blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Miasta
ok
6
not ok
2
liczba odsłon: 357

Jeżeli prawdą jest to, co mówi Wellington E.Webb, wieloletni burmistrz Denver, że wiek XIX był wiekiem imperiów, wiek XX – wiekiem państw narodowych, a XXI będzie stuleciem miast, to nie dziwi wzrastające zainteresowanie sprawami miast ze strony polityków, analityków gospodarczych, banków i sfer biznesu.

Jeżeli jest tak, że połowa ludzkości zamieszkuje miasta, a wśród społeczeństw rozwiniętych jest to aż 78 % populacji, to nie ma się co dziwić, że sprawami rozwoju miast interesują się też analitycy ochrony środowiska. Miasta stają się bowiem największym zbiorowym emitorem zanieczyszczeń do środowiska. To z kolei oznacza, że w miastach następuje kumulacja problemów środowiskowych, oddziałujących na powietrze, wody i gleby. Dodatkowo, miasta borykając się z problemami środowiskowymi, stają się problemem dla środowiska pozamiejskiego. I wszystkie one dotyczą większej części ludzkiej populacji.

Miasta kumulują w sobie większość funkcji życiowych współczesnych cywilizacji: umożliwiają rozwój gospodarczy ułatwiający dostęp do pracy, oferują większość usług, gwarantują obsługę funkcji komunalnych: dostępu do wody, energii elektrycznej i cieplnej, realizują zadania w zakresie czystości i porządku oraz gospodarki. Są miejscem, gdzie można realizować aktywny wypoczynek i spełniać swe kulturalne aspiracje. Są miejscem decyzyjności – w nich znajdują się administracje rządowe i samorządowe, które realizują zadania własne państw i samorządów regionalnych i gminnych. Przez to miasta borykają się z wieloma problemami, które w obszarach pozamiejskich nie występują lub ich skala jest znacznie mniejsza. Obsługa miast w zakresie dostarczania wody stwarza jednoczesną potrzebę rozwiązania problemu oczyszczania ścieków i uzdatniania wody; dostęp do mediów energetycznych wywołuje zanieczyszczenie powietrza, które kumuluje się dodatkowo z zanieczyszczeniami odkomunikacyjnymi i stwarza konieczność wdrażania programów eliminujących te zanieczyszczenia. Właściwie wszystkie usługi powodują produkcję odpadów, a to z kolei stwarza konieczność realizacji rozwiązań systemowych w tym obszarze.

Nie jest ważne, czy miasto ma 50 tys., milion, czy 5 mln mieszkańców – zagrożenia środowiskowe są te same, różna jest jedynie skala ich występowania. Miasta tworząc zagrożenia natury globalnej mogą się stać jednocześnie ofiarami ich skutków. Mówi się o tym, że skoro miasta są areną największych problemów cywilizacyjnych, którymi nie są w stanie skutecznie zarządzać państwa, należy pomyśleć o globalnym patencie wykorzystania wiedzy ich zarządców. Oficjalnie do globalnych rządów burmistrzów nawołuje Benjamin R.Barner, autor książki „Gdyby burmistrzowie rządzili światem”. Ten znany w Polsce m.in. z głośnej książki „Dżihad kontra McŚwiat” myśliciel uważa, że tak jak państwa zaczynają być dysfunkcyjne, tak miasta są miejscami rozkwitania światowych trendów, pomysłów poprawy życia i innowacji we wszystkich dziedzinach rozwoju ludzkości.

Słusznie uznaje, że „…kryzys związany ze środowiskiem naturalnym ma charakter najbardziej uporczywy, a jego skutki mogą by katastrofalne w dzisiejszych czasach, kiedy ochrona środowiska stanowi tak wielkie wyzwanie, zrównoważony rozwój jest warunkiem przetrwania, ekologiczna współzależność oznacza zaś, że bez współpracy nie przetrwa nikt. Państwa narodowe dowiodły, że nie potrafią osiągnąć porozumienia w tak podstawowych kwestiach jak rozszerzenie protokołu z Kioto lub zastąpienie go bardziej restrykcyjnym dokumentem czy podpisanie Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie mora, co może okazać się fatalne przede wszystkim dla mieszkańców miast”.

Osobiście jednak wątpię w skuteczność miast w sprawach, w których nieskuteczne okazały się państwa. Konstrukcja prawna wszystkich państw powoduje, że miasta nie będą w stanie zająć miejsca państw narodowych w tej dziedzinie. Zresztą w żadnej innej. Warto jednak przyjrzeć się inicjatywom miejskim w obszarze środowiska. Zaskakująca jest m.in. ilość inicjatyw miedzymiejskich – Barber pisze o 8 megainicjatywach związanych z ekologią. Są to tak znane porozumienia jak ICLEA, International Council for Local Environmental Initiatives (Międzynarodowa Rada na Rzecz Lokalnych Inicjatyw Środowiskowych) i Energy Cities (forum władz lokalnych na rzecz zrównoważonego rozwoju energetyki), ale też sojusze burmistrzów na rzecz ekologii i przeciwdziałania ochrony klimatu (np. Climate Alliance, C40 Cities Climate Leadership Group).

Co z tego wynika? Na pewno wymiana doświadczeń. Każde miasto, choć inne, ma swoje doświadczenia w zarządzaniu gospodarką komunalną i sferą środowiskową, które można wykorzystać na podwórku nie tylko miejskiego sąsiada, ale  i w aglomeracjach innego kraju. Owe doświadczenia nie dotyczą tylko sfery komunalnej czy środowiskowej, ale również takich zagadnień jak finansowanie rozwoju czy sprawa eliminacji ubóstwa, które jest również źródłem dewastacji środowiska. Cennym doświadczeniem miast jest aktywność obywatelska, choć nie jest to sfera pozbawiona wad. Barber twierdzi, że „Mnogość sieci ekologicznych to błogosławieństwo społeczeństwa obywatelskiego. Zarazem jednak pluralizm może podkopywać wspólną politykę. Ważnym argumentem na rzecz światowego parlamentu burmistrzów jest rola, jaką mógłby odgrywać w łagodzeniu napięć i zapewnianiu współpracy między konkurencyjnymi grupami. Stworzenie jednej sieci globalnym miast przyniosłoby ogromne korzyści ruchowi ekologicznemu. Światowy parlament burmistrzów mógłby okazać się pomocy w koordynowaniu rozlicznych wysiłków miejskich sieci w wielu różnych obszarach”.

Nie jestem aż takim optymistą w tej sprawie, bo filozofia Barbera światowych rządów burmistrzów sprowadza się akurat w tej sprawie do rozwiązywania problemów, które same miasta stworzyły. Obszarem, w którym miasta mogłyby się sprawdzić jest zarządzanie procesami dostosowywania się do zmian klimatu. I mogą być kreatorami takich procesów, jak i samorządami wspierającymi rządy w tym procesie.

Nie będzie to jednak łatwe – wiele miast nie rozumie zmian globalnych, a problemy środowiskowe traktuje jako jedne z wielu, wcale nie najważniejsze. Gdy w latach 90. XX wieku i na początku XXI wieku wydarzyły się wielkie powodzie, okazało się, że skala zniszczeń była o tyle większa, o ile okazało się, że władze miast pozwalały zabudowywać tereny zalewowe płynących przez nie rzek. Obecnie opracowywane plany zarządzania ryzykiem powodziowym i spodziewany obowiązek wyznaczania obszarów zagrożenia powodziowego jako wyłączonych z zabudowy jest przez wiele miast traktowanych jako zamach na samorządność. Ten sam zarzut pojawił się przy wdrażaniu ”rewolucji śmieciowej”, która żadną rewolucją nie była, a procesem uporządkowania gospodarki odpadami. I dziś, gdy Ministerstwo Środowiska, na skutek bałaganu przy selektywnej zbiórce odpadów, pracuje nad rozporządzeniem, które ma wprowadzić ogólnopolski standard w tym obszarze, pojawiają się głosy sprzeciwu z miast – z argumentem zamachu na samorządność na czele.

Trochę szkoda, że w nowej perspektywie unijnej nie udało się w Polsce ustanowić Programu Operacyjnego Miasta, o który swego czasu postulowałem, a który mógłby kumulować finansowanie wszelkich działań związanych z funkcjonowaniem miast, również w wymiarze środowiskowym. Może to pozwoliłoby uświadomić złożoność procesów i skalę zagrożeń środowiskowych, które generują miasta i którym miasta mogą ulec najszybciej.

Ale i bez tego zarządcy miast, burmistrzowie i prezydenci muszą zrozumieć, że na nich spoczywa spory ciężar rozwiązywania problemów ekologicznych powstałych właśnie w miastach. I że nie zrobią tego sami. Dlatego z wielką nadzieją spoglądam na inicjatywy metropolitarne podejmowane w różnych częściach kraju. Również w Poznaniu...

 

 

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański