Reklama
Reklama

Ponad 200 tysięcy za remont gabinetu prezydenta. "Dacza bonza"?

Prezydent Kalisza w swoim gabinecie | fot. Krystian Kinastowski / FB

Spore zamieszanie wywołała w Kaliszu informacja o kosztownym remoncie gabinetu prezydenta miasta.

Remont gabinetu Krystiana Kinastowskiego zakończył się pod koniec ubiegłego roku. Wtedy też zaczęły pojawiać się pytania o koszt inwestycji. Interpelację w tej sprawie złożył miejski radny Dariusz Grodziński, który w 2018 roku był konkurentem Kinastowskiego w walce o fotel prezydenta. Na Facebooku podzielił się informacjami, jakie uzyskał.

Z ustaleń radnego wynika, że za wykonanie, dostawę i montaż nowych mebli w gabinecie zapłacono ponad 140 tysięcy złotych. - Nie będę oceniał jakim architektem jest prezydent Krystian Kinastowski, choć dla mnie zmienił gabinet prezydenta Kalisza w salon luksusowej daczy jakiegoś bonza. Natomiast jeśli urządzenie sobie tego salonu w ratuszu ma związek z tymi dwoma, ponad siedemdziesiąt tysięcznymi zamówieniami z miejskiej kasy, to w kontekście obecnej sytuacji i prawdziwych potrzeb jest to przykład niepokojącej anomalii. Gabinet prezydenta miał przepiękne, solidne i wartościowe meble. Wchodząc tam czuło się majestat i dostojeństwo tego urzędu, połączone z atmosferą pracy i debaty. Komu i dlaczego to przeszkadzało? Po co wydawać niemałe pieniądze na coś co nie jest potrzebą? A skala podwyżek i cięć w całym mieście jest bezlitosna - pisał Grodziński na Facebooku.

Na tej kwocie jednak się nie skończyło. W odpowiedzi na interpelację można przeczytać, że wyposażenie gabinetu kosztowało ponad 144 tysiące złotych, ale do tego trzeba doliczyć prawie 20 tysięcy złotych za projekt oraz 52,5 tysiąca złotych za wykonane prace remontowe. Razem daje to ponad 200 tysięcy złotych.

Co znalazło się na wyposażeniu? Między innymi stół konferencyjny za 15,5 tysiąca zł, lustro za 4300 zł, zabudowa biblioteczna za 28 tysięcy, sofa i dwa fotele za łączną kwotę prawie 23 tysięcy złotych, a także dywan za prawie 5000 zł. Wszystkie kwoty to ceny netto.

Krystian Kinastowski odniósł się do tych doniesień. - Remont gabinetu prezydenta miasta był planowany od 2017 roku. Meble w gabinecie prezydenta miasta wymienione zostały po raz ostatni w latach 1998 - 2002. Pomieszczenie to nie było remontowane od co najmniej kilkunastu lat. Miejsce pracy włodarza miasta, w którym odbywają się spotkania z udziałem gości krajowych i zagranicznych, było w bardzo złym stanie. Przed remontem na ścianach pojawiały się zacieki, odklejała i odbarwiała się tapeta, przy oknach odpadały części tynku, w bardzo złym stanie były: parkiet, drzwi wejściowe i ościeżnice - tłumaczy.

Przypomnijmy, że także w Poznaniu remont gabinetu prezydenta wzbudzał wiele emocji. Jacek Jaśkowiak skrytykował gabinet, który odziedziczył po Ryszardzie Grobelnym. Stwierdził, że pokój wygląda jak muzeum, a on czuje się w nim jak zabytek. Remont ruszył w kwietniu 2015 roku i pochłonął około 80 tysięcy złotych, z czego 35 tysięcy kosztowały meble. Około 30 tysięcy złotych na ten cel uzyskano ze sprzedaży samochodu służbowego prezydenta, z którego Jacek Jaśkowiak nie korzystał.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

3℃
0℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
33.34 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro