Reklama

Mała retencja skutecznie walczy ze skutkami suszy rolniczej

Susza stała się dziś problemem i wyzwaniem nie tylko dla Wielkopolski czy Kujaw, ale dla całego naszego kraju. Wpływ na taką sytuację miało wiele czynników: coraz bardziej dotkliwe dla ludzi zmiany klimatu na całym świecie, niedobór opadów z którym w Polsce zmagamy się od 3 lat, a także to że znajdujemy się na przedostatnim miejscu w Europie pod względem zasobności w wodę w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

W roku 2019, za wyjątkiem stycznia i maja, miesięczne sumy opadów w Regionie Wodnym Warty były znacznie poniżej średniej z wielolecia 1981-2010 (na podst. IMGW-PIB) co pozwoliło określić te miesiące jako suche a nawet skrajnie suche. Ta wyjątkowo niekorzystna sytuacja została pogłębiona dodatkowo przez bezśnieżną zimę. W tym roku jedynie w lutym spadło więcej deszczu. W styczniu i marcu opady były znacznie niższe od normy, a w kwietniu do tej pory praktycznie ich nie odnotowano. Oznacza to, że przez ostatnie pół roku w Wielkopolsce nie nastąpiła odbudowa zasobów wodnych. Zamiast tego problem suszy się pogłębił.

Chociaż mamy dopiero maj już borykamy się z niżówką hydrogeologiczną. A to oznacza, że wody brakuje już nie tylko w rzekach, ale także w kolejnych warstwach wodonośnych. Suszę w ubiegłym roku określono jako największą od 50 lat. Wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej.

Należy podkreślić, że w tym roku nie odnotowano w ogóle wezbrania wiosennego, a wielkość przepływu wody na większości rzek Regionu Wodnego Warty kształtowała się poniżej wielkości średniej z wielolecia (SSQ), nierzadko osiągając poziom średni niski z wielolecia (SNQ). Niestety dało się już zaobserować, że odcinkowo na Warcie oraz jej dopływach wielkość przepływu spada poniżej wielkości przepływu nienaruszalnego Qn. Powyższą sytuację dobrze widać na przykładzie wodowskazu przy moście św. Rocha w Poznaniu, gdzie od początku roku wielkość przepływu kształtuje się poniżej SSQ, a w odniesieniu do lat poprzednich widać wyraźny spadek stanów i przepływu wody:

Sytuacja na Warcie jest odzwierciedleniem tego, co dzieje się na jej dopływach, na których stany i przepływy wody układają się od początku roku nieprzerwanie w strefie niskich i średnich, a w ostatnim czasie głównie niskich. I tu widać tendencję zniżkową w odniesieniu do lat poprzednich. Problem ubytku wody w rzekach jak również zmniejszenia zasobów dyspozycyjnych wód podziemnych dotyka całego regionu wodnego administrowanego przez RZGW Wód Polskich w Poznaniu.

Aby przeciwdziałać temu niekorzystnemu zjawisku w ubiegłym roku ogłoszono ogólnopolski rządowy plan retencjonowania wód. Przez 7 najbliższych lat pochłonie 14 mld złotych. Obecny poziom magazynowania wody, kształtujący się w granicach 6,5% wszystkich wód spływowych, ma zostać podniesiemy do 15%. Zaplanowano 94 przedsięwzięcia, w tym budowę 30 dużych zbiorników. Wykonawcą tych zadań będzie Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. To jednak czasochłonne inwestycje, a problemowi trzeba stawić czoło już teraz.

Dlatego Wody Polskie zaczęły realizować program piętrzenia wody w ciekach. Działania te, określane w skrócie retencją korytową, pozwalają zatrzymać wodę w górnych partiach zlewni rzek, przeciwdziałając jej nadmiernemu spływowi z gruntów rolniczych i leśnych. "Zatrzymujemy w ten sposób wodę w rzekach, czy rowach melioracyjnych poprzez znajdujące się na nich budowle piętrzące takie jak jazy i zastawki. Budowle te służą do regulacji przepływu wód - zahamowania odpływu i zmagazynowania wody w korytach cieków i przyległych gruntach" - tłumaczy Bogumił Nowak, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Wód Polskich w Poznaniu.

Jednocześnie przygotowano ogólnokrajowy program, którego celem jest kształtowanie zasobów wodnych na terenach rolniczych poprzez piętrzenie wody w mniejszych rzekach i kanałach oraz w jeziorach. Ogółem na ten cel przeznaczono 154,7 mln zł. Na przestrzeni 3 lat zrealizowanych zostanie 645 zadań inwestycyjnych na terenie całej Polski, w ramach których obiekty hydrotechniczne będą modernizowane lub budowane na nowo. W Wielkopolsce zaplanowano m.in. budowę sześciu jazów na rzece Rgilewce. Przedsięwzięcia te zlokalizowane są w gminach Grzegorzew i Kłodawa we wschodniej części tego województwa, która boryka się z największymi deficytami wody. Dodatkowo zaplanowano odbudowę jazu na rzece Moskawie w miejscowości Czarnotki oraz przebudowę Kanału Miłosławskiego z obwałowaniami w gminie Zaniemyśl, w powiecie średzkim. W ramach tej kampanii w Regionie Wodnym Warty odrestaurowane zostaną również jazy na Prośnie i jej głównych dopływach oraz przywrócona zostanie funkcjonalność systemów odwadniająco-nawadniających w zlewni Kanału Postomskiego na zachód od Gorzowa Wielkopolskiego i na Strudze Spicimierskiej w powiecie poddębickim. W najbliższych dwóch latach Wody Polskie planują również odtworzenie lub budowę nowych zastawek na wypływach z jezior, m.in. w ciągu Samicy Stęszewskiej, Małej Wełny czy Strugi Biskupiej. W dalszej perspektywie podobnymi działaniami objęte będą inne akweny z Pojezierza Gnieźnieńskiego, czy z okolic Sierakowa. Stabilizacja poziomu wody w jeziorach i ograniczenie z nich odpływu w okresach niskich stanów wody, nie tylko zwiększy retencję, ale ograniczy także proces zarastania i wypłycania jezior oraz zwiększymy odnawialność zasobów wód podziemnych. Wszystkie te inwestycje pozwolą na zgromadzenie prawie 3,5 mln m3 wody, a ich zasięg oddziaływania obejmie blisko 3 tys. ha gruntów.

Wskazane wyżej inwestycje wymagają czasu i znacznych nakładów finansowych, ponieważ ujmują kompleksowe zagospodarowanie wody, zarówno w kontekście walki z suszą jak i przeciwdziałania powodzi. Ich realizacja rozłożona jest na lata, a efekty widoczne będą w dłuższej perspektywie czasowej. W obecnej chwili, w czasie kiedy już trzeci rok z rzędu zmagamy się z suszą, będącą efektem niewielkich opadów oraz wysokiego parowania, musimy podejmować kroki, które będą zmierzały do retencjonowania już i tak uszczuplonych zasobów wodnych praktycznie w każdym możliwym miejscu, które daje ku temu możliwość.

Widząc jak ograniczone są zasoby wodne w tym roku, Wody Polskie zaczęły piętrzyć wodę na wielu ciekach. Korzystając z wiedzy i doświadczenia pracowników terenowych wytypowano wiele obiektów hydrotechnicznych, którym przywrócona została funkcjonalność. Dzięki tym działaniom woda zaczęła wypełniać koryta rzek, a na pobliskich terenach zaczął się podnosić poziom wód gruntowych. Zabiegi te realizowane były na szeroką skalę i praktycznie na każdym większym cieku, znajdującym się w zlewni Warty, spowolniono odpływ wód. Objęto nimi m.in.: górną Wartę, Liswartę, Grabię, Nieciecz i Ner w Zarządzie Zlewni w Sieradzu; Kiełbaskę, Tralalkę, Warcicę, Kanał Grójecki, Mesznę, Struge Bawół, Moskawę i Wrześnicę w Zarządzie Zlewni w Kole; Wełnę, Małą Wełnę, Flintę, Nielbę, Strugę Dębowiecką, Samicę Kierską, Cybinę, Kościański Kanał Obry i Mogilnicę w Zarządzie Zlewni w Poznaniu; Prosnę, Lutynię, Ołobok, Strugę Kraszewicką, Brąszówkę i Pratwę w Zarządzie Zlewni w Kaliszu oraz Dojcę, Paklicę, Szarkę, Północny i Środkowy Kanał Obry w Zarządzie Zlewni w Gorzowie Wielkopolskim.

Można tu wskazać m.in. działania podjęte przez pracowników Nadzoru Wodnego Wód Polskich w Wieruszowie, którzy zamontowali nowe szandory na Strudze spod Torzeńca, w zastawce znajdującej się 400 m od ujścia do rzeki Prosny, w miejscowości Bobrowniki. Prowadząc piętrzenie w tym miejscu, umożliwiono nawadnianie kilkudziesięciu hektarów użytków rolnych, wykonanymi między innymi w tym celu w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku rowami melioracyjnymi łączącymi się w tym samym miejscu z przedmiotowym ciekiem. Zamontowano również szandory drewniane na Strudze spod Zalesia, 555 m od ujścia do rzeki Prosny, w miejscowości Kuźnica Bobrowska. Z uwagi na stan techniczny zarówno urządzeń hydrotechnicznych jak i koryta cieku, piętrzenie w tym miejscu pozwala na gromadzenie dodatkowych kilkuset metrów sześciennych wody w postaci retencji korytowej.

Rolnicy na terenie całej Polski są oburzeni faktem, że takich działań nie prowadzi się na ich terenie, a obowiązek utrzymania rowu melioracyjnego spadł na nich. Należy jednak pamiętać o tym, że te urządzenia w znakomitej większości nie podlegają jurysdykcji Wód Polskich. Dzieje się tak w miejscach, gdzie nie funkcjonują spółki wodne, których wiele upadło w latach 90-tych. W praktyce wygląda to tak, że jedni rowy utrzymują, inni nie. Podobnie jest z urządzeniami hydrotechnicznymi umiejscowionymi na tych rowach. "Rozumiemy rozgoryczenie mieszkańców wsi. Wody brakuje w Polsce i czas ją gromadzić, zwłaszcza na terenach rolniczych. Działania tę muszą jednak odbywać się na zasadzie partnerstwa i zrozumienia własnych potrzeb. Dodatkowo muszą być one prowadzone w sposób zaplanowany i przemyślany, z uwzględnieniem wiedzy terenowej pracowników Wód Polskich, tak aby podniesienie poziomu wody w korycie cieku przyniosło pozytywne efekty, a nie prowadziło np. do zalania sąsiednich gruntów" - podkreśla Bogumił Nowak, dyrektor RZGW Wód Polskich w Poznaniu.

Należy tu wskazać, że Wody Polskie inicjują również kampanie społeczne i edukacyjne, które są ważnym elementem dla całościowego podejścia do zasobów wodnych kraju. Zalecają na przykład korzystanie z zasobów wód powierzchniowych do nawodnień rolniczych, ponieważ są one stosunkowo łatwo odnawialne. Proponują także sianie kwietnych łąk zamiast wodolubnych trawników. Kolorowe i pachnące kwiaty oraz zioła doskonale utrzymują wilgoć w glebie, a dodatkowo wabią pszczoły oraz ptaki. Kwietne łąki nie wymagają intensywnego podlewania, a kosi się je tylko dwa razy do roku - pierwszy raz, gdy już wydadzą nasiona. Taką łąkę można zasiać przed domem - na wsi i w mieście, na małych i dużych placach i skwerach. Ich celem jest przede wszystkim zwiększenie świadomości społecznej dotyczącej niewielkich zasobów wodnych, jakimi dysponujemy w Polsce.

Więcej informacji można znaleźć na stronie:

https://wody.gov.pl/aktualnosci/1015-retencja-odpowiedzia-na-susze

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

1℃
-4℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
69.01 μg/m3
Dostateczny
Zobacz pogodę na jutro