blog background
 
Poznańskie legendy: Paweł Cieliczko
historia,Poznań,legendy,kultura
metka_epoznan
Legenda o duchach z ulicy Żydowskiej
ok
14
not ok
0
liczba odsłon: 3170

Przez kilkanaście ostatnich miesięcy lokalne media niemal każdego dnia relacjonowały spór toczący się pomiędzy właścicielem kamienicy u zbiegu ul. Paderewskiego i ul. szkolnej, tuż przy poznańskim Starym Rynku a grupą dzikich lokatorów, którzy zajmowali ten budynek. Okazuje się jednak, że problem wcale nie jest nowy, a podobne kłopoty zdarzały się w Poznaniu już w XVII wieku.


Do niesamowitych wydarzeń, o jakich opowiada ta legenda, dojść miało w 1681 roku. Poznań otoczony był wówczas ciasnym pierścieniem średniowiecznych murów obronnych, mieszkańcy bardzo się w nim tłoczyli, a każde wolne pomieszczenie było bardzo poszukiwane. W tym właśnie czasie, przy ul. Żydowskiej stała piękna, murowana kamienica. Jej właściciele nie korzystali jednak ze znajdującej się pod nią wielkiej piwnicy. Była zamknięta na cztery spusty i nikt nie śmiał jej otworzyć. Dobiegały z niej dziwne, przerażające odgłosy. Żaden z domowników nie miał odwagi, by zejść do piwnicy, a co dopiero korzystać z niej na stałe. Mówiono, że pod podłogą tego domostwa zamieszkały demony, nie należy ich drażnić i absolutnie nie wolno się do nich  zbliżać. 

Pojawił się jednak pewien młody mężczyzna, który nie wierzył w duchy albo i wierzył tylko się ich nie bał, będąc przekonanym o mocy swych talizmanów - legenda tego akurat dokładnie nie relacjonuje. Nie opowiada też o tym, czy to znerwicowana piwnicznymi hałasami rodzina zamówiła jego usługi, czy może przybył z własnej woli i sam zaproponował zrobienie porządku w piwnicy. Wiadomo w każdym razie, że ten pogromca duchów, w samo południe, na oczach zgromadzonego przed kamienicą tłumu gapiów, podniósł klapę i zszedł po stopniach do piwnicy, by sprawdzić prawdziwość miejskiej legendy. Minęło pięć, dziesięć, w końcu piętnaście minut, a on wciąż nie wracał. W końcu mężczyźni podnieśli klapę i zobaczyli jego martwe ciało leżące tuż obok drabiny, po której zszedł. Na ludzi padł strach. Wszystko zdarzyło się w biały dzień, przy gwarnej ulicy, a nikt nie słyszał żadnych odgłosów walki, a w wypadek nikt nie wierzył.

Otwarcie wrót do podziemnej piwnicy sprawiło, że to, co dotąd było w niej zamknięte, wydostało się i rozpełzło po całym domu. Krótko po śmierci młodzieńca, przerażające hałasy i niezwykłe zdarzenia dziać się zaczęły we wszystkich zakamarkach kamienicy. W sieni, w której gotowano potrawy, pomimo wielkiej staranności i uwagi gospodyni, zawsze w garnkach znajdowano tyle kurzu i popiołu, że potrawy stawały się niejadalne. W pokojach domowników obrazy przodków nieoczekiwanie spadały ze ścian, cynowe i mosiężne naczynia oraz srebrne sztućce wypadały z kredensów, a gdy nakrywano do stołu, obrus wraz z zastawą i potrawami, za sprawą tajemniczej, nieznanej mocy, lądował na podłodze. Pękały ściany, tynk sypał się z sufitów, sadza wypadała z komina, słowem - dom zamiast azylem, stał się zagrożeniem dla mieszkańców. Duchy – bo to one były sprawcami tych niezwykłych zdarzeń – nie czyniły natomiast żadnej bezpośredniej krzywdy ludziom. Doprowadziły ich jednak do całkowitego rozstroju nerwowego i sprawiły, że byli tak bardzo przerażeni tym, co ich spotyka, że postanowili czym prędzej opuścić nawiedzony dom. 

Nie do końca wiadomo, czy sprzedali go komuś, czy stał pusty przez lata, aż miasto przejęło go za niezapłacone podatki, czy też uczynili z niego zapis na rzecz Kościoła. Faktem pozostaje, że z wnętrza opuszczonej kamienicy wciąż dochodziły przerażające odgłosy. Skrzętni poznaniacy boleli bardzo nad tym, że taki piękny budynek stoi niezamieszkały i szukali sposobów, by temu zaradzić. Sprawą zainteresowała się w końcu poznańska rada miejska, która zwróciła się o pomoc w tym zakresie do jezuitów. Ojcowie podjęli się misji przepędzenia demonów za pomocą katolickich egzorcyzmów. Ich zaklęcia okazały się jednak zbyt słabe i nie przyniosły żadnych rezultatów. Nie zraziło to jednak zleceniodawców. Uznano, że porażka jezuitów wynikała z tego, że kamienica znajduje się w dzielnicy żydowskiej, i zapewne same duchy są też żydowskiego pochodzenia, a w związku z tym chrześcijańskie klątwy się ich nie imają, bo żydowskie demony nawet nie rozumieją katolickich zaklęć.

Postanowiono więc zwrócić się o pomoc do najsłynniejszego ówczesnego kabalisty, rabina Joela Baalszema z Zamościa, którego przydomek oznaczał tyle co "mistrz imienia bożego" i nadawany był tylko najwybitniejszym rabinom. Wielki rabin przybył do Poznania i natychmiast zabrał się do pracy. Zaklinał duchy imionami żydowskiego Boga, przywoływał je i zmuszał do tego, żeby ujawniły się przed nim i zdały sprawę ze swych niecnych czynów. Zapytywał też, jakim prawem wtargnęły do tego ludzkiego domu i zakłóciły spokój domowników. Wiadomo bowiem, że duchy nie mają wstępu do ludzkich mieszkań, a przebywać mają w miejscach odległych, odludnych i nieczystych. Duchy oświadczyły wtedy rabinowi, że posiadają bardzo solidne podstawy do zajmowania kamienicy przy ul. Żydowskiej. Co więcej, zgodziły się przedstawić swoje racje przed poznańskim sądem rabinackim, którego rozstrzygnięciom obiecały się podporządkować. 

Minęło kilka dni i zwołano sąd rabinacki. Duchy podczas rozprawy reprezentował specjalny pełnomocnik prawny, który przedstawił ich racje i roszczenia. Okazało się, że w kamienicy przed laty mieszkał żydowski złotnik wraz z żoną i dziećmi. Pewnego dnia postanowił się jednak wykąpać w otwartej wodzie – czego Żydom stanowczo zabrania religia – i właśnie podczas tej kąpieli spotkała go upiorzyca. Od pierwszego wejrzenia zakochał się w niej do szaleństwa. Zaczął się z nią spotykać, bardzo tęsknił, gdy nie było jej blisko, w końcu zdecydował się sprowadzić ją do swojego domu. Przygotował dla niej luksusowe mieszkanie w piwnicy należącej do niego kamienicy i przekonał, by zamieszkała tam razem z nim. Odtąd żydowski złotnik prowadził podwójne życie i miał dwie rodziny. Na parterze działał jego zakład złotniczy, na piętrze mieszkał wraz z żoną i dziećmi, zaś w piwnicy czekała na niego upiorzyca. Wkrótce na świecie pojawiło się potomstwo złotnika i jego upiornej kochanki, a ich dziećmi były właśnie demony, które mieszkały w nawiedzonej piwnicy, a potem zaanektowały cały dom złotnika.  

Sprawa podwójnego życia złotnika wydała się podczas święta Paschy. W trakcie wieczerzy zdjął on śmiertelną koszulę, wstał od stołu i postanowił odwiedzić swoją demoniczną rodzinę. W tajemnicy udał się do sekretnego pomieszczenia w piwnicy. Jego żydowska żona tym razem poszła za nim, zobaczyła, gdzie zniknął, a przez szparę w drzwiach ujrzała wspaniały, z przepychem urządzony pokój, z suto zastawionymi stołami, a na wspaniałej sofie swego męża bawiącego się z kobietą o niezwykłej urodzie. Żona cofnęła się od drzwi i nikomu nie zdradziła tego, co widziała. Następnego dnia rankiem udała się zaś do rabina, któremu opowiedziała o swoim przerażającym odkryciu. Rabin natychmiast wezwał do siebie złotnika i grożąc mu klątwą oraz wiecznym potępieniem, zmusił do wyznania win. Dowiedziawszy się prawdy, nakazał złotnikowi, by czym prędzej oddalił upiorzycę oraz jej dzieci, a wyposażył go w potężny amulet chroniący złotnika przed diabelską mocą jego oblubienicy. 

Wygnana przez złotnika upiorzyca, razem z ich dziećmi, opuściła kamienicę i w ogóle wyjechała z Poznania. Kolejne lata upłynęły złotnikowi i jego rodzinie w spokoju i dostatku. Jednak kiedy zachorował i leżał już na łożu śmierci, dowiedziała się o tym upiorzyca i przybyła do niego wraz z dziećmi. Płakała nad jego łóżkiem oraz zaklinała, by nie zostawiał jej oraz swego potomstwa w biedzie i całkowitym niedostatku. Uśmiechała się przy tym do niego przymilnie, głaskała go tak, jak to uwielbiał najbardziej, i całowała. Umierający złotnik zgodził się wydzielić jej kawałek ziemi, a przede wszystkim przyrzekł im piwnicę w swoim domu. Niedługo po tym spotkaniu złotnik zmarł.

Kolejne lata (1648-1658) obfitowały w Rzeczpospolitej w liczne wojenne konflikty. Podczas nich zginęli wszyscy poznańscy potomkowie złotnika z jego żydowskiego, ludzkiego małżeństwa. Adwokat duchów w związku z tym wywodził, że skoro nie pozostali przy życiu żadni spadkobiercy złotnika pochodzący z jego żydowskiej rodziny, to jego klienci, jako dzieci spłodzone przez niego z upiorzycą w związku pozamałżeńskim, są jedynymi następcami prawnymi złotnika, a w związku z tym legalnymi właścicielami nie tylko piwnicy, ale całej kamienicy znajdującej się przy ul. Żydowskiej, która powinna zostać im wydana. 

Z argumentacją przedstawioną przez mecenasa demonów nie zgadzali się natomiast aktualni właściciele kamienicy, którzy zostali z niej wygnani przez duchy. Dowodzili oni, że nieruchomość nabyli w drodze kupna i zapłacili za nią gotówką, którą przekazali prawnym sukcesorom zmarłego złotnika. Zwracali także uwagę na fakt, że duchy w żadnej sytuacji nie mogą być uznawane za prawnych następców człowieka, nie są bowiem ludźmi i nie dotyczą ich ludzkie prawa, a w szczególności prawo dziedziczenia. Wreszcie dowodzili, że złotnik nie dokonał zapisu świadomie oraz z własnej i nieprzymuszonej woli. Upiorzyca bowiem skłoniła kochanka do podjęcia decyzji używając do tego swej czarciej mocy oraz kobiecych sztuczek, a w związku z tym decyzja ta nie może być traktowana jako prawnie wiążąca.

Poznański sąd rabinacki, po wysłuchaniu zeznań stron, nie zastanawiał się długo na wydaniem wyroku. Uznał, że duchom nie przysługują żadne prawa do kamienicy, ani nawet do piwnicy w niej się znajdującej, gdyż z natury świata wynika, że duchy przebywać mają na pustkowiach, a nie w ludzkich siedzibach. Budynek zaś powinien być w pełni dostępny dla ludzi, którzy nabyli go w dobrej wierze i zapłacili za niego cenę. Egzekutorem wyroku został rabin Joel Baalszem z Radomia, który dokonał natychmiastowej eksmisji duchów z zajętej przez nie bezprawnie nieruchomości, używając do tego potężnych zaklęć, które sprawiły, że demony opuściły kamienicę przy ul. Żydowskiej i odleciały ku lasom i pustkowiom.

 

Paweł Cieliczko

 

Bibliografia:

  1. Krzysztof Kwaśniewski, Legendy Poznańskie, Poznań 2013.
 
WASZE KOMENTARZE[1]
~wyjatkowo: ciekawa legenda, pozdrawiam serdecznie
dodano: Sobota, 2015.11.21 23:50, IP:62.21.65.XXX
ok
1
not ok
0
odpowiedz|usuń
~Autor: Arcyciekawe podanie, nie znałem tego tematu w ogóle! Jedyna legenda związana z naszą dzielnicą żydowską jaką znam to ta o złodziejach hostii, z której po jej porzuceniu na ziemi wybiło źródło bijące do dzisiaj w podziemiach kościoła na ulicy Żydowskiej również chyba właśnie.
dodano: Niedziela, 2015.11.22 00:51, IP:77.254.79.XXX
ok
2
not ok
2
odpowiedz|usuń
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
codeimgNie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.
avatar
POZNAŃSKIE LEGENDY
poznanskielegendy.epoznan.pl
RSSsend_message
Paweł Cieliczko – magister historii, doktor literaturoznawstwa, pomysłodawca pierwszego literackiego bedekera po Poznaniu, twórca i redaktor „Poznańskiego Przewodnika Literackiego” – internetowego informatora o wielkopolskim życiu literackim, założyciel Fundacji Kochania Poznania, autor opowiadań kryminalnych retro rozgrywających się w mieście nad Wartą, inicjator stworzenia szlaków kulturowych „Poznańskie legendy” oraz „Kryminalny Poznań”. Obecnie pracuje nad serią książek, w których zamierza udowodnić, że Poznań jest najbardziej romantycznym polskim miastem.
ARCHIWUM WPISÓW
Legenda o Ludgardzie (7 lut 2017)
Legenda o powstaniu nazwy Dębiec (1 lut 2017)
Legenda o świętym Marcinie (9 lis 2016)
Legenda o zakonniku ekshibicjoniście (21 wrz 2016)
Legenda o Bernardzie – patronie piwowarów i piwoszy (2 sie 2016)
Legenda o duchach w Akademii Lubrańskiego (2 lip 2016)
Legenda o cudownym ocaleniu klasztoru Bernardynów (19 cze 2016)
Legenda o powstaniu nazwy Jeżyce (14 cze 2016)
Legenda o powstaniu Wildy (6 cze 2016)
Legenda o krawcu Chwaliszewie (29 maj 2016)
Legenda o tym jak się Ludgarda zemściła zza grobu (11 maj 2016)
Legenda o księżnej Ludgardzie i czarnym Rycerzu (1 maj 2016)
Legenda o dobrej Ludgardzie i złej macosze (19 kwi 2016)
Legenda o Ludgardzie i Przemyśle (16 kwi 2016)
Legenda o wigilijnym gościu spod Warny (31 mar 2016)
Legenda o fontannie Prozerpiny (12 mar 2016)
Legenda o św. Wojciechu – pogromcy pogan. (29 lut 2016)
Legenda o Szczerbcu, który naprawdę jest w Poznaniu (19 lut 2016)
Legenda miejska o Starym Marychu i końcu świata (15 lut 2016)
Legenda o uzdrowieniu poznańskiego wojewody (4 lut 2016)
Legenda o tym jak król Władysław Warneńczyk panował w Poznaniu (1 lut 2016)
Legenda o królu Jagielle, co nie chciał diabła gniewać (28 sty 2016)
Legenda żydowska o jeleniej głowie (22 sty 2016)
Legenda o poznańskich koziołkach (20 sty 2016)
Legenda o Trzech Hostiach (17 sty 2016)
Legenda o dziewczynce i szczurze (15 sty 2016)
Legenda o trębaczu ratuszowym i królu kruków (2 sty 2016)
Legenda miejska o złotym pociągu (28 gru 2015)
Legenda o proboszczu i rabinie (23 gru 2015)
Legendy o świętym Gotardzie (12 gru 2015)
Legenda o pustelniku z Muszej Góry (3 gru 2015)
Legenda o magicznym kamieniu (26 lis 2015)
Legenda o duchach z ulicy Żydowskiej (21 lis 2015)
Legendy o świętym Marcinie (12 lis 2015)
Legenda o rogalach świętomarcińskich (10 lis 2015)
Legenda o mieczu św. Piotra (8 lis 2015)
Legenda o Górze Zamkowej (3 lis 2015)
Legenda o poznańskich rurach (1 lis 2015)
Legenda o założeniu Poznania (28 paź 2015)
Legendy warte Poznania (27 paź 2015)
Witam serdecznie na blogu „Poznańskie legendy” (26 paź 2015)