronki Antyinflacyjną"

Zdjęcie ilustracyjne | fot. materiały prasowe

Urząd zaczął przyglądać się akcji prowadzonej przez sieć już w kwietniu.

"Tarcza Biedronki Antyinflacyjna", która nazwą nawiązywała do "Tarczy Antyinflacyjnej" rządu, polegała na zagwarantowaniu niezmienności ceny 150 najczęściej kupowanych produktów w sieci. - Jeśli na naszej liście 150 najczęściej kupowanych produktów znajdziecie produkt w niższej cenie regularnej w innym sklepie ZWRÓCIMY WAM RÓŻNICE - reklamowała się Biedronka.

W kwietniu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Jak podano, UOKiK miał sprawdzać, czy warunki promocji zawarte w regulaminie pokrywają się z tymi z reklam. Jak wskazywano, klienci skarżyli na szereg warunków do spełnienia w przypadku chęci otrzymania zwrotu różnicy w cenach.

Promocja trwała do końca czerwca, ale to dziś UOKiK poinformował, że postawił zarzuty sieci. Pierwszy dotyczy braku dostępności regulaminu promocji w sklepach. Trafił tam jedynie w wersji elektronicznej i nie został w sklepach wywieszony. - Jeśli już klienci dotarli do regulaminu, dowiedzieli się, że nie wystarczyło - zgodnie z hasłem reklamowym - znaleźć tańszy produkt w innym sklepie. Regulamin wprost wskazywał, że produkt ten należało kupić i to nie tylko w sklepie Biedronki, ale również u konkurencji, która została w regulaminie ograniczona do najpopularniejszych sieci. By uzyskać zwrot różnicy w cenach, warunków regulaminowych było dużo więcej i były wymagające, a wręcz uciążliwe, co mogło uczynić skorzystanie z akcji promocyjnej nieopłacalnym - podaje UOKiK.

Jakie były to warunki? - Zakupów należało dokonać w tym samym tygodniu (liczonym od poniedziałku do niedzieli). Ponadto klienci musieli również zrobić zdjęcia porównywanego produktu (wraz z etykietą ze składem) i zachować nienaruszone paragony bądź faktury. Następnie konsumenci mieli w ciągu 7 dni od zakupów przesłać elektronicznie zgłoszenie. Gdy zostało ono przyjęte dostawali numer zgłoszenia i zobowiązani byli do wysyłki pocztą tradycyjną (opłacając koszty listu), również w terminie 7 dni, oryginałów dowodów zakupu i zdjęć. Prezes UOKIK uznał, że hasła reklamowe w tym aspekcie mogły wprowadzać konsumentów w błąd.

Ponadto, bazując na przekazach reklamowych, klienci sieci mogli spodziewać się otrzymania zwrotu różnicy cen w formie pieniężnej do dowolnego wykorzystania. Tymczasem regulamin precyzował, że dostaną oni wyłącznie e-kod o wartości zgłaszanej różnicy w cenie, do wykorzystania tylko w sklepach sieci i tylko w terminie 7 dni od jego otrzymania.

- "Tarcza Biedronki Antyinflacyjna" - zasady wydawały się proste, obietnica kusząca, ale rzeczywistość okazała się inna. Zweryfikowaliśmy jak klientom przedstawiane były benefity wynikające z promocji oraz zasady uczestnictwa i doszliśmy do wniosku, że przekazy reklamowe mogły wprowadzać konsumentów w błąd w zakresie warunków promocji, co związane jest ze skomplikowanym jej charakterem i w rezultacie z uciążliwością skorzystania z niej przez klientów sieci. Dlatego postawiłem trzy zarzuty spółce Jeronimo Martins Polska. Nie ulega bowiem wątpliwości, że informacje dotyczące zasad skorzystania z promocji powinny być łatwo dostępne, a hasła reklamowe, ich treść i sposób prezentowania, nie mogą wprowadzać konsumentów w błąd. Przedsiębiorcy muszą pamiętać o tym, że konsumenci mają prawo do rzetelnej, jasnej i pełnej informacji, zaś próba wyróżnienia się na rynku spośród innych przedsiębiorców nie może być prowadzona w oparciu o chwytliwe, lecz fałszywe hasła reklamowe - mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Sieci Biedronka grożą teraz kary finansowe do 10 procent rocznego obrotu.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

14℃
10℃
Poziom opadów:
2.4 mm
Wiatr do:
31 km
Stan powietrza
PM2.5
5.49 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro