Reklama
Reklama

Kościół chce usunąć księdza Woźnickiego ze stanu duchownego. W sobotę przesłuchanie

fot. W obronie Mszy Św. P-ń Wroniecka 9. Msza Trydencka / YouTube

Były salezjanin w sobotę stanie przed sędzią metropolitarnego sądu duchownego w Poznaniu.

Okazuje się, że jest duże zainteresowanie udziałem w przesłuchaniu. - Apel ks. Michała Woźnickiego (byłego salezjanina), aby w najbliższą sobotę przybyć i uczestniczyć w jego przesłuchaniu prowadzonym w ramach procedur kościelnych, wprowadza w błąd i ewentualne przybycie będzie jedynie stratą czasu, gdyż nie ma możliwości udziału osób trzecich w tym przesłuchaniu - zaznacza ks. Tomasz Olejnik sob, sekretarz inspektorialny z Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego św. Jana Bosko.

Instruktorem sprawy jest ks. Mikołaj Graja, który zaapelował do księdza Woźnickiego, by nie wprowadzał innych w błąd i nie przekazywał nieprawdziwych informacji. To właśnie przed ks. Mikołajem Grają w sobotę stanie Woźnicki. Usłyszy oskarżenia, zostaną mu przedstawione dowody i dostanie możliwość obrony. Grozi mu wydalenie ze stanu duchownego.

Historia księdza Michała Woźnickiego jest dosyć długa. Duchowny został wydalony z Towarzystwa Salezjanów i choć Dom Zakonny już dawno temu wezwał go do opuszczenia obiektu, mężczyzna wciąż tu mieszka. Co więcej, codziennie rano odprawia Mszę Świętą Trydencką, a więc mszę w nadzwyczajnej formie Rytu Rzymskiego, w której uczestniczy kilku wiernych. Salezjanie skierowali nawet sprawę do sądu domagając się eksmisji Woźnickiego. 4 lata temu nałożono na niego zakaz głoszenia Słowa Bożego. Mimo to ksiądz wciąż mieszka w Domu Zakonnym i odprawia mszę.

15 października księdza Woźnickiego skazano za to, że nie okazał policjantom dokumentów podczas interwencji, która miała miejsce w październiku ubiegłego roku. Nałożono na niego karę grzywny w wysokości 500 złotych. Wyrok nie jest prawomocny. Sędzia w trakcie ogłaszania wyroku przyznał, że osoba duchowna powinna dawać dobry przykład. Działania policjantów oceniono jako prawidłowe. Choć ksiądz przed sądem sprawiał wrażenie osoby akceptującej wyrok, gdy opuścił budynek, zabrał głos mówiąc, że nie żałuje swojego zachowania. Jak stwierdził - "tęskni za sprawiedliwością Bożą", a wyrok wydano "pod masońskim okiem". - To jawne wystąpienie przeciwko społecznemu panowaniu Jezusa Chrystusa - tłumaczył. Obrażał też dziennikarzy, którzy się tam pojawili nazywając ich m.in. hienami. - Smród się za wami ciągnie, dlatego dobrze, że nosicie te maseczki, bo przynajmniej własny smród do was dochodzi - mówił.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

60 interwencji służb przez wiatr. Świetlica wiejska częściowo bez dachu
6℃
0℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
36 km
Stan powietrza
PM2.5
24.89 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro
RODO info obraz

Dbamy o Twoje bezpieczeństwo

Wykorzystujemy pliki cookies w celu zapewnienia optymalnego działania strony internetowej oraz ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu. Pozwala to m.in. dostosować wygląd strony internetowej oraz reklamy do Państwa preferencji. Dane osobowe będą używane także do personalizacji reklam, a pliki cookie mogą być używane do reklam spersonalizowanych i niespersonalizowanych. Pliki cookies wykorzystujemy także w celach statystycznych. Zarządzać plikami coookies mogą Państwa z poziomu wykorzystywanej przeglądarki internetowej. Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Prywatności.