blog background
 
Poznańskie legendy: Paweł Cieliczko
historia,Poznań,legendy,kultura
metka_epoznan
Legenda o cudownym ocaleniu klasztoru Bernardynów
ok
123
not ok
0
liczba odsłon: 3242

Wojska szwedzkie kilkakrotnie zdobywały Poznań i zawsze łupiły miasto niemiłosiernie, a mieszkańcom przysparzały ogromnych cierpień; stąd szwedzkie okupacje zapisały się szczególnie tragicznie w pamięci poznańczyków. Podbita i uciemiężona ludność, nie mając sił na podjęcie bezpośredniej walki, starała się podtrzymać nadzieję i wzmocnić narodowego ducha przekazując sobie cudowne opowieści, w których pokonuje potężnych wrogów dzięki siłom nadprzyrodzonym i wsparciu niebiańskich sojuszników. Cudowne opowieści miały kompensować codzienne udręki i podtrzymywać nadzieję, że zły los się odwróci, a z opresji wyjdą zwycięsko.

Jedna z takich poznańskich „legend kompensacyjnych” zanotowana została w Kronikach Bernardynów poznańskich; opowiada o tym, jak kilku świętych objawiło się w śnie szwedzkiemu dowódcy i przestraszyło go tak bardzo, że zrezygnował z planu zniszczenia klasztoru oraz kościoła Bernardynów. Rozpoczyna się od krótkiego wprowadzenia historycznego:

Rok 1703

W roku ubiegłym generał Stenbock usadowił się z siedmioma tysiącami wojska szwedzkiego w okolicy Żerkowa i dał komendantowi Lilienhoek rozkaz zajęcia Poznania, co ten podjął w lipcu. Przyszło mu to całkiem łatwo. Ponieważ jednak zbyt częste i przykre były dla niego napady polskich żołnierzy, postanowił doszczętnie zburzyć nasz kościół i klasztor.

Klasztorny kronikarz zapisał dalej, że do sprawy włączyli się patroni zakonu bernardynów, a ich cudowna interwencja ocaliła święty przybytek:

Od tego czynu powstrzymało go nocne widzenie, w którym święci Franciszek, Bernard i Jan Kapistran zagrozili mu niechybną śmiercią, jeżeli swój zamiar przeprowadzi.

Najwyraźniej jednak zastrzeżenie świętych dotyczyło wyłącznie zburzenia kościoła i klasztoru, albo też szwedzki dowódca pojął je bardzo literalnie, bo zabudowań kościelnych (co prawda) nie zburzył, ale jego pobyt był dla wspólnoty bardzo dolegliwy, o czym piszą sami bernardyni w swojej kronice, wskazując na liczne krzywdy wyrządzone im przez stacjonujące wojska:

·     Niemniej jednak drzewa w sadzie razem z owocami zostały ścięte, bo żołnierze szwedzcy ziemię w ogrodzie kopali i wywozili do usypania wału obronnego na Garbarach tak że cały ogród został zdewastowany

·    Drzewo budulcowe na dach kościoła, które z takim trudem i staraniem zdobył ojciec gwardian Krzysztof Rozdrażewski, zużyto na fortyfikację miasta

·      Budynki drewniane w podwórzu umyślnie podpalono i zamieniono w zgliszcza. Od tego pożaru nawet nowicjat i klasztor były w wielkim niebezpieczeństwie

Legenda o interwencji trzech świętych u szwedzkiego generała była powszechnie znana w Poznaniu, jeszcze po półtorawieczu. Świadczy o tym przywołanie jej przez pierwszego historyka naszego miasta Józefa Łukaszewicza, który w swoim Obrazie historyczno-statystycznym miasta Poznania w dawniejszych czasach konstatował:

Wojna szwedzka za Augusta II. naraziła klasztor bernardyński na klęski i spustoszenie. Pułkownik szwedzki Lilienhock, komendant miasta chciał go, jako zawadzający warowniom miejskim z ziemią zrównać. Kronika klasztorna powiada, że go odwiedli od tej myśli ś. Franciszek, ś. Bernard i ś. Jan Kapistran, którzy mu się w nocy ukazali i śmiercią nieuchronna pogrozili, gdyby się klasztor ich reguły w Poznaniu burzyć odważył.     

Łukaszewicz sceptycznie jednak oceniał efekty jakie wywarło to niebiańskie wstawiennictw na generale, wskazując na wielkie straty, jakie w czasie szwedzkiego panowania ponieśli poznańscy bernardyni:

Nie bardzo jednakże musiał się Szwed przeląc, gdyż browar klasztorny i stajnie spalił, drzewa w sadzie w pień wyciął, ziemię z niego na wał, na Garbarach sypany, brać kazał i belek na nowe wiązanie na kościele przeznaczonych, na palisady użył. W tym samym czasie wyrządzał zakonnikom jak największe przykrości; kazał umarłych Szwedów chować w ich ogrodzie, utrudniał im dowóz wszelkiej żywności i obchodził się z nimi po barbarzyńsku.  

Dla katolickich mieszkańców Poznania szwedzka okupacja była szczególnie przykra. Stacjonowanie obcych wojsk jest samo w sobie mało przyjemne, a w tym przypadku dochodził jeszcze fakt odmiennego wyznania i braku poszanowania dla religii i miejsc kultu ważnych dla katolików. Dlatego w przypadku walk ze Szwedami szczególnie często pojawiają się opowieści o ingerencji świętych. Mieszkańcy niebios, jak starożytni bogowie greccy, schodzili na ziemię i stawali się sojusznikami swych wyznawców, przeciwko najeźdźcom wyznającym innych bogów, a w tym przypadku co najmniej kwestionujących kult świętych.

Podobnie jak w Poznaniu w 1702 roku, było w 1655 roku w Częstochowie, gdzie obronę klasztoru paulinów na Jasnej Górze i odstąpienie wojsk szwedzkich od oblężenia przypisano boskiej interwencji. Zastępy niebieskie miały wspierać partyzantów hetmana Czarneckiego w walce z wojskami szwedzkimi i doprowadzić do wyparcia ich z Rzeczpospolitej. W rzeczywistości o sukcesie Jana Kazimierza i wojsk katolickich przesądziła decyzja chana tatarskiego, który poparł polskiego króla, a jego oddziały zaczęły pustoszyć kraje szwedzkich sojuszników – Rakoczego oraz Prusy. Propaganda katolicka nie mogła jednak głosić, że katolicka Polska wyznawcom Mahometa zawdzięcza ocalenie i przypisywała to niebiosom.

Podobnie było pięćdziesiąt lat później w Poznaniu. Kronikarz z klasztoru bernardynów zaczynał swą opowieść o tragicznych zdarzeniach z początku XVIII wieku od interwencji świętych opiekunów ich zakonu. Kiedy jednak kończył swą opowieść, wspomniał o tych, którym faktycznie klasztor zawdzięczał ocalenie, a byli nimi schizmatyccy Kozacy i Moskale. Żeby jakoś wybrnąć z tego dysonansu, uczynił ich narzędziami… Boskiej Opatrzności: 

Tylko dzięki Boskiej Opatrzności uniknęły spalenia [kościół i klasztor], gdyż Kozacy i Moskale przyszli na pomoc z lasu położonego za szpitalem.

Tak to Boska Opatrzność sprawiła, że pierwsi odszczepieńcy od wiary rzymskokatolickiej (schizmatycy) uratowali klasztor i kościół bernardyński od zagłady w płomieniach, jakie podłożyli drudzy odszczepieńcy (protestanci). Zawiłe są ścieżki historii, religii i polityki, a czasem okazuje się, że tylko legenda potrafi pogodzić te racje.

 

Paweł Cieliczko

 

Bibliografia:

  1. Kroniki Bernardynów poznańskich, Poznań 2002, s. 256.
  2. Krzysztof Kwaśniewski, Poznańskie legendy i nie tylko, Poznań 2005, s. 177-179.
  3. Józef Łukaszewicz, Obraz historyczno-statystyczny miasta Poznania w dawniejszych czasach, T. 2, Poznań 1998, s. 116-117.

Grafika:

  1. Agnieszka Zaprzalska
 
WASZE KOMENTARZE[1]
~zgaga: Dziekuje za ciekawe artykuły. Pozdrawiam
dodano: Poniedziałek, 2016.06.20 12:34, IP:109.173.151.XXX
ok
0
not ok
0
odpowiedz|usuń
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
codeimgNie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.
avatar
POZNAŃSKIE LEGENDY
poznanskielegendy.epoznan.pl
RSSsend_message
Paweł Cieliczko – magister historii, doktor literaturoznawstwa, pomysłodawca pierwszego literackiego bedekera po Poznaniu, twórca i redaktor „Poznańskiego Przewodnika Literackiego” – internetowego informatora o wielkopolskim życiu literackim, założyciel Fundacji Kochania Poznania, autor opowiadań kryminalnych retro rozgrywających się w mieście nad Wartą, inicjator stworzenia szlaków kulturowych „Poznańskie legendy” oraz „Kryminalny Poznań”. Obecnie pracuje nad serią książek, w których zamierza udowodnić, że Poznań jest najbardziej romantycznym polskim miastem.
ARCHIWUM WPISÓW
Legenda o Ludgardzie (7 lut 2017)
Legenda o powstaniu nazwy Dębiec (1 lut 2017)
Legenda o świętym Marcinie (9 lis 2016)
Legenda o zakonniku ekshibicjoniście (21 wrz 2016)
Legenda o Bernardzie – patronie piwowarów i piwoszy (2 sie 2016)
Legenda o duchach w Akademii Lubrańskiego (2 lip 2016)
Legenda o cudownym ocaleniu klasztoru Bernardynów (19 cze 2016)
Legenda o powstaniu nazwy Jeżyce (14 cze 2016)
Legenda o powstaniu Wildy (6 cze 2016)
Legenda o krawcu Chwaliszewie (29 maj 2016)
Legenda o tym jak się Ludgarda zemściła zza grobu (11 maj 2016)
Legenda o księżnej Ludgardzie i czarnym Rycerzu (1 maj 2016)
Legenda o dobrej Ludgardzie i złej macosze (19 kwi 2016)
Legenda o Ludgardzie i Przemyśle (16 kwi 2016)
Legenda o wigilijnym gościu spod Warny (31 mar 2016)
Legenda o fontannie Prozerpiny (12 mar 2016)
Legenda o św. Wojciechu – pogromcy pogan. (29 lut 2016)
Legenda o Szczerbcu, który naprawdę jest w Poznaniu (19 lut 2016)
Legenda miejska o Starym Marychu i końcu świata (15 lut 2016)
Legenda o uzdrowieniu poznańskiego wojewody (4 lut 2016)
Legenda o tym jak król Władysław Warneńczyk panował w Poznaniu (1 lut 2016)
Legenda o królu Jagielle, co nie chciał diabła gniewać (28 sty 2016)
Legenda żydowska o jeleniej głowie (22 sty 2016)
Legenda o poznańskich koziołkach (20 sty 2016)
Legenda o Trzech Hostiach (17 sty 2016)
Legenda o dziewczynce i szczurze (15 sty 2016)
Legenda o trębaczu ratuszowym i królu kruków (2 sty 2016)
Legenda miejska o złotym pociągu (28 gru 2015)
Legenda o proboszczu i rabinie (23 gru 2015)
Legendy o świętym Gotardzie (12 gru 2015)
Legenda o pustelniku z Muszej Góry (3 gru 2015)
Legenda o magicznym kamieniu (26 lis 2015)
Legenda o duchach z ulicy Żydowskiej (21 lis 2015)
Legendy o świętym Marcinie (12 lis 2015)
Legenda o rogalach świętomarcińskich (10 lis 2015)
Legenda o mieczu św. Piotra (8 lis 2015)
Legenda o Górze Zamkowej (3 lis 2015)
Legenda o poznańskich rurach (1 lis 2015)
Legenda o założeniu Poznania (28 paź 2015)
Legendy warte Poznania (27 paź 2015)
Witam serdecznie na blogu „Poznańskie legendy” (26 paź 2015)