blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Gorzka Tequila
ok
7
not ok
1
liczba odsłon: 361

Pisanie dziś o „Tequili” Krzysztofa Vargi to jak pisanie o „Panu Tadeuszu” albo „Quo Vadis” – wszyscy to znają, wszyscy wiedzą o co chodzi, wszyscy wiedzą kto to napisał i już dawno zdążyli się znudzić licznymi opowieściami jaka to fajna książka.

Mi wcześniej na „Tequilę” nie udało się trafić. „Coś z Vargi” chciałem przeczytać już wcześniej – już nawet kupiłem jego „Trociny” – uznałem jednak, że „pierwsza Varga” to powinna być „Tequila” właśnie.

Opowieść frontmana kapeli rockowej niosącego trumnę ze swym zmarłych kolegą z zespołu, perkusistą, została skonstruowana w zaskakujący sposób – jako monolog. Wydawałoby się, że cała książka jako monolog, może znużyć. Ta nie. To świadczy i wielkiej zręczności Krzysztofa Vargi w konstruowaniu takiej opowieści, ale też tematyka tej opowieści wciąga.

Opowieść „Tequila” to gorzki monolog o muzyce i muzykach, o show-businessie. Zjadliwa to opowieść i w ustach lidera grupy – dość bezwzględna, miejscami pogardliwa. To dość ciekawa perspektywa całego okołorockowego świata widziana oczyma muzyków. Coś z czym wcześnie j się nie spotkałem i co jest warte zastanowienia. Ciągłej ocenie podlegają muzycy – jak im poszedł koncert, ile razy się pomylił, dlaczego grał tak krótko, ooo, zafałszował. Tymczasem w „Tequili” otrzymujmey obraz widziany przez muzyków. A ten może wyglądać różnie, gdy przeczytamy jak bohater „mówi”: „Nic nie kumam, tak jak nie kumam tych gości, którzy się kręcą przy każdej okazji wokół bendu i tylko kombinują, żeby się pokazać, podlizać, wkręcić, zbratać. Uwielbiają się bratać, od razu proponują łojenie wódy. Rwanie lasek, braterkę, i zaraz potem się okazuje, że mają jakieś swoje pieprzone interesy do załatwienia. Każdy z tych gnojków tak naprawdę myśli o tym, żeby nas przerobić, żeby się naszym kosztem jakoś wybić, pokazać. Lizydupy, ale nie ideowi. No, nie mam nic przeciwko lizydupom, którzy naprawdę chcą się bratać,. bo mają jakiś szacunek dla naszej sztuki, dla nas jako ludzi, podziwiają nas za to, co robimy. To normalna rzecz, szacunek dla czyjejś sztuki. Ale więcej jest takich, którzy chcą coś załatwić. Przynajmniej się pokazać w towarzystwie artysty, walnąć sobie wspólną fotkę, walnąć sobie jeszcze z artystą lufę, i potem na tę fotę rwać panny, o, patrz, to mój dobry kumpel, a panna: o Jezu, naprawdę?”. Albo gdy ocenia dziennikarzy muzycznych: „… przychodzą jakieś kompletnie zielone panny, które już totalnie nic nie wiedzą o muzyce, zero kumania, i nawet nie chce mi się ich ruchać, takie głupie są tylko im mówię, żeby sobie innych frajerów poszukały. Być dziennikarzem muzycznym to jednak totalny upadek”.

Bohater „Tequili” jest bezwzględny dla fanów totalnych: „Przy wszystkich bendach kręcą się grupis, normalna sprawa. Za wojskiem zawsze szły burdele. Przy nas też się kręcą, chociaż bojsbendem nie jesteśmy. Są takie dwie, Telma i Luis, które nawet jeżdżą w niektóre trasy. Bardzo przywiązane są, jak rodzina po prostu. Ale z rodziną to jest tak, że człowiek żyje w niej z przyzwyczajenia, a nie z miłości”.

Książka została wydana w 2002 r., ale ocena rzeczywistości jest ponadczasowa – pasowała wtedy, pasuje teraz i zapewne pasować będzie za dziesięć, piętnaście lat: „To niesamowite. Nie ma żadnych indywidualności, samo badziewie. Każdy udaje kogoś innego idziesz do jakiegoś lokalu albo nawet na normalny koncert znanego bendu, a tam jako saport gość, który wygląda jak Kurt Kobejn i gra numery nie-do-zapamiętania. Tylko tyle, że na chwilę zapamiętujesz faceta, bo upodobnił się idealnie do Kobejna. Może miał naturalne predyspozycje, jak zauważył, że jest podobny, to sobie jeszcze odpowiedni imydź zrobił, i proszę – Kobejn jak żywy. No  i co go z nim łączy? Nic prócz wyglądu, muza Kobejna miała przynajmniej pałer. A ten gostek? Zero jaj”.

Opowieść to tak sugestywna, że w trakcie jej lektury zacząłem się zastanawiać jak ja poznawałem swój ulubioną kapelę Strachy Na lachy i czy aby nie powstało u nikogo z nich kiedykolwiek wrażenie, że chcę przy nich pokazać lub cokolwiek sobie „załatwić”…

„Tequila” miała być – jak słyszałem – osnuta na kanwie spotkań Vargi z Grabażem i Pidżamą Porno. Nie dziwią więc grabażowe wtręty: „Czasami mnie Martinez wyciąga. Martinez jest seksualny anarchista, co wieczór permanentna rewolucja” albo „Nie po to słuchałem Pistolsów i Szejm sikstinajn, żeby się w ogóle interesować jakimiś artrokami. Pankrok nie żyje, rok jest martwy, stary, mówi Dżony…”. Nie powinno też dziwić umiejscowienie na okładce wydania z 2002 r. postaci Grabaża i Kozaka z Pidżamy. Jednak „Tequila” nie jest opowieścią o Grabażu, ani monologiem lidera Pidżamy. Jak zdążyłem go poznać, ma znacznie lepszy kontakt z ludźmi i generalnie życzliwy pogląd.

Wątek pidżamowy ułatwił mi sięgnięcie po „Tequilę”, ale książka jest wartością samą w sobie – rewelacyjna narracja Vargi tylko zachęca do sięgnięcia po nowe tytuły. Może więc czas na „Trociny”?



Krzysztof Varga, Tequila, Czarne 2002

 

 

 

 

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański