blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee
ok
5
not ok
0
liczba odsłon: 321

125 lat temu, 29 grudnia 1890 r. nad potokiem Wounded Knee rozległa się kanonada armatek i karabinów wymierzonych w grupę bezbronnych Indian.

Zaledwie parę dni po Świętach Bożego Narodzenia oddział armii amerykańskiej zmasakrował ok. 300 Indian z grupy Minniconjou pod wodzą Wielkiej Stopy. Masakra nad Wounded Knee była ostatnim akordem „wojen indiańskich” na równinach. Wszystkie plemiona zostały wytrzebione bądź zamknięte w rezerwatach – bez nadziei na lepsze jutro, zszokowane tym, co się stało z ich ojczystymi stronami.

Nawiasem mówiąc, „Wounded Knee” stało się symbolem indiańskiego odrodzenia 83 lata później, w 1973 r., kiedy to aktywiści American Indian Movement na fali wzburzenia sytuacją w rezerwatach i w społecznościach miejskich Indian zajęli osadę i kościółek i prowadzili jedną z najgłośniejszych (obok Alcatraz 1969) akcji okupacyjnych w XX wieku domagając się poprawy sytuacji politycznej, samorządowej, socjalnej, religijnej i kulturowej Indian amerykańskich.

Nim jednak do tego doszło, Indianie z końca XIX w. żyli w warunkach skrajnej biedy, oszukiwani przez federalnych agentów, surowo traktowani przez armię USA, bez jakiegokolwiek zrozumienia wśród amerykańskiej opinii publicznej, która w 1973 r., stanęła po stronie Indian, co ułatwiło nagłośnienie protestu. W takich warunkach nietrudno było o akty buntu i rozpaczliwej obrony rodzin i godności resztek narodu.

Popularność w tych czasach zdobywał kult Tańca Ducha, głoszonego przez Indianina Paiute Wovokę, który mówił o odrodzeniu społeczności indiańskich, „odrzuceniu zza ocean” białych i powrocie życia w dobrobycie, jakie pamiętali najstarsi członkowie plemion. Ten kult najszybciej rozprzestrzenił się wśród dumnych i bitnych Siuksów, szczególnie dotkniętych wojnami. Biali z kolei traktowali ten kult za potencjalnie niebezpieczny zapalnik do nowego powstania Indian przeciwko rządowi. Taki obraz podgrzewała ówczesna amerykańska prasa. Przez to to stanu Dakota Południowa skierowano dodatkowe oddziały wojskowe. Wśród nich „osławiony” 7. Pułk Kawalerii dyszący zemstą – ten sam, który pod dowództwem G.A. Custera doznał dotkliwej porażki nad Little Bighorn czternaście lat wcześniej, w 1876 r.

O nieszczęście było łatwo. Gdy żołnierze zaczęli szukać broni w obozowisku grupy Wielkiej Stopy, który dojechał nad Wounded Knee dzień wcześniej, doszło do szarpaniny między żołnierzem a jednym z Indian, któremu broń wypaliła. Zaczęła się jatka.

Po latach jeden ze świadków tamtych dni, Czarny Łoś, szaman Lakotów, wspomina: „Wszędzie leżały ciała zabitych i rannych kobiet, dzieci i niemowląt. Kobiety z dziećmi próbowały uciekać, ale żołnierze ścigali je wzdłuż wąwozu i mordowali. Tu i ówdzie leżały całe stosy ciał, niektóre zaś były porozrzucane. Czasami pocisk zabił całą grupę na miejscu i rozerwał na strzępy. Zobaczyłem niemowlę, usiłujące ssać pierś matki, zakrwawionej i nieżywej […] Ciała mężczyzn, kobiet i dzieci leżały w stosach i porozrzucane po całej równinie u stóp niewielkiego pagórka, na którym żołnierze ustawili swe strzelby na wozach. Także od zachodu, wzdłuż wyschniętego wąwozu aż na szczyt wzgórza – wszędzie leżały ciała martwych kobiet, dzieci i niemowląt. […] Wielu zginęło na miejscu. Kobiety z dziećmi uciekały w stronę wąwozu i dalej na zachód padając bez przerwy, bo żołnierze strzelali do uciekających. […] Był piękny, zimowy dzień, kiedy to wszystko się działo. Świeciło słońce. Ale gdy żołnierze odeszli po swej brudnej robocie, zaczął padać gęsty śnieg. Nocą zerwał się wiatr i sprowadził wielką śnieżycę. Zrobiło się bardzo zimn., Śnieg zasypał cały ten kręty wąwóz, który stał się wspólnym grobem zmasakrowanych kobiet, dzieci i niemowląt, które nie zrobiły nikomu nic złego, a próbowały jedynie uciec(Czarny Łoś. Opowieść indiańskiego szamana, Poznań 1994).

Masakra nad Wounded Knee była przedstawiana przez długie lata jako „bitwa”. Na miejscu masakry stanęła nawet tablica wspominająca to wydarzenie z informacją o „bitwie nad Wounded Knee”. Dopiero po jakimś czasie „bitwę” zakryto prawdziwszym określeniem „masakra”.

Masakra nad Wounded Knee nie była jedyną do jakiej doszło podczas „zdobywania Dzikiego Zachodu”, ale w sposób szczególny stała się panindiańskim symbolem pamięci. Symbolem, który został wykorzystany przez AIM w 1976 r. Symbolem, o którym pamiętają też indianiści z całego świata.

Trzeba o tym przypominać, by pokazać, że owo „zdobywanie Dzikiego Zachodu” nie było żadną romantyczną przygodą, a twardym zderzeniem dwóch światów, przegranym dla Indian, którzy okupili to śmiercią setek tysięcy współbraci na całym kontynencie amerykańskim.

Jest jeszcze jeden haniebny wątek związany z Wounded Knee. Po masakrze dwudziestu żołnierzy 7. Pułku Kawalerii USA otrzymało Medale Honoru. To najwyższe odznaczenie wojskowe nadawane przez prezydenta Stanów Zjednoczonych w imieniu Kongresu USA za wyjątkowe akty odwagi i męstwa z narażeniem życia. Trudno uznać masakrowanie Indian za wyjątkowy akt odwagi. William Thunder Hawk z plemienia Lakota wypowiedział się, że Medal Honoru powinien nagradzać żołnierzy, którzy działają bohatersko. „Ale w Wounded Knee nie wykazali bohaterstwa, pokazali okrucieństwo" (The Pogues Forum).

W 2001 roku Narodowy Kongres Indian Amerykańskich podjął uchwałę, w której potępił przyznanie mordercom z Wounded Knee Medali Honoru i wezwał rząd USA, by je unieważnić. Do tej pory nic nie wskórali. Może więc warto, by taki głos wsparcia rozległ się z kraju, który uznaje współpracę z armią amerykańską za zaszczyt i gwarancję bezpieczeństwa?



Narodowy Kongres Indian Amerykańskich od 2001 r. prowadzi kampanię na rzecz odebrania mordercom znad Wounded Knee przyznanych im Medali Honoru.

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański