Reklama

Kierowca Kaczyńskiego pędził przez miasto, przejechał na czerwonym świetle. "Co wolno wojewodzie..."?

Jarosław Kaczyński podczas mszy w Starachowicach. | fot. Piotr Polak/PAP
Jarosław Kaczyński podczas mszy w Starachowicach. | fot. Piotr Polak/PAP

Jak co niedzielę, prezes PiS jechał do ulubionego kościoła redemptorystów na warszawskim Nowym Mieście.

Szofer Kaczyńskiego tak się spieszył, że nie zważał na przepisy ruchu drogowego. Msza w kościele redemptorystów rozpoczyna się co niedzielę o godzinie 12:00 - podało fakt.pl

Najwidoczniej prezes PiS nie chciał się spóźnić do świątyni, skoro na ul. Mickiewicza o godz. 11:44 nie zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, kiedy zapaliło się czerwone światło! Jego kierowca przejechał na czerwonym, nie przejmując się przepisami ruchu drogowego - podaje fakt.pl

Kierowca Kaczyńskiego chwilę później popełnił kolejne wykroczenie, w obszarze, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50km/h pojechał 75 km/h.

Według nowego taryfikatora mandatów, który obowiązuje od 1 stycznia tego roku, kierowca wicepremiera słono by zapłacił za takie łamanie przepisów. Za przekroczenie prędkości od 21 do 25 km/godz. grozi mandat wysokości 300 zł, a za przejechanie na czerwonym świetle - 500 zł. Ale to nie koniec. Jeśli policjant zakwalifikuje wykroczenie jako stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, mandat wynosi 1000 zł i 6 punktów karnych - informuje fakt.pl i zauważa, że to nie pierwszy raz, gdy kierowca Jarosława Kaczyńskiego spieszy się wioząc go po stolicy. Dziennikarze "Faktu" przyłapali prezesa, jak jego kierowca wiózł go po Warszawie z prędkością 100km/h i również przejeżdżał na czerwonym świetle. Prezes miał wówczas jechać do szpitala na rehabilitację kolana.

Donald Tusk w listopadzie ubiegłego roku za jazdę 107km/h w terenie zabudowanym otrzymał 10 punktów karnych, mandat w wysokości 500 zł oraz zatrzymano mu prawo jazdy na trzy miesiące. Poddał się dobrowolnie karze przyznając do popełnionych wykroczeń. Pisaliśmy o tym tutaj

Jak informowaliśmy wcześniej, prezes PiS zrezygnował z ochrony Służby Ochrony Państwa. Chronią go pracownicy Grom Group, firmy założonej przez byłych komandosów wojskowej jednostki do zadań specjalnych. Za ich usługi płacą od lat podatnicy, bo ochronę finansuje partia, która dostaje z budżetu państwa ogromne subwencje. Miesięczna stawka to 150 tys. zł - podaje fakt.pl


Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

Jest kolejne ostrzeżenie meteo dla Poznania i okolic
3℃
1℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
34.60 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro