Reklama
Reklama

Mieszkańcy kamienicy sąsiadującej z poznańskim aresztem mają dość 'gości' na swoim podwórku. "Rzucanie jajkami i pomidorami zaczyna być pewną normą"

Zdjęcie ilustracyjne, archiwum | fot. Przemysław Łukaszyk

O sytuacji poinformował nas Czytelnik. Mieszkamy w bloku, który ma bezpośrednie położenie stykowe z więzieniem na Młyńskiej oraz policją na Marcinkowskiego. Praktycznie odkąd pamiętam nasze podwórko jest miejscem, które obrali sobie towarzysze niedoli wszystkich zatrzymanych w więzieniu. Na pewno ma to związek z faktem, że z naszego podwórka jest idealny widok na okna cel więzienia. Krzyki, wezwania i różne mniej i bardziej merytoryczne przesłania do osadzonych, w tym obraźliwe wyzwiska na policję od lat są tutaj na porządku dziennym. Z tym, że kiedyś mimo wszystko działo się to okazjonalnie, raz na dwa, trzy miesiące. W ostatnim miesiącu sytuacja nasiliła się wielokrotnie - pisze. Przychodzi praktycznie codziennie lub co drugi dzień ta sama grupa osób, która ochoczo wydziera się do swoich towarzyszy. Wizyty najczęściej są wieczorne, pomiędzy 21 a 22. Czasem także już w trakcie ciszy nocnej po 22. Zdarza się, że przychodzą jednego dnia po 2-3 razy. Trwają najczęściej do kilku minut, w którym odbywają się gorące pozdrowienia więźniów i epitety w stronę policji, ale także mieszkańców bloku - dodaje.

Przy każdej takiej wizycie znaczna część mieszkańców od razu melduje się w oknach. Rzucanie jajkami i pomidorami czy innymi przedmiotami w tą grupę zaczyna być pewną normą. Wtedy pojawiają się wzajemne wyzwiska, zapraszanie intruzów do zejścia mieszkańców na dół celem wymierzenia sprawiedliwości i wyjaśnienia sytuacji. Niejednokrotnie patrzą na to dzieci. Na niektórych takich wizytach pojawiają się także efekty dodatkowe w postaci puszczanych fajerwerków i rzucanych petard, także na okoliczne samochody, na jakby nie patrzeć zamkniętym podwórzu. Na szczęście bezpośrednich konfrontacji póki co nie ma, ale w mojej ocenie może być to kwestia czasu. Na razie każdy boi się zejść do średnio przychylnie nastawionych ludzi - przekazuje.

Razi nas ta obojętność służb. Spokój życia okolicznych jest narażany z regularnością od dłuższego czasu, a policja nic z tym nie robi. Nie chodzi mi tu o oficjalne zgłoszenia, na które służby pewnie czekają, żeby w ogóle zająć się sprawą. Jest to na tyle słyszalne, że interwencja powinna być podjęta samoczynnie i z urzędu - kończy.

Policjanci przyznają, że o sprawie wiedzą i już się nią zajmują. Mieliśmy ostatnio kilka zgłoszeń od mieszkańców dotyczących uciążliwych krzyków, hałasów i wulgaryzmów w tym miejscu. Jednak, gdy tylko patrol pojawiał się pod wskazanym adresem, nikogo już nie było. Dotąd policjanci nie mieli szans, by przeprowadzić skuteczną interwencję i na przykład wylegitymować te osoby - mówi nam mł. asp. Marta Mróz z poznańskiej policji. Decyzją komendanta miejskiej jednostki, policjanci będący w służbie szczególnie w godzinach nocnych i wieczornych dostaną zalecenie, by doraźnie kontrolować to miejsce - dodaje. Ponadto dzielnicowy będzie kontaktował się z zarządcą tego budynku w celu wprowadzenia odpowiednich zabezpieczeń w tym miejscu - kończy.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

32℃
21℃
Poziom opadów:
0.2 mm
Wiatr do:
15 km
Stan powietrza
PM2.5
14.64 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro