blog background
 
Poznańskie legendy: Paweł Cieliczko
historia,Poznań,legendy,kultura
metka_epoznan
Legenda o poznańskich rurach
ok
51
not ok
0
liczba odsłon: 5643

Regionalnym wypiekiem, z którego słynie Poznań, są rogale świętomarcińskie, dzisiejsza opowieść dotyczy jednak innego, lokalnego smakołyku, który przez poznaniaków kojarzony jest właśnie z okresem Wszystkich Świętych. Poznańskie rury, zwane też dachówkami, a przed wojną trąbami, właśnie na przełomie października i listopada sprzedawane są z przenośnych kramików, rozstawionych przed bramami wszystkich poznańskich nekropoli.

Dokładnie nie wiadomo, skąd wzięła się tradycja wypiekania poznańskich rur. Nie jest ona na pewno tak stara jak rogali świętomarcińskich, bo pierwsze informacje o tych piernikowych przysmakach pochodzą z okresu międzywojennego. Sprzedawane były początkowo przez zakonnice, nazywano je trąbami, a nabyć je można było wyłącznie w czasie oktawy Bożego Ciała. Szybko jednak się rozpowszechniły, bo były tanim w produkcji smakołykiem. Kazimierz Ulatowski wspominał, jak przed wojną, po konkursie na króla kurkowego, przeprawiano się przez most Chwaliszewski czy tamę Berdychowską na Miasteczko, gdzie odbywały się huczne zabawy, a jemu w pamięci pozostały stragany z poznańskimi rurami: 

Pamiętam, że tuż przed wejściem do ogrodu po obu stronach drogi stały stragany z tradycyjnymi piernikami, które z powodu swego kształtu zwały się „rurami” albo też „trąbami”. Kiedy matki z dziatwą przechodziły tłumnie koło straganów, przekupki, obserwując skierowane na pierniki łakome spojrzenia dzieciaków, wołały: - Pani, pani! Dzieciom po trąbie, po trąbie! – Dostała się i mnie taka „trąba”, ale choć byłem dosyć łakomy, nie smakowała mi, była bowiem za mało słodka. Wolałem katarzynki.

Legenda miejska opowiada, że pojawienie się tego poznańskiego wypieku związane jest z uroczystościami Bożego Ciała. Wielka procesja ciągnęła, jak zwykle w to święto, ulicami miasta, od ołtarza do ołtarza. Wierni modlili się i śpiewali pobożne pieśni. Nie jest do końca jasne, czy nagle zerwał się silny wiatr, czy śpiew był zbyt głośny, a może idąca na czele strażacka orkiestra zagrała zbyt hucznie. Faktem pozostaje, że z dachu domu, pod którym przechodzili wierni, osunęły się dachówki. Pod budynkiem był tłum ludzi, żadna dachówka nikogo jednak nie trafiła, nikt nie został nawet zraniony. Szczęśliwą okoliczność uznano za widomy znak szczególnej troski oraz opieki boskiej, niemalże za cud. Tutejsze siostry zakonne, żeby upamiętnić to niezwykłe wydarzenie, postanowiły w okresie Bożego Ciała wypiekać specjalne piernikowe, kruche ciasta, nawiązujące kształtem do trąb, których dźwięki miały doprowadzić do wypadku. Kruche ciasta w kształcie trąb łamały się jednak podczas transportu, co skłoniło zakonnice do zmiany kształtu okolicznościowych wypieków. Wzorować je zaczęły na dachówkach, które spadły na ulicę, cudownie omijając modlących się parafian. Stąd wzięła się druga nazwa, jaką określany jest ten poznański smakołyk – dachówki.

Znane nam z przycmentarnych stoisk poznańskie rury to ciemne, brązowe, słodkie, kruche, dość twarde ciasto o grubości kilku milimetrów. Mają one kształt kwadratu o boku około 15 cm, zrolowanego w połówkę rury z zagiętymi rogami i ząbkowanymi lub inaczej zdobionymi krawędziami. Temu kształtowi zawdzięczają nazwę, bo wyglądają, jakby były pieczone na rurach od węglowych piecyków. Legenda ten kształt wiąże z gąsiorami, czyli półokrągłymi dachówkami, które łączą i nakrywają szczytowe połacie dachowe, a które miały spaść podczas pamiętnej procesji. Wypieki te kojarzyły się z dachówkami czy rurami, nie tylko ze względu na kształt, ale i twardość. Wspominał o tym – mieszkający przez lata w Poznaniu pisarz – Przemysław Bystrzycki: 

Mijaliśmy przystanki, tramwajarz zapowiadał ulice, przy Czerwonej Armii wywołał świętego Marcina, wielkiego tutejszego świętego. W dniu jego imienin przed kościołami sprzedaje się „rury”, skręcone kawały ciasta dla zdrowych zębów.  

Od dziesięcioleci poznańskie rury pojawiają się na stoiskach przed cmentarzami w okresie Wszystkich Świętych i z tym jesiennym czasem są kojarzone przez większość poznaniaków. W ostatnich latach trafić na nie można znacznie częściej, sprzedawane są bowiem podczas wielkopolskich jarmarków, festynów czy kościelnych odpustów. Starzy poznaniacy pamiętają jednak, że pierwotnie wypiekane i oferowany był jedynie w czerwcu, podczas Bożego Ciała czy Zielonych Świątków. Dziennikarz poznańskiego Wprost określał je nawet jako wiankowy przysmak, wiążąc w pamięci z wiankami puszczanymi po Warcie podczas najkrótszej, letniej nocy: 

No i wiankowy przysmak: rury. Owe cudowne w smaku rury po 10 czy 20 groszy – już nie pamiętam. Te, które po długiej przerwie wróciły w ostatnich latach do Poznania na procesje Bożego Ciała, przy której to okazji i wtedy się je zresztą jadało. Twarde, zwinięte rury z brązowego ciasta, smakujące miodem, nocą, tłumem, Wartą, radością, młodością, Poznaniem.

Przepis na przygotowanie klasycznych, poznańskich rur stanowi jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic regionalnej kuchni, znany jest nielicznym, skrzętnie ukrywany, przekazywany w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Wszyscy znają składniki, nikt nie zna proporcji. Ciasto podobne jest do piernikowego, jednak bardziej kruche i znacznie cieńsze, dodaje się do niego miód spadziowy, karmel i skrobię. Rury nie zawierają natomiast jajek, tłuszczu ani mleka. Podobno przygotowuje się je tak samo jak ciasto piernikowe, a tajemnica tkwi w sposobie pieczenia, bo rury nie zastygają w blaszkach tylko na specjalnych, rozgrzanych, szklanych rurach. Są jednak i tacy, którzy twierdzą, że istnieje jakiś tajemniczy składnik, który sprawia, że mają swoisty, niepowtarzalny smak i kruchość, a dowodem na to ma być fakt, że żadnemu poznańskiemu cukiernikowi nie udało się dotąd odnaleźć tego składnika i żaden nie zrobił z poznańskich rur swojego sztandarowego produktu.

Tradycja poznańskich rur podtrzymywana jest nie tylko w ich kształcie oraz czasie, kiedy są oferowane. Tradycja jest kultywowana, także w kwestii osób oferujących te wypieki. Przed wojną rury nie znajdowały się w ofertach poznańskich cukierni czy piekarni, a sprzedawane był przez zakonnice czy okazjonalnych przekupniów. Podobnie jest i dzisiaj. Co prawda ilość zakonnic w Poznaniu bardzo się zmniejszyła i mają tyle zadań, że nie znajdują już czasu na pieczenie rur. Rury nie trafiły jednak do menu firm cukierniczych. Sprzedawane są niezmiennie przez okazjonalnych, niekoncesjonowanych handlarzy, doraźnie trudniących się handlem tymi smakołykami. Są one bowiem wypiekiem, który przygotowuje się na domowy użytek, są wyrobem o charakterze ekonomicznym. Ich sprzedaż stanowiła istotny dochód dla poznańskich zakonnic, a teraz dają okazję dorobienia do skromnego, domowego budżetu tym, którzy znają legendarny przepis na poznańskie rury.

Paweł Cieliczko

Bibliografia:

  1. Przemysław Bystrzycki, Kamienne lwy, Olsztyn 1983, s. 173.
  2. Włodzimierz Łęcki, Poznań – przewodnik po zabytkach i osobliwościach miasta dla przybyszów z dalszych i bliższych stron, Poznań 2010, s. 30.
  3. Kazimierz Ulatowski, Gdy Poznań był małym miastem…, [w:] Poznańskie wspominki, red. Jarosław Maciejewski, Poznań 1960, s. 20.  
  4. Słownik gwary miejskiej Poznania, red. Monika Gruchman i Bogdan Walczak, Warszawa-Poznań 1999, s. 361
 
WASZE KOMENTARZE[1]
~Autor: Kto by pomyślał, że ten zwyczaj to poznańska tradycja i w dodatku ma swoją legendę!
dodano: Poniedziałek, 2015.11.02 07:53, IP:94.254.209.XXX
ok
10
not ok
2
odpowiedz|usuń
~Ania: Tradycyjnie wczoraj konsumowaliśmy rury
dodano: Poniedziałek, 2015.11.02 09:17, IP:150.254.212.XXX
ok
6
not ok
0
odpowiedz|usuń
avatarFORSIASTY: http://vod.pl/seriale/poznanskie-koziolki/6fvphw#0
dodano: Poniedziałek, 2015.11.02 10:39
ok
4
not ok
0
odpowiedz|usuń
~Autor: Brawo, autorze za chęć i umiejętności! Dosyć już sfrustrowanych politycznie i religijnie miernot typu Rozenzwang, czy inny mefisto na tym portalu! W końcu coś kreatywnego.
dodano: Poniedziałek, 2015.11.02 11:22, IP:5.172.237.XXX
ok
11
not ok
0
odpowiedz|usuń
~: CZYLI POZNAŃSKIE RURY SĄ VEGE! :D :D :D
dodano: Poniedziałek, 2015.11.02 11:28, IP:77.65.88.XXX
ok
3
not ok
0
odpowiedz|usuń
avatarMelaniS: ~: CZYLI POZNAŃSKIE RURY SĄ VEGE! :D :D :D...
Wegetariańskie - tak, ale już nie wegańskie (z uwagi na miód).
dodano: Poniedziałek, 2015.11.02 12:52
ok
3
not ok
0
odpowiedz|usuń
~ali ben wali: nie bardzo rozumiem"dlaczego 'rury"kojarzy się z dniem "Wszystkich świętych" to nie traducja lecz komercja ."Rury pojawiły się pod cmentarzami około roku 1980-85 obok kiełbasek z rożna czy innych" pomperków ze słodką dupką"Urodziłem się w Poznani i tam mieszkałem przez ćwierc wieku ,wszystcy moi krewni byli poaznaniakami ze krwi i kości i z ich przekazów i mojej pamięci wiem że "rury" były sprzedawane przed kościołami z dużych wiklinowych koszy zawsze wyłożonych białym obrusem nierzadko z koronką i tylko w śięto "Bożego Ciała"
dodano: Piątek, 2016.12.30 14:01, IP:89.25.249.XXX
ok
2
not ok
11
odpowiedz|usuń
~ali ben wali: al koran i al azif to nieomylne słowo allaha vel słowo azathotha
dodano: Piątek, 2016.12.30 15:08, IP:83.30.0.XXX
ok
0
not ok
11
odpowiedz|usuń
~Xxxxx: Ludzie gdybyście wiedzieli jakie stary wy te rury jecie...koszt wypieku jednej to 15 gr a wy płacicie złodziejom 3/4 złote. W dodatku słyszycie, ze na miodzie spadziowym HAHHAHAHA DOBRE stare rury które maja zwykle po pół roku ale tak świeże kruchutkie... Kosz
dodano: Środa, 2017.11.01 07:11, IP:94.254.243.XXX
ok
2
not ok
1
odpowiedz|usuń
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
codeimgNie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.
avatar
POZNAŃSKIE LEGENDY
poznanskielegendy.epoznan.pl
RSSsend_message
Paweł Cieliczko – magister historii, doktor literaturoznawstwa, pomysłodawca pierwszego literackiego bedekera po Poznaniu, twórca i redaktor „Poznańskiego Przewodnika Literackiego” – internetowego informatora o wielkopolskim życiu literackim, założyciel Fundacji Kochania Poznania, autor opowiadań kryminalnych retro rozgrywających się w mieście nad Wartą, inicjator stworzenia szlaków kulturowych „Poznańskie legendy” oraz „Kryminalny Poznań”. Obecnie pracuje nad serią książek, w których zamierza udowodnić, że Poznań jest najbardziej romantycznym polskim miastem.
ARCHIWUM WPISÓW
Legenda o Ludgardzie (7 lut 2017)
Legenda o powstaniu nazwy Dębiec (1 lut 2017)
Legenda o świętym Marcinie (9 lis 2016)
Legenda o zakonniku ekshibicjoniście (21 wrz 2016)
Legenda o Bernardzie – patronie piwowarów i piwoszy (2 sie 2016)
Legenda o duchach w Akademii Lubrańskiego (2 lip 2016)
Legenda o cudownym ocaleniu klasztoru Bernardynów (19 cze 2016)
Legenda o powstaniu nazwy Jeżyce (14 cze 2016)
Legenda o powstaniu Wildy (6 cze 2016)
Legenda o krawcu Chwaliszewie (29 maj 2016)
Legenda o tym jak się Ludgarda zemściła zza grobu (11 maj 2016)
Legenda o księżnej Ludgardzie i czarnym Rycerzu (1 maj 2016)
Legenda o dobrej Ludgardzie i złej macosze (19 kwi 2016)
Legenda o Ludgardzie i Przemyśle (16 kwi 2016)
Legenda o wigilijnym gościu spod Warny (31 mar 2016)
Legenda o fontannie Prozerpiny (12 mar 2016)
Legenda o św. Wojciechu – pogromcy pogan. (29 lut 2016)
Legenda o Szczerbcu, który naprawdę jest w Poznaniu (19 lut 2016)
Legenda miejska o Starym Marychu i końcu świata (15 lut 2016)
Legenda o uzdrowieniu poznańskiego wojewody (4 lut 2016)
Legenda o tym jak król Władysław Warneńczyk panował w Poznaniu (1 lut 2016)
Legenda o królu Jagielle, co nie chciał diabła gniewać (28 sty 2016)
Legenda żydowska o jeleniej głowie (22 sty 2016)
Legenda o poznańskich koziołkach (20 sty 2016)
Legenda o Trzech Hostiach (17 sty 2016)
Legenda o dziewczynce i szczurze (15 sty 2016)
Legenda o trębaczu ratuszowym i królu kruków (2 sty 2016)
Legenda miejska o złotym pociągu (28 gru 2015)
Legenda o proboszczu i rabinie (23 gru 2015)
Legendy o świętym Gotardzie (12 gru 2015)
Legenda o pustelniku z Muszej Góry (3 gru 2015)
Legenda o magicznym kamieniu (26 lis 2015)
Legenda o duchach z ulicy Żydowskiej (21 lis 2015)
Legendy o świętym Marcinie (12 lis 2015)
Legenda o rogalach świętomarcińskich (10 lis 2015)
Legenda o mieczu św. Piotra (8 lis 2015)
Legenda o Górze Zamkowej (3 lis 2015)
Legenda o poznańskich rurach (1 lis 2015)
Legenda o założeniu Poznania (28 paź 2015)
Legendy warte Poznania (27 paź 2015)
Witam serdecznie na blogu „Poznańskie legendy” (26 paź 2015)