Reklama

Nad Wartą ruszył Klub Na Fali, sąsiedzi mówią o "armagedonie" parkingowym, śmieciach i zasikanych uliczkach

fot. Katarzyna

Wracamy do sprawy.

Już w piątek straż miejska opisała problem z parkowaniem, jaki pojawił się w rejonie ulicy Bielniki i Piastowskiej na poznańskiej Wildzie. To uliczki znajdujące się w pobliżu nadwarciańskich terenów, na których na początku lipca otwarto nowy klub - Na Fali. O ile mieszkańcy okolicy nie skarżą się na hałas generowany przez "miejscówkę", tak narzekają na bałagan związany z jej uruchomieniem. Konkretnie chodzi o samowolę parkingową w okolicy, poruszanie się autami po Wartostradzie, niszczenie zieleni samochodami, śmieci, załatwianie się w krzakach i tym podobne.

Już w pierwszy weekend działania klubu strażnicy miejscy pojawili się tutaj głównie w sprawie parkingowego chaosu. - Kierowcy nie tylko ignorują zakaz ruchu, ale również nie stosują się do zasad obowiązujących w strefie zamieszkania. Interweniują strażnicy Referatu Wilda. Na kierowców powracających do samochodów czekają wezwania i mandaty, nawet do 500 zł - wyjaśniała SM.

W tej sprawie napisało do nas sporo Czytelników - mieszkańców tej okolicy. Jak wskazują, klub zabrał im spokój, a ich życie zamienił w piekło. - W związku z otwarciem Klubu Na Fali w korycie Warty, nie zabezpieczeniem komunikacji, brakiem miejsc do parkowania i bezpiecznego dojazdu do tego klubu napływającej rzeszy ludzi, mamy tu do czynienia z permanentnym niszczeniem wręcz dewastacją przestrzeni miasta. Zaprowadzona zieleń przy Wartostradzie czy przy Młodzieżowym Domu Kultury nr. 1 jest rozjeżdżona przez parkujące i nielegalnie tu wjeżdżające auta - pisze Katarzyna. - Przy zjeździe z ulicy Bielniki stoi znak zakazu wjazdu, ale nikt tego nie respektuje. Wzywana Policja i Straż miejska reagują w momencie przyjazdu, kiedy odjadą wszystko wraca do stanu sprzed interwencji. Jeżdżące bez uprawnień a przede wszystkim z nadmierną prędkością po Wartostradzie auta, w tym taxi, ubery czy motory, stwarzają bardzo duże niebezpieczeństwo dla pieszych. Spacerujące tu rodziny z dziećmi, psami, rowerzyści czują się zagrożeni, są zmuszani do schodzenia na pobocze. To jest nie tylko łamanie prawa, ale łamanie wszelkich zasad współżycia społecznego. Od ponad tygodnia panuje tu prawdziwy armagedon, wszystko jest zaśmiecone, zasikane i zdewastowane a osiedlowa uliczka Bielniki stała się z dnia na dzień autostradą - dodaje.

Ale mieszkańcy zastanawiają się też nad inną kwestią. - Kto wydał koncesję na sprzedaż alkoholu, obok Domu Kultury dla Młodzieży nr 1, a przede wszystkim przedszkola usytuowanego na terenie kortów tenisowych i w bardzo bliskim nawet nie 100 m oddaleniu od tego klubu?! Ale co najważniejsze otwarcie tego klubu pozbawiło mieszkańców tego miejsca ciszy, spokoju i normalnego życia i funkcjonowania.

Mieszkańcy z apelem w tej sprawie zwrócili się m.in. do prezydenta Poznania. I my poprosiliśmy magistrat o komentarz. Zapytaliśmy też o to, czy urzędnicy planują coś zrobić z tym problemem. - "Klub na fali" przy ul. Piastowskiej 40 zlokalizowany jest na terenie obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego "W rejonie mostu Królowej Jadwigi w paśmie rzeki Warty" w Poznaniu (teren zieleni w części zagrożony powodzią - przyp.red.). W zakresie szczegółowych parametrów i wskaźników kształtowania zabudowy oraz zagospodarowania terenów oznaczonych na rysunku planu symbolami 1ZO/ZZ i 2ZO/ZZ, plan miejscowy zakazuje lokalizacji miejsc postojowych dla samochodów - tłumaczy Piotr Sobczak, szef Wydziału Urbanistyki i Architektury UMP.

Paweł Puszkarski z Wydziału Działalności Gospodarczej i Rolnictwa UMP tłumaczy natomiast, że zgodnie z przepisami, "przy wydawaniu lokalom gastronomicznym koncesji na sprzedaż alkoholu nie jest brana pod uwagę ich odległość od szkół, przedszkoli, kościołów, obiektów sportowych czy jednostek wojskowych".

Na nasze pytanie: "Co miasto zamierza zrobić z problemem rozjeżdżania trawników i szybkiego poruszania się aut po Wartostradzie w rejonie klubu?" nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

O komentarz już w poniedziałek poprosiliśmy Klub Na Fali. We wtorek ponowiliśmy prośbę. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy do teraz.

Przejęta problemem wydaje się być straż miejska. - To, że tam interweniowaliśmy w weekend, to jest bardzo delikatnie powiedziane - mówi Przemysław Piwecki, rzecznik SM. - Dziesiątki samochodów zaparkowanych w miejscach zabronionych, w tym na trawnikach. Dotyczy to już nie tylko okolic Klubu, ale również posesji przy Drodze Dębińskiej. Od godziny otwarcia Klubu, również w godzinach nocnych, a w szczególności w weekendy, jest to bardzo poważny problem - dodaje.

Zdaniem Piweckiego karanie kierowców na niewiele się tu zda. Powód? - Mamy do czynienia z dużą rotacją kierowców. To nie jest osiedle, na którym mieszkają ci sami kierowcy. Taki sam problem był np. w Strzeszynku (dojazd do kąpieliska), a nawet dawniej w całym centrum miasta. Obawiam się, że bez zmian w infrastrukturze dróg problem ten nie zniknie - prognozuje.

Oczywiście straż miejska wciąż będzie interweniować w tym miejscu i na pewno funkcjonariusze będą się tam pojawiać.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

3℃
0℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
11 km
Stan powietrza
PM2.5
26.12 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro