blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Czy Pan Samochodzik jest drewniany?
ok
11
not ok
3
liczba odsłon: 522

Wydawało mi się, że niewiele rzeczy jest mnie w stanie zadziwić, ale okrutnie się pomyliłem. Zadziwiła mnie sytuacja, gdy Gazeta Wyborcza zagadała językiem … Gazety Polskiej. No, może nie właściwa Gazeta Wyborcza, a jej magazyn „Książki”, ale zawsze…

Oto redaktor Marcin Sendecki wziął na tapetę Pana Samochodzika. Gdy zabrałem się za czytanie jego artykułu „Pan Samochodzik i otchłań, czyli jak się nie przejechać z panem Tomaszem” (Książki. Magazyn do czytania, grudzień 2014) myślałem, że pojawiła się jakaś znacząca okazja (np. nowe wydanie serii), o której warto napisać (nawet krytycznie) albo pozycja na miarę książki „Pan Samochodzik i jego autor” autorstwa Piotra Łopuszańskiego. Nic z tych rzeczy, redaktor Sendecki „bez sentymentów” zabrał się do dekomunizowania Pana Samochodzika, Pana Tomasza, Zbigniewa Nienackiego, i to w stylu gorliwych antykomunistów rodem z Gazety Polskiej. I narzekania na wszystko i na wszystkich. Ale po kolei…

Od samego początku redaktor Sendecki przypomina, że Pan Tomasz afiszował się przynależnością do Ochotniczej Rezerwowy Milicji Obywatelskiej (ORMO), a PRL-owskie decorum w powieściach Nienackiego pleniło się dość obficie. Mało tego, przypomina, że Zbigniew Nienacki był w stanie wojennym jednym z filarów „Zlepu”, czyli spacyfikowanego przez generałów Związku Literatów Polskich. Oraz autorem powieści erotycznej „Raz do roku w Skiroławkach”, której nie czytałem, ale wiedziałem, że dobrej pisarskiej sławy raczej mu nie przysporzyła. Nieco dalej wspomina, że Nienacki awanturował się na lamach „Rzeczywistości”, wyjątkowo paskudnego organu prasowego lat ówczesnych, trybuny partyjnego betonu i stowarzyszenia Grunwald (które bez przesady nazwać można chyba socjalfaszystowskim)…

Zmartwię redaktora Sendeckiego, ale Nienacki był także radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej, członkiem Radcy PRON, dostawał nagrody od partyjnych aparatczyków, poparł WRON i Jaruzelskiego. Tę komunistyczną wyliczankę można by prowadzić pewnie przez jakiś czas. I nie byłoby to trudne, bo autor „Samochodzika” niczego nie ukrywał, a obszerny jego życiorys zawarł np. Piotr Łopuszański we wspomnianej już książce „Pan Samochodzik i jego autor”, do której zresztą redaktor Sendecki wyraźnie też sięgnął.

Ale Marcin Sendecki krytykuje w Samochodzikowej serii praktycznie wszystko. Z wielkim zdumieniem wyczytałem, że nawet najwięksi fani Pana Samochodzika nie przeczą dziś, że urocza erudycja pana Tomasza, której popisów nie szczędzi i dzięki której rozwiązuje zawikłane zagadki, ma w gruncie rzeczy charakter przewodnikowych i encyklopedycznych wypisów – i najczęściej na takich prawach, wykładu mniej czy bardziej zgrabnie wplecionego w tekst, w książkach Nienackiego funkcjonuje.

No proszę… A mi się jednak wydaje, że ten aspekt był jednym z największych walorów tej serii. Nienacki bardzo umiejętnie – pisząc lekkim językiem – potrafił wpleść w narrację swych opowiadań ten „encyklopedyczny i podręcznikowy” styl, który tak bardzo irytuje redaktora Sendeckiego. Nikt, nawet najbardziej zagorzały miłośnik tej serii, nie wymagał, by „Pan Samochodzik” przedstawiał całą historię templariuszy, poszczególne aspekty historii sztuki, historii Polski, ale ten wyklinany w „Książkach” styl encyklopedyczny był dla wielu – również i dla mnie – niezwykłą inspiracją do tego, by sięgnąć po inne książki, inne obszerniejsze źródła i o opisywanych wydarzeniach, miejscach i ludziach przeczytać i dowiedzieć się znacznie więcej. To od czasów „Pana Samochodzika” przejeżdżając przez różne polskie miasta i inne miejsca uważnie przyglądam się zabytkom kultury i próbuję się o nich dowiedzieć nieco więcej niż jest wypisane na tabliczkach informacyjnych stawianych nieopodal.

To, że Nienacki czerpał z informacji przynoszonych mu przez grupę współpracujących z nim osób – o czym zresztą przyznawał otwarcie – nie jest zarzutem, a dowodem na to, że niezwykle poważnie podchodził do swojego czytelnika, chcąc mu przedstawiać wiarygodne informacje. I jest to może jedna z odpowiedzi na pytanie o popularność „Pana Samochodzika”.

Przyznam, że nie przekonują mnie też pretensje redaktora Sendeckiego do „Pana Samochodzika”, gdy pisze o nieudanych kontynuacjach cyklu o Panu Samochodziku pisanymi przez grupę różnych autorów całe lata po śmierci Nienackiego. Nie od dziś wiadomo, że w kręgu czytelników i znawców twórczości Zbigniewa Nienackiego toczy się wielka debata, czy seria z Panem Samochodzikiem zakończyła się na „Panu Samochodziku i człowieku z UFO”, czy „zgodzić się” z pisaniem „nowego Samochodzika” przez innych autorów. Debata właściwie toczy się do dziś i wzmaga się przy okazji wydania nowego odcinka. Przyznaję, że ja osobiście trzymam stronę Samochodzikowych ortodoksów i do nowych odcinków nie zaglądam. Jeśli jednak redaktor Sendecki ma pretensje o jakość tej kontynuacji, winien raczej czepiać się poszczególnych autorów lub wydawnictwa, które na to wyraziło zgodę i najwyraźniej chce na tym skorzystać, a nie do „prawdziwego Pana Samochodzika”. W przeciwnym razie rzeczywiście popadnie, jak pisze, w „paszczę otchłani”.

W tę paszczę wpada zresztą redaktor Sendecki wielokrotnie – gdy przykłada antykomunistyczną kalką do Nienackiego, gdy wyzywa go, za Rakowskim, od pornografa. Nie mam zamiaru w takich chwilach bronić Nienackiego, ale skoro Gazeta Wyborcza wytyka komunistyczny życiorys Nienackiego, to chciałoby się poprosić, by była równie konsekwentna w stosunku do innych osobowości, których przed takimi zarzutami broni (jak np. prof. Baumanna).

Ale gdyby był tylko trochę życzliwszy dla Nienackiego, to – cytując Łopuszańskiego – przyznałby, że Nienacki mówił, że zależy mu na tym, by młodzież interesowała się historią Polski, historią zabytków oraz – w latach 80. – chce, by ludzie byli szczęśliwi – mimo wszystko. Jest to dość trudne, bo żyjemy w czasach upadku wszelkich autorytetów, przewartościowania wszelkich wartości. Nie miał racji? Albo wówczas, gdy pisał, że … powieści moje uczą młodzież, że życie jest bardzo piękne, a ludzie – nawet w pozoru najgorsi – kryją w sobie także pokłady piękna. Nie miał racji?

Nie bardzo wiarygodnie brzmią zarzuty Sendeckiego, że bardzo „plakatowo” brzmią „bazujące na gomułkowskiej propagandzie” poszukiwania „dawnych hitlerowskich zbrodniarzy i współczesnego niemieckiego rewizjonizmu czy też pryncypialne potępianie chuligaństwa”. Idąc tropem takich pretensji dochodzimy do kolejnej: Mamy więc u Nienackiego trochę zagranicznej egzotyki (na przykład nad Loarą), topiczne wątki poszukiwania skarbów lub ważnych dokumentów, nad wyraz typowy – i z pozoru wcale uroczy – pomysł na bohatera mózgowca i niemal safandułę, który jednak zaskakująco dobrze radzi sobie w fizycznym zwarciu.

No właśnie taki Pan Tomasz był idolem lat mojego dzieciństwa. „Pomagał” tym, którzy nie mieli sukcesów sportowych, byli raczej fizycznymi mizerotami, nie mieli zdrowia do ganiania za piłką i byli strasznie nieśmiali w stosunku do dziewcząt, za to oddawali się czytaniu książek, odkrywaniu tajemnic świata i zwiedzaniu najbliższych okolic. I może kolejna odpowiedź na pytanie o popularność Pana Samochodzika?

Redaktor Sendecki ma jednak spory arsenał pretensji do „Pana Samochodzika” – inna jest taka, że książki z tej serii mają cienki humorek, drewniany styl i zasadniczą infantylność tych książek. Nie ma tam ani drewnianego stylu, ani – mimo że to książki dla młodzieży – infantylnego stylu.

Nie byłaby Gazeta Wyborcza sobą, gdyby – nawet na łamach magazynu książkowego – nie czepnęła się spraw genderyzmu: w powieściach o Panu Samochodziku systemowy konserwatyzm jest naczelną zasadą. Jego obróbce poddany jest nawet oczywisty mizoginizm bohatera: pan Tomasz nie odrzuca kobiet w ogólności, odrzuca lub – co gorsza – „wychowuje” takie, które próbują wykonywać jakiekolwiek gesty emancypacyjne. Dziewczyna w spodniach czy kobieta w „męskim zawodzie” jest z gruntu obmierzła lub co najmniej podejrzana. Tak się zastanawiam, jak – idąc tym tropem – wyglądałaby opowieść redaktora Sendeckiego o „Quo Vadis” lub o „Panu Tadeuszu”?

Gazetą Polską powiało mi też na końcu, gdy redaktor Sendecki drwi, że Pan Tomasz to apostoł systemu i młot na indywidualny, prywaciarski pomysł na życie, sam działa na specjalnych prawach. Jak Bond licencję na zabijanie, tak Samochodzik ma oficjalną licencję na bycie drobnym ekscentrykiem w ramach obowiązującego porządku, o czym inni mogą marzyć. I kończy: co skonstatowawszy, żegnam się z Panem Samochodzikiem na zawsze.

Zmartwię redaktora Sendeckiego: nawet tak dramatyczna jego deklaracja nie będzie miała żadnego wpływu na poziom (wzrost lub spadek) czytelnictwa serii o Panu Samochodziku. Część współczesnej młodzież ma problem ze zrozumieniem niektórych pojęć zapisanych w tych książkach, nie zrozumie tamtejszych realiów - bez komórek? bez maili? I ma dzisiaj inne, że tak powiem, podniety literackie. I tacy po „Pana Samochodzika” nie sięgną. Jeśli kto będzie chciał, to jednak i tak, i tak po te książki sięgnie – bez względu na socrealizm, „drewniany i infantylny język”…

Nie miał odwagi redaktor przyznać – a może o tym nie wie – że Nienacki w „Panu Samochodziku” posługuje się piękną polszczyzną, bardzo plastyczną i wpływającą na wyobraźnię. Można się zżymać na PRL-owski sznyt serii, ale jest w niej coś, co powoduje, że jest jedną z najbardziej popularnych tamtych czasów, a i mojego dzieciństwa. Jest też w tych książkach coś, co powoduje, że od czasu do czasu ktoś do nich wraca całkiem współcześnie w wolnej Polsce i coś tam opisuje lub inspiruje się atmosferą „Panów Samochodzików” – a to wspomniany Piotr Łopuszański, a to … Zygmunt Miłoszewski w „Bezcennym”. To, że wydawnictwo kontynuuje – już na siłę – serię z innymi autorami też świadczy o magii Pana Samochodzika. I na nic zdadzą się pomstowania Marcina Sendeckiego.

By nie być okrutnym dla redaktora Sendeckiego, powiem jedno: jest jedna korzyść z jego niesprawiedliwego opisania „Pana Samochodzika”. Mam wszystkie tytułu „prawdziwego Pana Samochodzika” (no co, skoro są „prawdziwi Polacy” to i jest „prawdziwy Pan Samochodzik”!), które odebrałem niedawno od introligatora – zachęcił mnie Pan, Panie Marcinie, do ich ponownego przeczytania!

 

 

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Smród (wielko)polski (7 lis 2017)
Wyspa Żółwia (3 lis 2017)
Dennis Banks z dalekiego ludu Anishinabe 1937 - 2017 (31 paź 2017)
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański