Reklama
Reklama

Pielęgniarka ze szpitala przy Szwajcarskiej o reportażu Uwagi: "chorzy w ciągu kilku minut ze stolcem potrafią zrobić wiele, nawet pączki na stoliczku"

Zdjęcie ilustracyjne | fot. UM Poznań

Kobieta przyznała, że musi zabrać głos w tej sprawie, bo "inaczej się udusi"

Magdalena Cyprysiak od 17 lat pracuje jako pielęgniarka. Obecnie pracuje przy pacjentach zakażonych koronawirusem w szpitalu przy ulicy Szwajcarskiej w Poznaniu. Szpitalu, który tydzień temu stał się bohaterem reportażu Uwagi TVN. O sprawie piszemy TUTAJ. Z ustaleń dziennikarzy Uwagi TVN wynikało, że w szpitalu dochodziło do sytuacji, w których pacjenci byli zostawiani na oddziale sami na całą noc. Także ci w złym stanie. Ludzie wymagający dializ mieli na nie czekać nawet 9 dni. O szpitalu mówiono "umieralnia". Po reportażu do sprawy odnieśli się pracownicy szpitala zapowiadając zgłoszenie sprawy do prokuratury. W lecznicy rozpoczęto też kontrole.

Pielęgniarka, podobnie jak jej koledzy pracujący w obiekcie, jest oburzona reportażem. - Chcę Wam przedstawić jak wygląda praca pielęgniarki w szpitalu, bo na pewno nie tak, jak w serialach - pisze. Kobieta odnosi się do materiału nagranego w szpitalu przez "otyłego pana w okularach" (to jego nagrania posłużyły za podstawę do przygotowania reportażu dziennikarzom Uwagi). - Na filmie słyszymy starszą panią krzyczącą "Ratunku, pomocy". Dla nas to nic nowego czy wyjątkowego. Pacjent z demencją czy innymi zaburzeniami poznawczymi potrafi krzyczeć różne rzeczy przez 12 godzin bez przerwy , a gdy podchodzimy "Pani Halinko, co się dzieje, dlaczego pani tak krzyczy?", pani Halinka odpowiada "Ale ja? Ja nic nie mówiłam". "Pani Halinko dlaczego pani uderza basenem w drzwi?". "Ale ja? Ja nawet nie mam basenu" - opisuje.

- Opiekowałam się pacjentami , którzy wołali pić po wypiciu 2 litrów wody czy Panem, który przez 8 godzin tresował i krzyczał na swojego psa, który mieszkał pod jego łóżkiem. Czy Panem, który szczegółowo przez kilka godzin przeprowadzał świniobicie i robił szynki i kiełbaskę krzycząc na swoich pracowników. Gdyby to nagrał otyły pan w okularach, to byłby świetny materiał dla UWAGI - zaznacza ironizując.

- Na filmie widzimy starszego Pana leżącego na podłodze. Dla nas, pielęgniarek, to nic szokujacego. Wie to każdy, kto opiekował się pacjentami starszymi demencyjnymi. Opiekowałam się pacjentką, która po naszym wyjściu ze strefy brudnej potrafiła w 3 minuty wyjść z łóżka położyć się na podłodze, przeturlać do sali obok po drodze zakładając sobie jeszcze kosz na śmieci na głowę i dalej poturlać się pod łóżko pani Zosi, która to zaczęła wołać "Ratunku, pomocy". Gdyby to nagrał otyły pan w okularach, to byłby świetny materiał dla UWAGI. Tylko szkoda, że pan nie nagrał jak pielęgniarki tego pana wkładały z powrotem do łóżka - dodaje.

Oto pozostała część jej wpisu, który zamieściła na Facebooku:

W filmie słyszymy że pacjenci leżą we własnych odchodach. Opiekowałam się panem Heniem: umyty, przebrany, nakarmiony, ogolony zostawiony w łóżku. Po 10 minutach pan Henio oddał stolec, który po kilku minutach już był wszędzie: między palcami, między zębami pana Henia, we włosach i na stopach, a także na aparaturze monitorującej. Proszę mi wierzyć, chorzy w ciągu kilku minut ze stolcem potrafią zrobić wiele, nawet pączki na stoliczku. Gdyby to nagrał otyły pan w okularach, to byłby świetny materiał dla UWAGI. Tylko szkoda, że pan nie nagrał, jak pielęgniarki tych zanieczyszczonych pacjentów później myją.

Na filmie słyszymy, że pacjent wymiotuje już 3 dzień, to ja przebijam. Opiekowałam się 19-letnią pacjentką, która ze względu na inną towarzyszącą chorobę układu nerwowego odczuwała nudności i wymiotowała przez blisko tydzień. Żadne leki czy dieta nie łagodziły tych objawów. Gdyby to nagrał otyły pan w okularach, to byłby świetny materiał dla UWAGI. Tylko szkoda, że pan nie nagrał jak po wymiotującym pacjencie pielęgniarki i salowe sprzątały.

Szkoda, że otyły pan w okularach nie nagrał, jak dwie pielęgniarki ogarniają przez 24 godziny oddział z 30 pacjentami.
Szkoda, że nie nagrał, jak pielęgniarki wychodząc po 4 godzinach ze strefy brudnej korzystają z butli tlenowej z silnymi bólami głowy.
Szkoda, że nie nagrał, jak koleżanka na strefie brudnej straciła przytomność w kombinezonie.
Szkoda, że nie nagrał jak za swoje pieniądze kupujemy chorym ciastka, krzyżówki, czy przynosimy z domu książki, koszulki czy dzbanki do herbaty. Sama kilka razy już robiłam zakupy dla pacjenta, bo cała rodzina na kwarantannie.
Szkoda, że nie nagrał, jak pół dyżuru prosiliśmy pacjenta, aby zgodził się na podłączenie do respiratora, ponieważ jego stan zdrowia na to wskazywał, a on usilnie słuchał rodziny, która mu to odradzała, bo przecież respirator rozrywa płuca.
Szkoda, że nie nagrał, jak się czujemy i jak wyglądamy po wyjściu z kombinezonu.
Szkoda, że nie nagrał, co robimy na strefie czystej. Podpowiem: prowadzimy dość obszerną dokumentację elektroniczną, szykujemy tabletki (czasem jest ich ok. 200 szt.), szykujemy kroplówki, zastrzyki i UWAGA czasem jemy i odpoczywamy, nie jesteśmy robotami.

Pracuje w zawodzie już trochę i widziałam już wiele, a każda taka scena nagrana i wyjęta z kontekstu, nie mająca ciągu dalszego, jest szkalująca i nierzetelna. Jest nas zbyt mało, nie sklonujemy się, nie możemy być jednocześnie przy kilku chorych.

Dosadne ???? Bezpośrednie??? Niesmaczne ??? Szokujące??? Sorry, taka jest moja praca. Jestem pielęgniarką. Po tylu latach nadal mogę patrzeć w lustro.



Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

2℃
-1℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
18 km
Stan powietrza
PM2.5
9.08 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro