blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Nie ma wolności bez czytania
ok
5
not ok
0
liczba odsłon: 677
Nie ma wolności bez „Solidarności”, nie ma Mączkowskiego bez czytania. Odkąd pamiętam „od zawsze” żyłem wśród książek.

Wynalezienie druku i stworzenie książek to chyba najlepszy wymysł cywilizacji. Od broni ludzie giną, samochody trują, polityka ogłupia, a przez książki co najwyżej można sobie oczy popsuć.

Tym bardziej teraz, gdy ludziska na e-booki się przenoszą. Miłośnicy elektronicznego czytania zarzekają się jednak, że czytanie książek w czytnikach i na tabletach niczego złego im z oczami nie robią, a przy okazji tysiące książek ze sobą mogą nosić. W dobroć dla oczu nawet jestem w stanie uwierzyć, ale sensu noszenia kilkuset książek razem ze sobą – nawet jeśli to elektronika – nikt mi nigdy dotąd nie wyjaśnił.

Ja tam nic do e-bookowców nie mam, jednak złośliwości, jakie czynią „tradycyjnym” czytelnikom, nie rozumiem. Że niby są bardziej eko niż ci, co papier czytają, bo giną lasy (a co z papierem z recyklingu?), że właśnie niby lepsi są, bo więcej książek ze sobą noszą, a „tradycyjni” jedynie kilka (a ile jesteś człowieku w stanie przeczytać w podróży?), że miejsca w domu nie zajmują na półkach (a co, książki na półce nieładnie wyglądają?), że to i tamto… Powtarzam, nic do nich nie mam, cieszę się, że czytają i przez to zwiększają odsetek tych, którzy czytają cokolwiek. Proszę ich jedynie o to, by nie wywyższali się głupawymi reklamami w rodzaju historii obrazkowej o wyższości czytacza e-booka kontra głupek ciągnący wózek książek na wakacje, jaką serwowali jeszcze niedawno wytwórcy i sprzedawcy e-booków.

Tak, złapałem się na tym, że „czytanie czegokolwiek” jest lepsze od nie czytania w ogóle. I nie o statystyki mi chodzi, ale o zwykłą poczciwą mądrość, że czytający mają lepiej – są szczęśliwsi o tyle, o ile nie istnieje dla takich pojęcie „nudy”. Poza tym, po latach głoszenia innego poglądu, przyznaję rację Stefanowi Chwinowi, który na pytanie czy dzieli literaturę na dobrą i złą, odpowiedział, że „wszystko, co napiszemy, zostanie kiedyś wykpione i zapomniane”. Inaczej mówiąc, tę samą książkę w pewnej epoce uznawano za głupkowatą, by kilkaset lat później uznać ją za arcydzieło. I odwrotnie. Z roku na rok pokorniejąc, nie ośmieliłbym się – jak w latach bezkompromisowej młodości – nazywać czegoś literaturą, bądź odmawiając czemuś takiego miana.

Wiadomo, z książkami jest jak z ludźmi, są przyjemne i głupawe. Jedyna rada, unikać jednych i drugich – durnych książek i durnych ludzi.

Czy książki uzależniają? Jak najbardziej, ale w nadmiarze są mniej szkodliwe niż papierosy i alkohol. Papierosy popalam, alkoholu w pewnych sytuacjach nie odmawiam, ale gdybym miał wybrać z tych trzech używek coś jedynego – na pewno byłyby to książki. Choć na szczęście nie muszę. Wszak czytanie w piwnym ogródku z papierosem w ustach też należy do przyjemnych.

Tak, czytanie przy piwie jest przyjemne. Kiedyś oczekując w kawiarence na spotkanie, dowiedziałem się przez telefon, że rozmówca się spóźni o przeszło pół godziny. Wiedząc, że spotkania nie odwołam, a nie chcąc się nudzić, poszedłem do pobliskiej księgarni i kupiłem książkę, którą natychmiast zacząłem czytać. O spotkaniu zapomniałem i jak kolega przybył po 45 minutach, nie byłem z tego tytułu specjalnie zadowolony.

Najtrudniej mi odpowiadać na pytania o nawyki czytelnicze: gdzie, kiedy i jak się czyta najlepiej. Słynni pisarze opowiadają, jak budzą się o 5. rano i czytają do 8., następnie ponownie zasypiają i po śniadaniu przystępują do pracy nad swoimi książkami. Ani ze mnie słynny pisarz, ani nawet znany e czytacz. Tryb mojej pracy nie pozwala mi na spanie na 10. (niestety), więc czytam popołudniami, wieczorami i nocami. Wszędzie gdzie się da. W kolejce po chleb, w przerwach między spotkaniami, przed snem w łóżku, w kibelku (no co, aby to ja jedyny?!). Oduczyłem się w wannie.

Nie wiem na ile prawdziwe są twierdzenia, że internet oducza czytania tekstów długich i stwarza kłopoty z takich zrozumieniem, ale rzeczywiście, jest coś w tym, że zamiast miejsca bardziej wybieram okoliczności. Znacznie lepiej wychodzi czytanie w skupieniu, gdy nie gra telewizor, nie gra żadna muzyka, wokoło jest cisza. Choć z drugiej strony nie cierpię chwil spędzanych bezczynnie – więc (prawie) zawsze mam przy sobie książkę. Jeśli czekam na spotkanie z Kimś-Bardzo-Ważnym, to wiem, że nigdy nie rozpocznie się ono punktualnie. Wtedy czytam. Pięć minut, piętnaście, ale nie cierpię z powodu opóźnień. Nawet z korkami samochodowymi nauczyłem się żyć. Długa kolejka na czerwonym świetle? Żaden problem, chwytam za książkę. Czy kiedyś obtrąbiono mnie za to, że nie ruszyłem na zielonym świetle? Tak, dwa razy.

Zdarza mi się czasami, że bezmyślnie biegam wzrokiem po literach, że „łykam” fragmenty tekstu, lub opuszczam kilka akapitów. Czasami męczę kilka stron przez kilkanaście minut walcząc ze skupieniem. Czasami okładam książkę konstatując, że nie pamiętam niczego z kilkunastu stron. I nie wiem, czy to efekt nadmiernego korzystania z komputera i internetu, czy zwykłe ludzkie przemęczenie, a może i strach?

Mam niekiedy  wrażenie, że nie zdążę przeczytać wszystkiego, co bym chciał. Takie wrażenie napawa mnie strachem. Jasne, warto skupić się na literaturze jednego rodzaju, że tak nieprecyzyjnie się wyrażę. Problem w tym, że jeszcze nie dokonałem takiego życiowego wyboru. Cały czas na równi traktuję amerykańską literaturę podróżniczą i antropologiczną, ciekawą beletrystykę, pozycje o ochronie środowiska oraz książki historyczne. Kupuję i czytam to, co mnie po prostu interesuje.

W książkach szukam dosłownie wszystkiego. Wiadomości o świecie, informacji o ludziach, inspiracji w pracy, pomysłów do działania, mądrych myśli i wspaniałych słów. Szukam także, że odwołam się ponownie do Stefana Chwina, „… bodźca, poruszenia, chwili, kiedy zacznie we mnie iskrzyć”.

Czy to oznacza, że sam piszę książkę? Słyszę niekiedy, że skoro ten i tamta napisali, to tym bardziej powinienem i ja. Nie ukrywam, że czasami mnie takie myśli nachodzą, ale odfruwają na widok pogniecionych książek rzuconych do wielkich pudeł pozycji przecenionych. Oczywiście i tam znajdują się ciekawe tytuły, ale widok – przyznacie to państwo – jakiś taki przykry. Choć żadna decyzja w tej mierze jeszcze nie zapadłą, to czekam na ten moment, kiedy będę miał do powiedzenia coś ciekawego, ponad to, o czym od czasu do czasu piszę w tym miejscu.

 

 

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański