blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............
ok
10
not ok
9
liczba odsłon: 1187

Taaak… Minęło już kilka miesięcy od czasu premiery najnowszej płyty Strachów Na Lachy, a ja nadal mam z nią problem. Nie, nie dlatego, że mnie rozczarowała lub że mi się nie podoba. Wręcz przeciwnie – to zachwycający zestaw piosenek o jaskrawych kontrastach nastrojów. Raz wyrywają do żywiołowego tańca, radości i harców, raz usadzają w fotelu i każą myśleć, jeszcze innym razem – wyciskają łzy i wywołują dreszcze. Niezwykły to zbiór emocji, barw i dźwięków.

Muzycznie tę płytę ustawiają pierwsze dźwięki „Mokotowa” – gitary w większym stopniu niż dotychczas kolorują twórczość Strachów. Ewidentnie zastąpiły wszechobecne dotąd klawisze, choć te nie zniknęły całkowicie, a wyciszone grają bardziej dyskretnie. Gitary dominują – w !TO! czarują bogactwem dźwięków, przeskoków i barw. W każdej piosence brzmią inaczej – raz jak tęcza zdobią obrysy muzycznego nieba, innym razem malują całe tło piosenki. Raz stopniują emocje i twardo przygrywają Grabażowi, innym razem – delikatnie pobrzmiewają w tle.

Po raz pierwszy – właśnie na tej płycie – słychać, jak gitary ze sobą .. rozmawiają. Tak, rozmawiają! Słyszeliście dialog gitar z perkusją w piosence „Bloody Poland”? Nie? To posłuchajcie jej jeszcze raz. Wyraźnie słychać, jak perkusja na zmianę z jedną z gitar twardo wygrywają rytm i prowadzą jakby spór, które z nich mocniej zabrzmi. Na początku perkusja jakby zaczepia gitarę, a ta jej zadziornie odpowiada, a potem – jakby nieśmiało – do tej swoistej rozmowy dołącza kolejna gitara, bardziej melodyjna. W kolejnej piosence zaś, „Najpiękniejszej Katastrofie” rozmowa między gitarami i perkusją jest już lżejsza, bardziej skoczna i dźwięczna – jakby chciały pokazać, że poza prowadzeniem sporów i na lżejszą rozmowę je stać.

Wielki wór z dźwiękami rozsypuje się w „I Can’t Get No Gratisfaction” – gdy będziesz miał, drogi czytelniku, okazję odkręcić radio na cały regulator usłyszysz istny wehikuł dźwięków. Tam gra wszystko – gitary, bębny, talerze, wszystkie struny świata, klawisze, dzwonki, basy, trąby, trąbki… – istne rydwany dźwięku! I gdyby to dźwięki miały decydować o kolejności piosenek na krążku, to właśnie „Ajkent” mógłby stanowić swoistego rodzaju muzyczne podsumowanie całej płyty. Pewną ciekawostką są dźwięki wyraźnie przypominające … smyczki. Posłuchajcie od pierwszych sekund

Dźwięki, jak chyba nigdy dotąd, malują nastroje poszczególnych utworów. Czy to inny wymiar muzyki, niż dotąd grany przez Strachy? Nie znam żadnej recenzji, bo nie czytałem dotąd żadnej z nich, by nie sugerować się głosami innych – starannie odkładam je na półeczkę i zabiorę się do nich po publikacji swojej. Nie bardzo jednak uznaję, by była to płyta mocno odmienna od poprzednich, a zdarzający się tu i ówdzie głos próbujący określić !TO! jako płytę Pidżamową traktuję bardziej jako pewne myślenie życzeniowe. To nadal Strachy, choć tym razem generalnie weselej brzmiące.

Słuchać tu cały dotychczasowy muzyczny dorobek formacji, są mocne rockowe brzmienia. Jest rock’n’roll stylizowany na lata 60, gdzieś tam pobrzmiewa blues…

Grabaż w kilku rozmowach przed wydaniem !TO! – również w wywiadzie dla pisma Cafe Sztok – mówił, że ma być to pierwsza płyta z piosenkami, a nie „na poważnie”, płyta z tekstami do piosenek, a nie z poważną poezją. Powiedział wówczas tak: „Teraz postanowiłem nagrać płytę popową […] Teraz zrobiłem piosenki o dużo lżejszym ciężarze gatunkowym”. Niespecjalnie to autorowi do końca się udało. Owszem, „Mokotów”, „Sympatyczny Atrament” czy „Żeby Z Tobą Być” to piosenki pełne radości, filuternego puszczania oka do publiczności, ale są też teksty o niezwykłej nośności. Grabaż jako autor tekstów zawsze był znany z trafnych metafor i niezwykłej zdolności obserwacji polskiej rzeczywistości. Obecnie objawił swoje kolejne zdolności – jako opowiadacz stanów nieoczywistych. Krzysztof Grabowski jest znany z tego, że w kilku słowach oddaje to, co wielu z trudem zmieściłoby na czterech kartkach. Tak jest i w przypadku opowiadania o … imprezowaniu i poalkoholowym kacu. Ile z nas przeżyło płynięcie w chmurach, ilu z nas planowało polec, bo tak zakłada plan?

Podróże na chmurze,

Chmura zabierze nas

Tam gdzie są nory chmurze

Gdzie mieszka wiatru wrak.

Jeśli ktoś doszukuje się podobieństw do „Dodekafonii”, znajdzie je w piosence „Bankrut”, poważnym dźwiękowo i tekstowo utworze.

Smutno u mnie jest, tu nic nie dzieje się

Czasem siąpi deszcz, a kiedy spadnie śnieg

Zimniej u mnie jest, zamarzłabyś na śmierć

Nie potrafię skoczyć w dół

Nie umiem wyjść na brzeg.

Na tej płycie znajduje się kilka ważnych tekstów – polemik z polską rzeczywistością, jak „Bloody Poland”, gdzie wskazuje na polską bylejakość, ale i debat z kilkoma pokoleniami. Jednym z najdonioślejszych głosów polemicznych z jego przeciwnikami i maruderami jest utwór „Gorsi”. Grabaż wielokrotnie w przeszłości musiał się zmagać z zarzutami, że „zdradził” i się skomercjalizował za nadto. W przeszłości próbował delikatnie to zawrzeć w słowach „Ty ciągle i wciąż masz mi za złe, że już nie mieszkam w Punk Rock City. Mieszkam w całkiem innym miejscu Polski i cierpię na syndrom sztokholmski”, teraz stawia otwarty zarzut swym polemistom. Że są bezideowi, że są gnuśni, że nie stać ich na zbudowanie żadnej idei, która by zaiskrzyła.

Nie masz mi nic do powiedzenia

Czy coś się w twojej głowie tli

Identyczne świeczki bez płomienia

Siedzi Pokolenie Pic

Hej dziewczęta i hej chłopcy

Kliknąć myszką – ma się wszystko

Nie możecie się zapalić

Nic nie wyczytam z waszych twarzy

Nie ma w tym pokoleniu żadnej woli walki i pracy – wszystko, na co wielu stać, to owo kliknięcie myszką w komputerze. I rzuca odważnie:

Środkowy palec w oczy chłystkom

Możecie pora się obrazić?

Jesteście gorsi niż wasi starzy.

Inny wymiar dyskusji został zawarty w „I Can’t Get No Gratisfaction”. To znacznie lżejsza polemika z hejterami zarzucającymi internet falą nienawiści. Grabaż tu obśmiewa wszystkie „sensacyjne” opowieści o znanych ludziach…

A ten jeden Gienek Loska

Z butów mu wystaje wioska

Ten co śpiewa w Happysadzie

Się porzygał na wywiadzie

Tam gdzie dobrze płatna sztuka

Zawsze znajdziesz Maleńczuka

Popatrz Paweł Kukiz dzisiaj

Od tej wódki już wyłysiał!

Stałą sferą twórczości Grabaża jest miłość ze wszystkim jasnymi i ciemnymi jej stronami. Tak było za czasów Pidżamy Porno, tak i jest w Strachach Na Lachy. Jednym z jej wymiarów jest niestety rozstanie. Przejmująco pisze o tym np. w „Moralnym salcie”, czy „Dodekafonii”, ale potrafi też napisać o niej w sposób niezwykle lekki, jak uczynił to w „Najpiękniejszej Katastrofie”. Potrzeba było Grabaża, by uświadomić sobie, że…

Nie liczyłem się z tym

Że do komina iskry nie wracają

Chciałem tego sam więc mam

Moją katastrofę widzę z bliska

To fatalny był plan

Z popiołu nie rozpali się ogniska…

Wpadlibyście na to sami? Taaak, już to widzę…

Poezja Krzysztofa Grabowskiego nosi w sobie wiele siły poprzez konsolidację w kilku wersach wielkiej, wielowymiarowej opowieści, ale też przez użycie słów i skojarzeń, które są wyjątkowo charakterystyczne dla Grabaża i jego narracji. Płyta nie zawiedzie więc miłośników grabażyzmów – tyle ich tu, i na wesoło, i na poważnie. Jak tu – w „Za Stary Na Courtney Love”:

Potem już byliśmy w łóżku parą oszustów

Dramatycznie przypadkową szajką

Nie utopiliśmy smutku

Dwoje odludków na bezptasiej wyspie w smutnej bajce…

Piosenka, która – mimo różnorodności emocjonalnej poprzednich – wyraźnie się odznacza od innych to przerażająca opowieść „Dreadlock Queen”. Słowami

Młody płomień wolno obleka się w dym

A kiedy tonie trudno pogodzić się z tym

z damskim towarzyszeniem wokalnym wywołuje dreszcze i przygnębienie. Narracja tej opowieści to historia dziewczyny, która zostaje zabita. Całość spina piękna, acz strasznie przejmująca do szpiku kości solówka gitarowa. Za każdym razem, gdy słucham tej piosenki w samotności, puszczonej „na  głośno” przechodzą dreszcze, a w oczach pojawiają się łzy….

Na tej piosence cała płyta mogłaby się zakończyć, ale skoro założenie było „lżejszej płyty”, to nie mogło na niej zabraknąć „Żeby Z Tobą Być”. Ta prosta opowiastka ma w sobie szczerą moc autentycznie zakochanego, który zrobi wiele, by z nią być – a to z krokodylem powalczy, a to skoczy z mostu w Pile, a to whisky będzie pić bez coli, a to zapamięta jej charakterystyczne znaki. Nawet – co nie zawsze jest oczywiste w naszym życiu – karierę poświęci:

Żeby z tobą być

ogolę się na łyso

Żeby z tobą być

przestanę biec ku szczytom…

Jeśli chciałby ktoś określać na podstawie !TO! jakiś nowy kierunek muzycznego rozwoju Strachów, to podejmie się daremnego trudu. Wszystkie kolejne płyty na dobrą sprawę zaskakiwały, każda z nich była inna od poprzedniej, żadna z nich nie tyle nakreślała nowy kierunek, co otwierała Strachy na nowe motywy. Których tu akurat nie zabrakło. Po ostrej i mocnej „Dodekafonii” przyszedł czas na lekkie, ale i nie unikające trudnych tematów !TO! Tyle tu wesołości, co i myślenia, tyle tu radości, co i refleksji.

Gdyby próbować spiąć tę płytę jakąś klamrą, to byłoby nią „życie” – ze wszystkimi jego barwami, smakami i zapachami, jego radościami i utrapieniami, jego blaskami i ciemnymi stronami. !TO! to opowieść o nas samych, o naszych przywarach, marzeniach, pragnieniach, kłopotach i upadkach.

Grabaż pokazuje cały czas wspaniałą formę intelektualną i poetycką. Byli tacy, którzy na płycie kreskę nieroztropnie położyli po „Mokotowie”, pierwszym singlu tej płyty. Ci, którzy spodziewali się zestawu „lekko-wesoło-przyjemnie” musieli przyznać, że nie jest to takie oczywiste. Wspaniałą formą muzyczną zabłysnął Maniek, który jest z jednym z autorów linii muzycznej tej płyty.

Twórczości Strachów towarzyszą emocje przyjaciół i znajomych formacji. Widać je na płycie – jakby formacja chciała poprzez nie porozmawiać ze swoimi przyjaciółmi i znajomymi. Niezwykła to rozmowa! Szaj szubidu szaj szubidu szaj szubidu szaj….

Recenzja ukazała się też w nr. 2 pisma Cafe Sztok (www.issuu.com/cafe.sztok)

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański