blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Grabaż 30 - Grabaż 50
ok
10
not ok
4
liczba odsłon: 527

„Grabaż” to nie tylko ksywka znanego polskiego artysty. To zjawisko w kulturze wychodzące daleko poza nazwy takich formacji jak Pidżama Porno czy Strachy Na Lachy, które są jego muzycznymi dziećmi i z którymi najbardziej jest kojarzony. To nie tylko lider takich historycznych grup jak Lavina Cox czy Ręce Do Góry, to Muzyk pisane przez duże M – człowiek, który dla polskiej muzyki zrobił bardzo dużo. Choć to „bardzo dużo” nie zawsze jest doceniane i dostrzegane.

Krzysztof Grabaż Grabowski to człowiek, który mimo wielkiego sukcesu – dziś też komercyjnego – pozostał sobą, człowiekiem skromnym i normalnym. To człowiek, który nie kłania się celebryckim modom i szołbiznesowym szaleństwom. Człowiek, który porusza się twardo po ziemi wiedząc, że sukces zawdzięcza swojej pracy, uporowi i brakowi chodzenia na skróty. To człowiek, który potrafi z wysoką gorączką wyjść na scenę, bo ma takie poczucie obowiązku; facet, który potrafi zrezygnować z gaży i grać koncert w Lesznie całkowicie charytatywnie, bo ma poczucie, że tak trzeba.

Grabaż to człowiek, który po latach ciężkiej pracy może dziś z ogromną satysfakcją powiedzieć, że spełniło się jego marzenie, by żyć muzyką i żyć z muzyki. Strachy Na Lachy i Pidżama Porno to marki najwyższej jakości, które budował Grabaż i jego kumple, którzy także, jak i on, pozostali ludźmi normalnymi.

Taaak, gdybym miał określić cechę charakterystyczną Grabaża jednym słowem, byłaby to właśnie „normalność”. Miałby Grabaż wszelkie powody popłynięcia w zarozumiałość i pychę – popularność i sławę, pisk najładniejszych dziewczyn w mieście, zazdrość facetów, wysoką rozpoznawalność i co tam jeszcze można sobie wyobrazić – a pozostał normalny. Każdy, kto choć trochę poprzebywał z tym człowiekiem zapewne to potwierdzi.

Normalność Grabaża wynika z innej cechy – albo jest jej uzupełnieniem – jaką jest bycie prawdziwym do bólu. Grabaż jest prawdziwy zarówno wtedy, gdy śpiewa „już tylko o Polsce i o złej miłości, złe piosenki o złym systemie”, ale i wtedy, gdy potrafi szydzić z siebie samego wyśpiewując „Zaś Grabaż to skończony matoł / On się skończył nim się zaczął…”.

Jest tak samo prawdziwy, gdy deklaruje „Mieszkam w teczce tekturowej / Jak mnie otworzysz to się dowiesz / Jak topi się w wymiotach gorzkie słowo patriota…, jak i wtedy, gdy twierdzi „Mam fatalne maniery / Koszmarne mam zwyczaje / Lecz kiedy grają tego kraju hymn / Ciągle jeszcze wstaję”,

Jest prawdziwie gorzki, gdy mówi „Hej dziewczęta i hej chłopcy / Kliknąć myszką - ma się wszystko/ W sumie jesteście mi obcy / Środkowy palec w oczy chłystkom / Nie możecie się zapalić / Nic nie wyczytam z waszych twarzy / Może pora się obrazić? / Jesteście gorsi niż wasi starzy”, jak prawdziwie potrafi być serdeczny, gdy śpiewa „Twoje oczy lubią mnie i to mnie zgubi”.

Wywołuje dreszcze, gdy wykrzykuje „Śmierć moja zwabiła wiatr w niedomknięty słoik / Potem śmierć zasiała mak – wiatr się ukoił / Ten wiatr – on do kolan jej padł” i wywołuje wesołość, gdy mówi „Dzisiaj wieczorem / Ten wieczór będzie nasz / Polegniemy dziś z honorem / Bo tak zakłada plan / Podróże na chmurze / Chmura zabierze nas / Tam gdzie są nory chmurze / Gdzie mieszka wiatru wrak”.

To jeden z niewielu poetów, który potrafi kilkoma słowami zbudować wielki świat znaczeń, wyznań i poglądów. Wielu już o tym pisało, nie ma więc potrzeby, by o tym rozpisywać się w tym miejscu i w tej chwili.

Wielkość Grabaża polega na znakomitym wyczuciu muzyki. Myślę tu nie tylko o jego znakomitych wykonaniach „Zakazanych piosenek”, którym nadał walor niezwykłości, lekkości i świeżości oraz o „Autorze”, z których wykonanie np. „Murów” czy „Szklanej góry” doceniają nawet ci, którzy w zachwyty nad twórczością Grabaża nie popadają. Myślę także o znakomitych lekcjach muzyki w audycji pn. Grabaż Wieczorową Porą w nieistniejącej stacji Roxy. GWP to atlas muzyki świata. To jej słuchały setki, jeśli nie tysiące, słuchaczy we wtorkowe wieczory, to dzięki niej wielu z nas dowiedziało się o Sixto Rodriguezie, Mazzy Star, Kurcie Vile, czy Coeur de Pirates. Dzięki Grabażowi Wieczorową Porą poznaliśmy mnóstwo polskich wykonawców, to dzięki tej audycji zawiązało się wiele przyjaźni, które są odnawiane poprzez wspólne koncerty, spotkania i wyjazdy.

Artystyczną wielkość Grabaża potwierdził Paszport Polityki, a na każdym koncercie robią to setki i tysiące fanów. Wartość Grabaża próbują bezskuteczne co jakiś czas wykorzystać politycy próbując – przepraszam za porównanie – grzać się w jego cieple.

Jasne, są i tacy, którzy na Grabaża potrafią narzekać, krytykować za winy i grzechy, których nie popełnił. Wpisy takich małych ujadaczy można znaleźć w całym internecie. Krytykują go też niekiedy ci „wielcy”, którzy jeszcze niedawno obnosili się z nim po festiwalach, z dziś – tylko dlatego, że nie wpisał się w ich koncepcje – próbują go deklasować.

Żadne z tych świąt – Grabaż 30. i jego 50 urodziny –  nie jest dla nich, więc nie ma sensu poświęcać im więcej czasu.

***

Grono tych, którzy z Grabażem przez jego 30 lat artystycznej drogi współpracowali i nadal współpracują; grono tych, którzy zachwycali się i nadal zachwycają jego twórczością, którzy mu towarzyszyli i nadal towarzyszą na muzycznej i życiowej drodze sięga pewnie dziesiątków tysięcy. I stale się powiększa.

Jeśli więc wgłębicie się Państwo w życzenia napisane, spisane, opublikowane w tym numerze, zorientujecie się, że te kilkadziesiąt osób to zaledwie skromny ułamek tych wszystkich, którzy w dniu urodzin mieliby Grabażowi coś ciekawego do powiedzenia.

Próbowaliśmy na początku stosować klucz – tych, z którymi zaczynał, którzy pojawili się na kartach „Gościa”, najbardziej aktywnych czytelników naszego magazynu. I choć żaden z kluczy doboru autorów życzeń w tym specjalnym numerze „Cafe Sztok” nie został zastosowany w całości, to myślę, że możemy to grono potraktować jako bardzo reprezentatywne dla środowiska ludzi otaczających Grabaża i życzących mu najlepiej.

Do wielu osób nie udało się dotrzeć, były osoby, które przepraszały, że chcą życzenia w dniu urodzin składać mu osobiście, a nie poprzez gazetę, które nie mogły z innych – osobistych – względów przekazać życzeń poprzez Cafe Sztok. Wszystkich rozumiemy i mam przekonanie, że zrozumie ich ten sam zainteresowany – podwójny Jubilat, Krzysztof Grabaż Grabowski.

Jesteśmy magazynem, który pewnie jako ostatni celebruje świętowanie Grabaża 30, czyli jego muzycznej drogi, ale za to pierwszym, który zaczyna świętowanie Grabażowej 50. życia.

Pozwól, drogi Krzysztofie, że w imieniu wszystkich czytelników Cafe Sztok, przyjaciół z życia realnego i tego facebookowego, wypowiem Tobie gromkie „najlepszego!”. Panie Grabażu, bądź z nami jak najdłużej, bo my, sekta Twoich wyznawców, jak nazwał nas Muniek, jesteśmy z Tobą na dobre i na złe. Jesteśmy tymi, od których żądałeś braterstwa duszy.

Najlepszego!



Tekst ukazuje się też w nr 5 magazynu Cafe Sztok

 

 

 

 

 

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański