Reklama
Reklama

Dziennikarka zginęła w wypadku. Wcześniej miała dostawać listy z pogróżkami

fot. Wielkopolska Policja / FB

Anna Karbowniczak zginęła w tragicznym wypadku w czwartek po południu.

35-latka została potrącona przez samochód na drodze pomiędzy Budzyniem a Wągrowcem, w pobliżu miejscowości Brzekiniec. Zginęła na miejscu. Sprawca uciekł.

W piątek policjanci poinformowali, że znaleźli samochód, który brał udział w wypadku i zatrzymali trzy osoby. Policjanci z Wągrowca odnaleźli na terenie gminy Gołańcz poszukiwanego Opla Vivaro. Samochód brał udział w śmiertelnym potrąceniu rowerzystki, dziennikarki z Chodzieży - poinformował mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. W związku z tą sprawą policjanci z Wągrowca zatrzymali trzy osoby. To właściciel auta, jego brat oraz dalszy członek rodziny - dodał.

Jak ujawnia dziś "Głos Wielkopolski" zanim doszło do wypadku dziennikarka dostawała listy z pogróżkami. Jak zaznaczają przedstawiciele gazety Anna Karbowniczak opisywała bulwersującą sprawę śmierci małego Marcelka z Chodzieży. Po tym jak dwulatek zmarł wyszło na jaw, że był ofiara przemocy domowej. Dziennikarka opisywała w swoich tekstach między innymi zaniedbania prokuratury i policji w tej sprawie. Ostatni tekst na ten temat pojawił się w sierpniu.

Później dziennikarce grożono. Najpierw do redakcji, w której pracowała przyszedł list ją oczerniający. Miał się pod nim podpisać rzecznik jednej z dużych firm z okolicy. Po sprawdzeniu okazało się, że taka osoba w tym miejscu nie pracuje, a firma na temat listu nic nie wie. Kolejny list przyszedł w ubiegłą niedzielę - kierowany był już do Karbowniczak.

Przestań pisać o złamanej nodze dziecka bo wszystko każdemu może się naraz złamać, np. też noga, paluszek, kręgi, coś na buzi itp. - ujawniają cześć treści listu dziennikarze "Głosu Wielkopolskiego" i dodają, że to najłagodniejszy fragment, ponieważ list był wulgarny i pisany agresywnym językiem. Ponadto podkreślają, że osoba, która list napisała znała dokładnie wygląd, sytuację rodzinną i teksty tragicznie zmarłej dziennikarki.

W ubiegłą środę dziennikarka wysłała przygotowane przez kancelarię zawiadomienie do poznańskiej Prokuratury Okręgowej. W piątek wszczęliśmy śledztwo w sprawie zniesławienia oraz gróźb pod adresem dziennikarki. Sprawę tragicznego wypadku drogowego, którą początkowo wszczęła prokuratura w Wągrowcu, przejęliśmy. Dlatego wszystkie te wątki będą wyjaśniane u nas, a czynności będą wykonywane przez policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu - mówi w rozmowie z Głosem Wielkopolskim prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Jesteśmy już po kontakcie z prokuraturą, wiemy o anonimie. Na tym etapie obu spraw - wypadku i gróźb - nie łączymy. Zapewniam jednak, że jedną i drugą traktujemy arcypoważnie - tłumaczy cytowany przez "Głos Wielkopolski mł. insp. Andrzej Borowiak, oficer prasowy wielkopolskiej policji.

Anna Karbowniczak była dziennikarką portalu Chodziez.naszemiasto.pl oraz Głosu Wielkopolskiego.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

Dziś w Poznaniu lato w środku wiosny. Nawet 28 stopni w cieniu!
26℃
13℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
23 km
Stan powietrza
PM2.5
5.05 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro