blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Bardziej znani Komancze
ok
3
not ok
1
liczba odsłon: 315

Komancze w powszechnej świadomości Polaków nie istnieją. Owszem, są tacy, którzy pamiętają ich z „Winnetou” Karola Maya jako złych ludzi, mniejsze grono kojarzy z amerykańskimi równinami i zdobywaniem „Dzikiego Zachodu”, a już całkiem niewielu wie, że obok Indian Navaho właśnie Komancze byli sławnymi szyfrantami w armii amerykańskiej w trakcie obu wojen – czyli posługiwali się swoim językiem w przekazywaniu komunikatów o wykrytych siłach wroga.

Popularna narracja o Komanczach ma charakter bajkowo-historyczny, a mało kto wie, że to społeczności indiańskie żyjące po dziś dzień w różnych częściach Stanów Zjednoczonych, kultywujące swe tradycje i swą kulturę.

Piszę o tym, bo w Polsce w tym roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne książka o Komanczach –„Imperium Księżyca w Pełni. Wzlot i upadek Komanczów” S.C. Gwynne’a. Fascynująca książka o fascynującym narodzie. Na marginesie: świadomie używam określenia „naród” z szacunku dla Komanczów, nie chcąc wdawać się w tej chwili w antropologiczne dysputy o istocie „narodu”, „plemienia” itp.

Nie jest to pierwsza książka w języku polskim traktująca o Komanczach (przedtem były to pozycje wydawane przez wielkopolskie Wydawnictwo Tipi: „Komancze. Władcy Południowych Równin” Aleksandra Sudaka oraz przetłumaczona na polski biografia Quanaha Parkera, jednego z najbardziej znanych komanckich wodzów, autorstwa Williama T. Hagana), ale jest niezwykle ważna, zważywszy na ogrom podanych weń faktów.

„Imperium” to książka wydana przez Czarne w ramach niezwykle cennej Serii Amerykańskiej ilustrującej różne aspekty amerykańskiej historii i kultury. W tej serii wyszły inne fascynujące pozycje, by wymienić choćby „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” czy „Śladami Steinbecka”. Jednak „Imperium” jest pierwszą pozycja traktującą o Tubylczych Amerykanach.

Myślę, że to książka na tyle przełomowa, że dzięki niej Polacy, obok „popularnych” Apaczów, Siuksów, Irokezów, mają szansę na poznanie kolejnej ważnej społeczności indiańskiej Ameryki. Komancze w zdecydowany sposób wywarli wpływ na historię Południowego Zachodu, na historię pogranicza amerykańsko-meksykańskiego, Teksasu i Oklahomy. W chwili największej chwały terytorium Komanczów obejmowało część Teksasu, Oklahomy, Utah, Nowego Meksyku, Kolorado, Kansas i Arizony.

I właśnie o tej wielkości jest „Imperium”. Historia Komanczów na kartach książki S.C. Gwynne’a jest prezentowana z wielkim rozmachem. Wielość dat, faktów prezentowanych przez autora, cytatów z ówczesnych gazet i dokumentów rządowych powoduje, że książka ma wymiar opracowania historycznego, a towarzyszące temu informacje o życiu różnych odłamów Komanczów nadaje jej walor opracowania antropologicznego. Książka nie jest jednak ani jednym, ani drugim.

To raczej skrupulatnie opracowanie, które ma wymiar bardzo ciekawego reportażu historycznego.  Autor podaje nie tylko fakty historyczne, ale także w barwny sposób prezentuje szczegóły poszczególnych wydarzeń, odwołując się na pamiętnikach żołnierzy, ich listach, raportach oraz wspomnianych wypisach z ówczesnych gazet.

To, co jest niezwykłym walorem książki – cytaty z opracowań epoki – jest również jest jej mankamentem: opowieść o Komanczach jest pisana z „białej perspektywy”. To opowieść oficerów, farmerów i żołnierzy, komisarzy ds. Indian, urzędników. Wspomnień samych Indian jest w niej mniej i to powoduje, że książka Gwynne’a ma lekki przechył na rzecz perspektywy białych kolonizatorów.

Gwynne podziwia Komanczów, ale mam wrażenie, że jednocześnie uważa ich za gorszych od cywilizowanych społeczności, a w wielu miejscach nie jest obiektywny. Gwynne epatuje szczegółami dotyczącymi komanckich ataków na farmy, szczegółowo opisuje akty indiańskiego okrucieństwa, ale jednocześnie w wielu miejscach okrucieństwo białych opisuje ogólnie, jako „zwykłe” ataki. W pewnym momencie pisze wręcz – przy opisie jednej z masakr indiańskiej wioski – „nie ma sensu opisywać szczegółowo tego, co się działo”.

Takie casusy powodują, że książka Gwynne’a została przez Komanczów przyjęta z mieszanymi odczuciami, a niekiedy sporą wrogością. Mam przyjemność korespondowania z Komanczami, również w ramach facebookowej grupy Członków i Przyjaciół Narodu Komanczów. Wielu z nich przestrzegało mnie jeszcze przed przeczytaniem „Imperium”, bym uważał i nie brał wszystkiego, co jest napisane w książce bez krytycznej refleksji i pewnego dystansu.

Rzeczywiście taki sposób opisania Komanczów nieco drażni – z jednej strony z uznaniem dla ich waleczności i wielkości, ale jednocześnie jako okrutnych, dzikich i zacofanych. Zatem negatywne odczucia samych Komanczów nie dziwią.

Taka narracja o Komanczach może budzić emocje i w Polsce – indianiści przyjęli książkę z pewnymi wątpliwościami właśnie dotyczącymi przedstawionym w niej obrazem Komanczów w książce, ale też indianiści na tę książkę czekali dość długo i mimo wszystko przyjęli ją z wielkim zainteresowaniem.

Polskie wydanie „Imperium Księżyca w Pełni” ma znakomite tłumaczenie i redakcję naukową autorstwa Bartosza Hlebowicza. Ten znany polski antropolog kultury, autor opracowań, książek i tłumaczeń literatury indiańskiej i traktującej  o Indianach, świetnie się zmierzył ze skomplikowaną materią prezentacji indiańskich realiów w historii Południowego Zachodu. W swoim wstępie dokładnie wyjaśnił indiańską historię, kultury i sprawy społeczne. Wyjaśnił czytelnikowi realia mentalności plemion indiańskich Ameryki Północnej. Myślę, że bez tego wstępu dla wielu polskich czytelników opowieść o historii Komanczów byłaby niezrozumiała.

Pisze Hlebowicz: „Komancze Gwynne’a to przede wszystkim skuteczni i okrutni wojownicy, mściciele i oprawcy. Autor na szczęście próbuje choć częściowo wyjaśnić ich okrucieństwo: skutecznie hamowało postęp osadnictwa Amerykanów, a w niektórych okresach wręcz je cofało, przedłużając tym samym swobodne życie Indian na Wielkich Równinach”.

Choć są w Polsce wydawane książki o Indianach – przez specjalistyczne Wydawnictwo Tipi – to „Imperium Księżyca w Pełni” jest pierwszą po latach pozycją wydaną w obiegu „wydawnictw popularnych”. Choć literatury indiańskiej – o Indianach i pisanej przez Indian – trochę w Polsce jest, ale nie waham się porównać tej książki do wydanej w 1981 r. przez Iskry głośnej historii podboju Ameryki, widzianej oczyma Indian, pt. „Pochowaj me serce w Wounded Knee” Dee Browna oraz do równie głośnej pozycji „Czarny Łoś. Opowieść indiańskiego szamana” wydanej przez Zysk i S-ka w 1994 r. Tyle lat polscy czytelnicy, historycy, miłośnicy tematu musieli czekać na kolejną książkę tak obszernie traktującą o sprawach Indian i prezentujących ciekawy historycznie okres XVIII i XIX wieku.

Olbrzymie zainteresowanie – „Imperium” w ciągu roku została ogłoszona „książką miesiąca” i pretenduje do miana „książki roku” Czarnego – wywołuje u wielu indianistów, i nie tylko, nadzieje na kolejne „indiańskie pozycje” Czarnego. W maju 2015 r. podczas II Festiwalu Kultur Indiańskich Made in Native America w Poznaniu odbyła się ciekawa debata „Co to jest literatura indiańska?”. W jej trakcie okazało się jak wiele ciekawych książek pisanych o Indianach lub przez samych Indian jest do przetłumaczenia na polski. Zatem, drogie Czarne, co będzie następne?

 

S.C. Gwynne

Imperium Księżyca w Pełni. Wzlot i upadek Komanczów

Czarne 2015


 

 

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański