blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej
ok
3
not ok
1
liczba odsłon: 288

Każdy, kto zajmuje się ochroną środowiska zna pojęcie edukacji ekologicznej jako zespołu działań związanych z edukowaniem społeczeństwa w zakresie poprawy stanu środowiska. Jej efektem ma być wyższa świadomość społeczeństwa skutkująca poprawą stanu środowiska.

Szczególnym elementem tej edukacji jest – excusez le mot, ale nie znajduję zręczniejszego  – „edukacja odpadowa”, która nakierowana na działania społeczne ma się przyczynić do zmniejszenia masy odpadów kierowanych na wysypiska i wyrzucanych do lasów i do jednoczesnego zwiększenia poziomu odzysku i recyklingu.

Są to rozległe zagadnienia, którym poświęcono niejeden wykład, niejedną książkę i niejeden artykuł (również w „Przeglądzie Komunalnym”). Stoją za tym wieloletnie doświadczenia samorządów i podmiotów zaangażowanych w gospodarkę odpadami w Polsce, jak również podmiotów i osób zajmujących się edukacją środowiskową. Stąd też łatwo dziś wskazać błędy, które w edukacji odpadowej jeszcze się popełnia i które czas najwyższy wyeliminować. A ten postulat wspierają dane mówiące o wydatkowaniu wielu milionów przez cały polski system finansowania ochrony środowiska na edukację w gospodarce odpadami przy jednoczesnym … mizernym efekcie ekologicznym. To znaczy edukacja swoje, rzeczywistość swoje…

Niezwykle popularne są dziś pokazy ekomody, ekośmieci (?!), na których dzieci są przebierane w różne stwory z surowców wtórnych. I widać na nich papierowe ludziki z kartonowymi głowami i gazetowymi koszulkami; widzimy panienki ubierane w kapselkowe (zakrętkowe) czapki, butelkowe sukienki i papcie; widać papierowo-plastikowe, niekiedy puszkowe, ubiory i przebrania. Pełna gama odpadów , na których przykładzie można by pokazać sens selektywnej zbiórki i recyklingu. Problem w tym, że bardzo często na pokazach takiej „mody” wszystko się kończy. Wszystkie te odpady, papierowe i plastikowe części tych strojów, klejone mocnymi taśmami, po pokazach są gniecione w wielkie kule i wyrzucane bez żadnej segregacji. Butelki z tych strojów – zakręcone! – trafiają z przyklejonymi papierami, tasiemkami, balonami do kubłów na odpady zmieszane. Żadnej segregacji, żadnej edukacji, żadnego odzysku, żadnego mądrego przekazu.

Płytkość prezentowanych treści jest więc pierwszą bolaczką edukacji ekologicznej i jej dotkliwym problemem. Liczy się efektywność, a nie efekt. Często słyszę, że na takie „akademie” rodzice specjalnie kupują napoje w puszkach i butelkach, by dzieci miały się w co przebrać. Taka „edukacja’ poza tym, że nic nie daje, jest także przeciwskuteczna.

Innym problemem edukacji odpadowej jest teoretyczność, bez odniesienia do realiów. To znaczy prowadzenie zajęć edukacyjnych bez wskazywania realiów „za oknem” mija się z celem. Co z tego, że dzieci poznają zasadę „szkło do zielonego, papier do niebieskiego, plastiki do żółtego”, skoro  gminy nie realizują tych zasad w praktyce. Niektóre gminy nakazują rozróżniać plastiki do wysegregowania od „innych plastików” kierowanych do pojemników na odpady zmieszane! Gdy kilka lat temu Ministerstwo Środowisko zaproponowało ogólnopolski program edukacyjny uwzględniający standardy zbiórki selektywnej, zauważyłem, że to trochę bez sensu, skoro niektóre gminy stosują całkiem inny model, w oparciu na „suche-mokre”. Teraz, jak słyszę o pracach nad ustandaryzowaniem zasad selektywnej zbiórki w całym kraju, nabrałem nadziei, że wreszcie ustawodawcy uda się ten bałagan uporządkować.

Jeszcze innym problemem edukacji odpadowej jest stosowanie wadliwych narzędzi. Jednym z nich – całkowicie bezsensownym – jest produkcja ulotek. Wydaje się, że dla osiągnięcia efektu ekologicznego jest to sprawa najłatwiejsza: nakład = rozdanie = „ilość osób uczestniczących w projekcie”. Nic bardziej złudnego i fałszywego! Prawie od razu większość za nich trafia do kosza albo jest wyrzucanych – tak po prostu – na piknikowe pola i trawniki. Laminowane ulotki wyglądają może i ładnie, ale nie spełniają żadnych walorów edukacji ekologicznej. Informacje w nich zawarte są zbyt skrótowe, same ulotki raczej przeszkadzają, a laminaty zaprzeczają osiągnięciu efektu ekologicznego, no bo do jakiego pojemnika wrzucić ów plastikowo-papierowy „wynalazek”? Dlatego od dłuższego czasu uważam, że ulotka jako narzędzie prowadzenia edukacji ekologicznej powinna być … zakazana. Żaden problem, by takim narzędziem był znacznie lepszy notatnik, w którym można zawrzeć znacznie więcej informacji niż na ulotce. No i sprawa podstawowa – notatnik nie trafi do śmietnika, bo będzie jeszcze długo wykorzystywany w domu.

Problemem edukacji odpadowej jest jej akcyjność. Sprawa łatwa – robimy akcję, piknik, jak to się teraz mówi, event i … sprawa załatwiona. Czyżby? Wiele z organizowanych w Polsce akcji ma spektakularny wymiar, uuu, aaa, błyskotki, po których w pamięci zapada niewiele. Nie jest problemem zorganizowanie akcji, która przyciągnie uwagę ludzi, problem w tym, by kontynuować program edukacji ekologicznej, czyli cykliczne, powtarzające się, wydarzenia, które ugruntowują wiedzę o zasadach postępowania. Jeśli ktoś organizuje miłą sercu kampanię „Sprzątanie Świata”, niech pamięta, by miała ona swoją kontynuację w codziennym przypominaniu, że nie należy śmiecić, ale też, by odpady segregować.

Jest potrzebne przestawienie zwrotnic w edukacji odpadowej – to spowoduje, że tym pieniądze wydawane przez Narodowy i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej zostaną znacznie łatwiej zainwestowane, a sama edukacja pomoże osiągnąć rzeczywisty efekt.



 

 Teoretyczność edukacji ekologicznej prowadzi do takich skutków. Fot. Społeczne Obserwatorium Środowiska

 

 

 

 


WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański