blog background
 
Poznańskie legendy: Paweł Cieliczko
historia,Poznań,legendy,kultura
metka_epoznan
Legenda o Ludgardzie
ok
7
not ok
0
liczba odsłon: 2141

Poznańska legenda głosiła, że średniowiecznego zamku na Górze Przemysła nigdy nie uda się odbudować, bo został przeklęty przez księżnę Ludgardę, uduszoną w grudniu 1283 r. w zamkowej łaźni. Zamek jednak stanął, do jego bramy prowadzi uliczka Ludgardy, a o jej duchu – który podobno straszył wśród zamkowych ruin – od lat nie słyszano. 


Złośliwi mówią, że nigdy nie było żadnego ducha, a strach wzbudzali panowie, którzy wśród historycznych głazów raczyli się tanimi trunkami. Zwolennicy teorii o klątwie Ludgardy dowodzą jednak, że to jej zemście zza grobu „zawdzięczamy” wygląd zrekonstruowanego zamku, nazywanego domkiem Gargamela. Jej wpływem tłumaczą także fakt, że nie udało się wciąż postawić przed zamkiem gotowego od lat, konnego posągu króla Przemysła II. Książę Przemysł II miał 16 lat, kiedy poznał dwunastoletnią pomorską księżniczkę Ludgardę. Młodzi podobno zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, natychmiast zaręczyli się w Szczecinie, a po kilku miesiącach panna młoda przybyła do Wielkopolski i w poznańskiej katedrze odbyły się uroczyste zaślubiny. Opis tych zdarzeń znajdujemy w Kronice wielkopolskiej:

Roku pańskiego 1273 w miesiącu lipcu znakomity mąż, pan Bolesław, ze szlachetną panią Heleną, żoną swą i czcigodnym ojcem, księdzem biskupem Mikołajem, oraz baronami swymi i z tymże paniczem Przemysłem wyszli naprzeciw tej pani, imieniem Ludgarda, aż do Drzenia [Drezdenka]. Tam przyjęli ją z uszanowaniem i odprowadzili aż do Poznania, a biskup i kanonicy tego kościoła według od dawna zachowywanego zwyczaju wprowadzili ją do kościoła w uroczystej procesji.

Kronikarz wielkopolski przez kolejne lata notował zdarzenia z dziejów panowania Przemka i Ludgardy, jego zapisków jednak nie poznamy, bo ktoś uznał, że młoda księżniczka nie zasługiwała na zapamiętanie i wyrwał karty z kroniki. Ludgarda pojawiła się w annałach dopiero 10 lat później, gdy w 1283 r. odnotowano jej śmierć. Ówcześni kronikarze nie znali przyczyn nieoczekiwanego zgonu, a kaliski annalista skarżył się nawet, że o jego przyczyny „nikt nie mógł się dopytać”. Kronikarze szukali wiadomości, historycy dowodów, prostemu ludowi wystarczyły zaś dworskie plotki. Opowiadano, że książę Przemysł, nie doczekawszy się przez 10 lat następcy tronu, uznał Ludgardę za bezpłodną – w średniowieczu winą za brak

potomstwa obwiniano wyłącznie kobiety. Książę chciał mieć nową żonę, która urodzi mu dziedzica, musiał więc pozbyć się dotychczasowej. Jej zamordowanie zlecił podobno swoim służkom, którzy udusili księżniczkę w łaźni pod poznańskim zamkiem. Krwawa opowieść lotem błyskawicy rozniosła się po jarmarkach w całym kraju, gdzie śpiewano pieśni o błagającej o łaskę Ludgardzie. Ich treść i ton dobrze oddał Franciszek Karpiński,który w II poł. XVIII w. napisał Dumę Lukierdy, czyli Luidgardy.

Obejrzyj się mężu twardy…

Jeden uśmiech… a mniej wzgardy…

Wróci szczęściu postać własną,

Da wszystkiemu barwę jasną.

Ale on nieubłagany!...

Pójdę do matki kochanej,

Pójdę choć w jednej koszuli:

Ona mię w smutku utuli.

Przechodząc lasów tajniki,

Może litościwszy, dziki

Zwierz mi życia nie uszkodzi

Na które srogi mąż godzi.

Opowieści te nowej dynamiki nabrały w 1296 r., kiedy w Rogoźnie zamordowano Przemysła II. Wydarzenie to wpisało się w sekwencję zdarzeń, jakiej oczekiwali prości słuchacze niedzielnych kazań, podczas których pouczano ich, że za winę czeka kara, a nie ominie ona nawet grzesznego władcy. W tym przypadku sytuacja wydawała się idealnie symetryczna – Przemysł zlecił morderstwo swojej pierwszej małżonki, a jego trzecia małżonka, Małgorzata wystawiła go Brandenburczykom. Powszechność takiego przekonania potwierdza Kronika oliwska prowadzona przez gdańskiego annalistę, który zapisał:

Po śmierci Mściwoja, w roku Pańskim 1295, 25 grudnia i po pochowaniu go w Oliwie, wspomniany książę Przemysł, przybywając do Gdańska i obejmując księstwo całego Pomorza, zabezpieczył miasto Gdańsk drewnianym obwarowaniem. Potem uzyskawszy od Stolicy Apostolskiej koronę Królestwa Polski przeżył jeden rok, a schwytany przez sługi Waldemara, margrabiego Brandenburgii został zabity w zemście za świętobliwą Ludgardę, swoją żonę, którą [sam] mając w niesłusznym podejrzeniu, polecił zamordować.

Ostatecznym dowodem winy księcia miało być zdarzenie, do jakiego doszło w środę popielcową 23 marca 1371 r., odnotowane w Kronice Janka z Czarnkowa.

Roku pańskiego 1371-go, w niedzielę, w którą się śpiewa Panu „Judica me etc.,” piorun uderzył w wierzchołek krzyża na prawej wieży kościoła poznańskiego i koniec rogu tej wieży zrujnował.

Piorun impetem swoim zrobił otwór w sklepieniu kaplicy królewskiej i potrzaskał zawieszone na ścianie portrety króla Przemysława i królowej [Ryksy].

Kaplica, w której Przemysł II spoczywał obok swej ukochanej, drugiej żony została całkowicie zrujnowana. Ludzie uznali to za zemstę Ludgardy, co przeraziło ich tak bardzo, że przez stulecia nie mieli odwagi odbudować kaplicy. Opowieść o zamordowanej na polecenie męża księżnej zaczęła żyć na nowo, a dwa stulecia później dotarła do uszu Jana Długosza, który zanotował w Rocznikach czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego:

Czternastego grudnia zmarła na zamku poznańskim uduszona przez własnych domowników i służbę, księżna Lukerda, żona księcia Wielkopolski Przemysła i córka księcia Kaszubów Mikołaja. Chociaż jej mąż, książę Przemysł, opłakiwał ją i urządził jej uroczysty pogrzeb, ponieważ jednak była bezpłodna, podejrzewano go, że z powodu bezpłodności i pragnienia posiadania męskiego potomka i następcy, nasłał pewne osoby dla jej uśmiercenia. Podejrzenia zwiększyło jeszcze pominięcie milczeniem zemsty i bezkarność, jaką cieszyli się sprawcy niegodziwej zbrodni.

Dziejopis nie ukrywał, że swoją „wiedzę” o wydarzeniach, jakie miały się rozegrać na poznańskim zamku, czerpał z legend, podań i pieśni jarmarcznych, których autorzy „relacjonowali” nawet przebieg ostatniej rozmowy książęcej pary:

Lecz i pieśni śpiewane powszechnie aż do naszych czasów świadczyły, że księżna Lukerda, kiedy przeczuwała, iż mąż przeznaczył ją na śmierć, ze łzami w oczach błagała go, by nie pozwalał odbierać życia żonie i niewinnej kobiecie, ale pomny na cześć dla Boga i honor zarówno małżeński, jak i książęcy, pozwolił ją odprowadzić choćby w jednej koszuli do ojcowskiego domu, a zniesie spokojnie każdy, choćby nędzny los, byle ją tylko pozostawiono przy życiu. Książę Przemysł był przekonany, że jego występek jest nieznany i że należy go pokryć wiecznym milczeniem jako dokonany skrycie przez kilka wtajemniczonych osób. 

Największy polski dziejopisarz wierzył legendzie postponującej poznańskiego władcę, a w jej upowszechnieniu dopatrywał się nawet ingerencji boskiej:

Bóg jednak sprawił, iż słyszał, jak ku jego hańbie śpiewano o nim powszechnie pieśń ludową, która, jak wiadomo, dochowała się nawet do naszych czasów i obecnie śpiewają ją na widowiskach. Powszechna tedy i prawdomówna opinia obwiniała wymienionego księcia Przemysła o wspomnianą zbrodnię i wielu zarzucało mu, że wprawdzie śmierć pomienionej Ludgardy nastąpiła z cudzą pomocą, ale na jego polecenie i z jego wyroku

Poznański historyk Jacek Wiesiołowski, nie wnikając w kryminalne szczegóły mrocznej historii sprzed stuleci, także nie miał wątpliwości o tym, że do śmierci Ludgardy doszło z inspiracji i za wiedzą Przemysła, którego młodzieńcza miłość wygasła, a pozostała tylko racja stanu. 

Historia Przemysła i Ludgardy jawi się jako bardzo ludzkie dzieje księcia i księżniczki. Poznali się, pokochali od pierwszego wejrzenia, co było rzadkością w książęcych rodzinach. Potem przyszły rozczarowania wywołane brakiem potomstwa. Miłość zamieniła się w nienawiść i miotali się między tymi uczuciami, w końcu jedynymi racjami zostały racje dynastyczne. 

Nie wszystkich historyków przekonują te argumenty, wielu walczy o „uniewinnienie” Przemysła II, wskazując że legenda nie daje podstaw do formułowania tak jednoznacznych opinii. Przekonują, że księżniczka mogła zachorować, zatruć się, mógł jej się przydarzyć nieszczęśliwy wypadek. Ale te argumenty nie mają szans by zmienić powszechną opinię o mrocznej zbrodni, do jakiej dojść miało na poznańskim zamku. Zanotowana przez Długosza opowieść wygrywa z argumentami. Warto więc pamiętać, jak wielką moc mają legendy.

 

Paweł Cieliczko

 Grafika: Agnieszka Zaprzalska 

 
WASZE KOMENTARZE[1]
avatarUporekMarcepanowicz: Zamek odbudowano, a ta cała Ludgarda może co najwyży do Empiku na zakupy poleźć.
dodano: Piątek, 2017.02.10 21:03
ok
0
not ok
4
odpowiedz|usuń
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
codeimgNie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.
avatar
POZNAŃSKIE LEGENDY
poznanskielegendy.epoznan.pl
RSSsend_message
Paweł Cieliczko – magister historii, doktor literaturoznawstwa, pomysłodawca pierwszego literackiego bedekera po Poznaniu, twórca i redaktor „Poznańskiego Przewodnika Literackiego” – internetowego informatora o wielkopolskim życiu literackim, założyciel Fundacji Kochania Poznania, autor opowiadań kryminalnych retro rozgrywających się w mieście nad Wartą, inicjator stworzenia szlaków kulturowych „Poznańskie legendy” oraz „Kryminalny Poznań”. Obecnie pracuje nad serią książek, w których zamierza udowodnić, że Poznań jest najbardziej romantycznym polskim miastem.
ARCHIWUM WPISÓW
Legenda o Ludgardzie (7 lut 2017)
Legenda o powstaniu nazwy Dębiec (1 lut 2017)
Legenda o świętym Marcinie (9 lis 2016)
Legenda o zakonniku ekshibicjoniście (21 wrz 2016)
Legenda o Bernardzie – patronie piwowarów i piwoszy (2 sie 2016)
Legenda o duchach w Akademii Lubrańskiego (2 lip 2016)
Legenda o cudownym ocaleniu klasztoru Bernardynów (19 cze 2016)
Legenda o powstaniu nazwy Jeżyce (14 cze 2016)
Legenda o powstaniu Wildy (6 cze 2016)
Legenda o krawcu Chwaliszewie (29 maj 2016)
Legenda o tym jak się Ludgarda zemściła zza grobu (11 maj 2016)
Legenda o księżnej Ludgardzie i czarnym Rycerzu (1 maj 2016)
Legenda o dobrej Ludgardzie i złej macosze (19 kwi 2016)
Legenda o Ludgardzie i Przemyśle (16 kwi 2016)
Legenda o wigilijnym gościu spod Warny (31 mar 2016)
Legenda o fontannie Prozerpiny (12 mar 2016)
Legenda o św. Wojciechu – pogromcy pogan. (29 lut 2016)
Legenda o Szczerbcu, który naprawdę jest w Poznaniu (19 lut 2016)
Legenda miejska o Starym Marychu i końcu świata (15 lut 2016)
Legenda o uzdrowieniu poznańskiego wojewody (4 lut 2016)
Legenda o tym jak król Władysław Warneńczyk panował w Poznaniu (1 lut 2016)
Legenda o królu Jagielle, co nie chciał diabła gniewać (28 sty 2016)
Legenda żydowska o jeleniej głowie (22 sty 2016)
Legenda o poznańskich koziołkach (20 sty 2016)
Legenda o Trzech Hostiach (17 sty 2016)
Legenda o dziewczynce i szczurze (15 sty 2016)
Legenda o trębaczu ratuszowym i królu kruków (2 sty 2016)
Legenda miejska o złotym pociągu (28 gru 2015)
Legenda o proboszczu i rabinie (23 gru 2015)
Legendy o świętym Gotardzie (12 gru 2015)
Legenda o pustelniku z Muszej Góry (3 gru 2015)
Legenda o magicznym kamieniu (26 lis 2015)
Legenda o duchach z ulicy Żydowskiej (21 lis 2015)
Legendy o świętym Marcinie (12 lis 2015)
Legenda o rogalach świętomarcińskich (10 lis 2015)
Legenda o mieczu św. Piotra (8 lis 2015)
Legenda o Górze Zamkowej (3 lis 2015)
Legenda o poznańskich rurach (1 lis 2015)
Legenda o założeniu Poznania (28 paź 2015)
Legendy warte Poznania (27 paź 2015)
Witam serdecznie na blogu „Poznańskie legendy” (26 paź 2015)