Reklama
 Pogoda jutro  Pogoda Poznań
7 5
Reklama

Jerzy Zięba o śmierci 14-miesięcznej dziewczynki: „lekarze z Poznania, ja wam zarzucam, że być może popełniliście błąd”

j
piątek, 9.11.2018 r.
godz. 13.05
j | piątek, 9.11.2018 r., godz. 13.05
Jerzy Zięba o śmierci 14-miesięcznej dziewczynki: „lekarze z Poznania, ja wam zarzucam, że być może popełniliście błąd”
fot. YouTube / Jerzy Zięba

Wracamy do sprawy śmierci 14-miesięcznej dziewczynki zakażonej pneumokokami, która zmarła w poznańskim szpitalu. Do sprawy odniósł się Jerzy Zięba – "naturoterapeuta", który w swoich publikacjach promuje naturalne metody leczenia m.in. chorób nowotworowych.

zakładka
POGODA
DZISIAJ
pogoda
10°C 1032 hPa
JUTRO
pogoda
7°C 1037 hPa
POJUTRZE
pogoda
5°C 1040 hPa
zakładka
WIADOMOŚCI
Dachowanie samochodu na Bukowskiej | Wczoraj, godz. 14:23
NAJPOPULARNIEJSZE WIADOMOŚCI

Dziewczynka dwa tygodnie temu trafiła do szpitala w ciężkim stanie. 29 października dziecko zmarło. Jak już wcześniej informowaliśmy pierwotnie objawy odczytano jako sepsę, okazało się, że zaraziła się pneumokokami, na które nie była szczepiona. Według przedstawicieli szpitala była to świadoma decyzja rodziców, mających być „antyszczepionkowcami”. Później rodzice dziecka w swoim oświadczeniu informowali między innymi, że  decyzja dotycząca nieszczepienia ich dziecka wynikała „z obawy o jego zdrowie spowodowanej poważnymi przeciwwskazaniami medycznymi do wykonania szczepienia. Rodzice nie są przeciwni szczepieniom i nie zgadzają się na określanie ich „antyszczepionkowcami”. Byli gotowi szczepić dziecko, gdy będzie to dla niego bezpieczne” - czytamy w oświadczeniu. (Całość można znaleźć tutaj).

Po śmierci dziecka, o czym również wcześniej informowaliśmy głos zabrał Jerzy Ziemba, nieformalny guru „antyszczepionkowców”. - Najchętniej odrąbałbym im te durne lekarskie łby, (...) z licencją na zabijanie - pisał na swoim facebookowym profilu Zdaniem Zięby dziecko zmarło w wyniku sepsy. Kiedy okazało się, że dziewczynka zaraziła się pneumokokami, na które nie była szczepiona, skasował swój post. W związku z wpisem lidera polskiego ruchu antyszczepionkowego, Wielkopolska Izba Lekarska złożyła zawiadomienie do prokuratury. \

Jerzy Zięba na swoim kanale na YouTube odnosi się do doniesień medialnych dotyczących śmierci dziecka. Komentuje też słowa prof. Magdaleny Figlerowicz, zastępcy kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Neurologii Dziecięcej przy ul. Szpitalnej w Poznaniu a także swoją wcześniejszą wypowiedź. Ja w swojej emocjonalnej wypowiedzi – nie uchylam się od tego, powiedziałem, co na ten temat myślę – tłumaczy Zięba. Dziecko, czy miało sepsę czy też nie, nie miało większego w tym przypadku znaczenia. Nie emocjonujemy się tym tylko popatrzy spokojnie, co się działo. Dziecko było w stanie agonii, umierało i było podłączone do aparatury podtrzymującej życie. Rodzice oświadczyli, że nie są „antyszczepionkowcami” oni tylko chcieli, by to ich dziecko było zaszczepione później, kiedy będzie już wiadomo, jaki jest prawdziwy stan zdrowia dziewczynki – dodaje.

Jerzy Zięba odniósł się też do podania dziewczynce na prośbę rodziców witaminy C. Wiadomo jest, że dziewczynce podano witaminę C, ale żeby to wszystko działało musi to być zrobione zachowując konkretne reguły postępowania przy podawaniu wlewu z witaminy C- tłumaczy Zięba. Musi być podawany askorbinian sodu w dużej ilości – dodaje. Twierdzi się, że lekarze podawali witaminę C są też doniesienia, że podawali też askorbinian sodu, jeżeli tak było to bardzo dobrze, ale tez dowiedziałem się ze źródła, którego nie chcę zdradzać, że podano tylko 200 mg asparginaianu sodu – nie wiem czy małej myszce by to wystarczyło – dodał.

Zapoznajcie się z tą wiedzą apeluję do wszystkich lekarzy – mówi Zięba. Nie chcąc zarzucać wam działanie celowe – lekarze z Poznania ja wam zarzucam, że być może popełniliście błąd – mówi Jerzy Zięba zarzucając lekarzom, że podali zbyt mało askorbinianu sodu. Literatura i doświadczenia wskazywały na to, że to dziecko mogło przeżyć – kończy Zięba.

Okoliczności śmierci dziecka wyjaśniane będą przez prokuraturę. Nie mamy wiedzy co do szczegółów. Dopiero po zapoznaniu się z wszelkimi dokumentami będziemy mogli powiedzieć coś więcej. Musimy ustalić jakie były okoliczności przyjęcia i śmierci dziecka. W zależności od tego śledztwo potoczy się w odpowiednim kierunku - mówi TVN24 Michał Smętkowski z Prokuraury Okręgowej w Poznaniu.

Reklama