blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Tymona Tymańskiego AD HD
ok
3
not ok
1
liczba odsłon: 582

Wydawnictwo Literackie ma szczęście do Rafała Księżyka, a Rafał Księżyk ma szczęście do rozmówców. Był Tomasz Stańko, był Robert Brylewski ze swoim znakomitym „Kryzysem w Babilonie”, jest Tymon Tymański i jego „AD HD” – ewidentne, mówiąc szczerze, odzwierciedlenie zawartości książki i charakteru głównego bohatera.

Powiedzieć, że autobiografia Tymańskiego to historia trójmiejskiego środowiska artystycznego, jego zmian i rozwoju, to mało powiedzieć. Opowieść Tymańskiego to niezwykła narracja  o swoim życiu i historii wielu środowisk, w których wzrastał, ale też jednocześnie opowieść o wpływie tych ludzi i zjawisk na jego prywatne życie. Ma Tymon wielki łeb do nazwisk, utworów i tytułów i przerzuca nimi bez większego problemu.

Czy to określa całą zawartość tej opowieści? Absolutnie nie! Tymon Tymański jest kojarzony z jego głośnym romansem z córką Roberta Brylewskiego, o czym zresztą pisze otwarcie w „AD HD” („Zauważyłam dziwną minę Grabaża i wielu innych kolegów. ‘Co mała Brylewska robi na kolanach tego typa?’”), czy też z jego konferansjerki w Roxy, a obecnie Rock Radiu. Ale zjawisko pt. Tymon Tymański jest znacznie szersze i głębsze.

Mało kto kojarzy, ale to właśnie Tymański jest twórcą pojęcia „yass” na określenie muzyki jednej z jego formacji. „Chodziło o to, żeby się odciąć. Jazz lat osiemdziesiątych był dla nas synonimem artystycznego upadku. […] Słowo ‘jazz’ przywodziło na myśl smętny świat gastronomii i ZSMP-owskich klubików, w których korpulentni, wyłysiali brodacze grali dla pięciu krótkowzrocznych fanów. Mnie napędzały futuryzm, i dada, mit beatników, amerykański i europejski free jazz, punkt rock i nowa fala. […] Słowo ‘jass’ tudzież ‘yass’ kojarzyło się dość jednoznacznie, a zarazem odświeżało zakurzony idiom. Było też na tyle pojemne, że umożliwiało wrzucenie do jednego worka naszych fascynacji punk rokiem i nową falą, avant rockiem tudzież niepokorną klasyką z kręgu Ivesa, Varesa’a, Nancarrowa czy dodekafoników”.

Wyszukane słownictwo, zauważalne w tym fragmencie, to zresztą jedna z rzucających się cech tej powieści. Pojęcia „juwenilność” czy „sowizdrzał” w różnych odmianach pojawiają się dość często.

Narracja Tymańskiego to lekka opowieść o znajomości z Pawłem Konjo Konnackiem, Jackiem Olterem i Leszkiem Możdżerem, Tomaszem Stańko i Olafem Deriglassofem, ale czasami przekształca się w głęboką opowieść o ludziach, środowiskach, w których żył, zespołach, z którymi grał. Jest ona tak barwna, że czytelnik ma wrażenie, jakby sam w ich życiu uczestniczył. Podziela radości, ale i udzielają mu się smutki i dramaty tej opowieści.

Tymon Tymański to muzyk wielu formacji – m.in. Miłości, Kur, Trupy, P.O.L.O.V.I.R.U.S.-a, Masła, Czasu, Dyliżansu i Pogan. Z nich wszystkich bardziej rozpoznawalna może być w tej chwili Miłość ze względu na film, o którym było głośno w połowie 2013r. Z tą nazwą wiąże się śmieszna historia, kiedy to nawiązując do nazwy ktoś rzekł, że „to nie miłość, to pierdolenie”. Tymon ma na to prostą odpowiedź: „Wcale mi to zresztą nie przeszkadzało. Miłość to również pierdolenie. A pierdolić trzeba umieć, bo inaczej tylko się ciupcia”.

Życie Tymona to bieganie po falach, to wskakiwanie na czoło fali, ale i opadanie. I gdy w pewnym momencie mówi, że przeszedł do czwartej ligi tworząc The Transistors, przypomniało mi się zdziwienie publiczności, która dojrzała ich na maleńkiej scenie Red Bulla w Jarocinie.

Sam o sobie mówi tak: „Oczywiście jestem fanem absurdu, dziwactwa, patafizyki, ale bywa tak, że koturnowa forma pozwala trochę ściemnić, przykamuflować, zatuszować. Grunge, czyli właściwie na nowo pojęty punk, pozwolił mi zedrzeć kolejną warstwę skóry. Stąd miana języka i wybór prostoty, która do dziś mi towarzyszy. Można powiedzieć, że od kilkudziesięciu lat studiuję formę piosenkową. Komplikacja przywiodła mnie do prostoty, ale ostatnio ta sama prostota zaczyna mnie nużyć. Kto wie czy niedługo nie wrócę do dziwaczenia? […] Tym, co mnie odstręcza od wejścia w show-biznes pełną gębą, tak jak zrobił to Maciek Maleńczuk, jest wrażenie, że tam większość rzeczy jest chujowa i nieprawdziwa. Nie wierzę w estradę, nie wierzę w gwiazdorstwo. Wierzę w prawdę, ale ona jest mało komercyjna, a poza tym ma dziwną cechę – wymyka się, ucieka. Robię tak zwaną karierę na pół gwizdka, bo bywam próżny jak każdy człowiek, bo potrzebuję pieniędzy, by utrzymać rodzinę, ale fakt, że jestem zwykłym kolesiem, że praktykuję zen, sprawia, iż moje działania medialno-estradowe są od początku nacechowane pewnym cudzysłowem, dystansem, absmakiem. Cierpię na rozdwojenie, które polega na tym, że robię coś, co wymaga bycia medialnym, sprzedawania się i kompromisu, a równocześnie totalnie w to nie wierzę. Owszem, interesuje mnie sztuka, działanie, wyrażanie siebie, zdzieranie skóry do momentu, w którym może nic już nie zostanie. Ale zawsze bardziej zależało mi na tworzeniu zajebistych rzeczy niż na byciu sławnym”.

W książce są opowieści do śmiechu (np. o sikaniu do umywalek), do zadumy (np. o otwieraniu się na filozofię buddyjską i taoistyczną), ale i opowieści przejmujące. Ta najbardziej przejmująca dotyczy śmierci Jacka Oltera – może dlatego, że opowiada ją fragmentami jakby od niechcenia, może dlatego że towarzyszy ona przez dużą część książki. To nie tylko opowieść o jego samobójczej śmierci, ale historia stopniowego odchodzenia z życia…

Tymański to również… filmowiec. W kilku miejscach opisuje ten film, proces jego tworzenia i wprost określa jego przesłanie: „Obraziło się na nasze ‘Polskie gówno’ sporo ludzi. Prezydent Bydgoszczy, pan poseł PiS z Kołobrzegu. Idea od początku podobała się Wojtkowi Smarzowskiemu oraz Andrzejowi Żuławskiemu, który zapytał: ‘Czy to będzie gówno bez wykropkowania? Jeśli tak, to szacunek. Tutaj nie można inaczej’. To prawda. Bo ’Polska to ani to, ani sio’, jak pisał Stanisław Dygat. Wymyka się kategoryzacji. Góry złota i kopce gówna. Mnóstwo czystego altruizmu i sporo antysemityzmu, mnóstwo bohaterstwa i sporo nieudacznictwa, mnóstwo mądrości i sporo głupstwa. Dlatego trzeba głośno, dobitnie mówić o polskim gównie – z miłości do naszego kraju. Z potrzeby nazywania rzeczy po imieniu, bo przecież na ludzkość od zawsze składa się gówno i złoto”.

Do polityki Tymański ma podejście, jak większość muzyków – taktuje ją z obrzydliwym dystansem. Mówi m.in. tak: „Nie znam się na polityce, nie wchodzę w nią za głęboko. Myślę, że gros polityków polskim sejmie zajmuje się głownie wyglądaniem, wystawnym żarciem, chlaniem, ćpaniem koksu, konsumowaniem dziwek w majonezie, lataniem samolotami, sprawdzaniem kont, spaniem i dłubaniem dużym palcem w bucie. Ci ludzie mają wszystko w dupie i są siebie warci. […] Zbytnie interesowanie się polityką jest stratą czasu –  myślę, że wielu ludzi rozczarowało się podobnie jak ja. Niech siwogłowi walczą sobie o władzę, gazety żółkną dużo szybciej niż strony książek. Historia i czas pokażą, że aktualnie nie dzieje się nic ważnego, więc zajmijmy się swoim życiem, rodzinami, kulturą, sztuką, rozrywką. Chuj w  dupę polityce i jej oślizgłym giermkom”.

Duży udział w barwności opowieści Tymańskiego ma Rafał Księżyk, który rozmowę z nimi prowadzi. Po rozmowach z Brylewskim, którą czytałem i Stańką, o której słyszałem, wydawałoby się, że to nic nadzwyczajnego poprowadzić kolejną ciekawą rozmowę. A jednak „AD HD” jest inne od poprzednich.

Gdyby próbować określić zawartość tej książki jednym słowem, to mogłoby to brzmieć tak: historia jego nieposkładanego życia i prób ułożenia wewnętrznego spokoju w buddyzmie zen.

Stawiam tę książkę na półce obok rewelacyjnej autobiografii Grabaża „Gościu. Auto-Bio-Grabaż” i biografii Brylewskiego – o których również w swej książce pisze Tymański.

 

Tymon Tymański. Autobiografia. AD HD.

Wydawnictwo Literackie 2013

 

 

 

 

Tekst ukazał się też w numerze 4 magazynu Cafe Sztok

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański