blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Dennis Banks z dalekiego ludu Anishinabe 1937 - 2017
ok
4
not ok
1
liczba odsłon: 132

Dennis Banks był Odżibwejem / Czipewejem (Chippewa / Anishinabe), choć poprzez zaangażowanie w Ruch Indian Amerykańskich (American Indian Movement – AIM) i przyjaźń z Russellem Meansem, był niekiedy kojarzony z Siuksami. Zmarł w ostatni weekend w wieku 80 lat. Kraj Indian poniósł wielką stratę.

Dennis Banks urodził się i wzrastał w rezerwacie Leech Lake w północnej Minnesocie (tam też zostanie pochowany), choć poprzez swoje publiczne zaangażowanie w sprawy Indian, można rzec, mieszkał w wielu miejscach Ameryki. To człowiek na całym świecie kojarzony z AIM, który współtworzył z indiańskimi kolegami z kilku plemion w 1968 w Minneapolis.

Był wówczas jednym z tzw. miejskich Indian, którzy zamieszkiwali wielkie miasta Stanów Zjednoczonych i którzy zetknęli się z wyzyskiem, rasizmem i agresją w stosunku do kolorowych, zabójstwami na tle rasowym, alkoholizmem, narkomanią. AIM powstawał więc jako ruch indiańskiej samoobrony. Dochodziło do tego, że bojownicy AIM tworzyli miejskie patrole i pilotowali ulice w obronie swoich indiańskich kumpli. Sam Banks, nie bez winy, też przeżywał trudny okres rozbojów, kradzieży. Trafił nawet na rok do więzienia.

Przełom lat 60. i 70. to dla Indian czas odrodzenia. W roku 1969 zaczęła się – trwająca do 1971 r. – głośna okupacja Alcatraz z zatoce San Francisco, gdy aktywiści ugrupowania „Indianie Ze Wszystkich Plemion” zajęli opustoszałe już wówczas więzienie na wyspie, ogłaszając postulaty odrodzenia indiańskiego samorządu, praw do swobody religijnej, wolności dla więźniów politycznych, zażądali stworzenia kontrolowanego przez Indian domu kultur pierwszych narodów. Okupacja zakończyła się fiaskiem.

Później „posypały się” głośne protesty w innych miejscach Ameryki. W 1972 r. przez Amerykę przemierzyła Karawana Złamanych Traktatów, podczas której Indianie jadąc przez całą Amerykę docierali do rezerwatów niosąc przesłanie nadziei. Głosili żądanie przestrzegania praw zapisanych w historycznych traktatach oraz nadania oficjalnych relacji z indiańskimi narodami. Ta kampania również się nie udała, bo mimo gwałtownych protestów i tygodniowej okupacji Biura ds. Indian, tubylczy aktywiści wrócili do domów praktycznie z niczym.

Ta porażka, zdaniem wielu komentatorów, stała się przyczyną głośnej okupacji osady Wounded Knee w Dakocie Południowej. W 1973 r. lakocka starszyzna z agencji Pine Ridge wezwała AIM na pomoc w walce ze skorumpowaną pół-indiańską władzą w rezerwacie, która przy wsparciu białej policji dopuszczała się zabójstw, gwałtów i rozbojów wobec indiańskiej ludności rezerwatu, kradła i oszukiwała tamtejszą społeczność. W miejscu ostatniej dużej masakry 300 Indian w 1890 r. doszło do 71-dniowej okupacji, podczas której Indianie ponownie – tym razem głosem silnego AIM – ogłosili postulaty odrodzenia społecznego, politycznego i religijnego Indian z całej Ameryce. Dzięki tej okupacji wielu Indian z miast zaczęło wracać do rezerwatów, chłonąc nauki starszyzny plemiennej, a przynajmniej znajdując w okresowych pobytach w swych rodzinnych stronach ukojenie od rasistowskiej rzeczywistości ówczesnej Ameryki. Indianie po raz pierwszy od końca XIX wieku stanęli na forum amerykańskiej polityki, choć głośno o nich było także na całym świecie.

Z kolei w 1978 r. przez całą Amerykę przemierzali uczestnicy Longest Walk / Najdłuższego Marszu, podczas którego ponownie indiańscy aktywiści domagali się cofnięcia antyindiańskiego ustawodawstwa. Tym razem się udało.

W indiańskiej Ameryce lat 70. spokojnie nie było jeszcze długo. Twarzą wielu tych kampanii był Dennis Banks, który – zdaniem jednego z publicystów New York Timesa - obok Russella Meansa, Johna Trudella czy Leonarda Peltiera, stał jednym z najbardziej rozpoznawalnych Indian w USA od czasów Siedzącego Byka i Szalonego Konia, autorów indiańskiego zwycięstwa nad zarozumiałym generałem Custerem nad Little Bighorn w 1876 r.

Na wielu zdjęciach paradował z bronią u boku, ubrany w charakterystyczne stroje Indian w tamtym okresie, kiedy łączyli nowoczesny jeansowy szyk z indiańskimi elementami – ozdobami, amuletami, do długich włosów przyczepiali pióra.

Dennis Banks, jako współzałożyciel AIM był uczestnikiem i inicjatorem wielu innych kampanii AIM w całym kraju Indian, co było przedmiotem wielu gorących debat, bowiem nie wszyscy akceptowali metody działania Ruchu. Sam Banks, na obronę swoich towarzyszy walki, mówił wielokrotnie, że to nie AIM był źródłem problemów, ale AIM pojawiał się wszędzie tam, gdzie problemy wywoływał kto inny.

W swej autobiografii "Ojibwa Warrior: Dennis Banks i Rise of the American Indian Movement" Banks mówił: "Byliśmy prorokami, posłańcami, nieśliśmy ogień", a także: "Wounded Knee obudziło nie tylko sumienie wszystkich rdzennych Amerykanów, ale także białych Amerykanów w całym kraju".

W latach indiańskiego odrodzenia Dennis Banks znów musiał uciekać i się ukrywać – tym razem z powodów politycznych. Ostatecznie na początku lat 80. poddał się i rozpoczął pracę w ośrodkach dla trudnej indiańskiej młodzieży wspomagając ich w walce z alkoholizmem i narkomanią.

Nie wiem, jaki moment zadecydował, że Dennis Banks porzucił idee walki zbrojnej na rzecz pokojowego zmagania się z przeciwnościami losu – może było doświadczenie gorącego okresu lat 70. i ponowne zetknięcie się z problemami współczesnych rezerwatów w latach 80.?

Dennis Banks zaczął wykładać na indiańskim college’u i Uniwersytecie D-Q, nazwanym od imion indiańskich bóstw z tradycji Irokezów i Azteków (Deganawidah-Quetzalcoatl Univercity), ale nie poprzestał swej aktywności publicznej.

Jednym z najbardziej znanych zaangażowań Dennisa Banksa – obok AIM – był Święty Bieg i kolejne edycje Longest Walk. W 1977 r. Krąg Starszyzny, złożony z przywódców duchowych, matek klanów i tradycyjnych wodzów indiańskich zaapelował o kultywowanie tradycji oraz uświadomienie ludzkości powinności szacunku dla Ziemi. Krąg Starszyzny wezwał do takiego kierowania wychowaniem młodych pokoleń, by żyły w harmonii ze środowiskiem, nie niszcząc swej przyszłości i życia Matki Ziemi. Indianie wezwali do zaniesienia tego przesłania do lokalnych społeczności na całym świecie. To właśnie Dennis Banks poniósł te idee w formie Świętego Biegu, który co roku odbywa się w innym miejscu świata.

Święty Bieg Na Rzecz Ziemi i Życia w 1990 r. przemierzał Europę, na trasie Londyn–Moskwa, i zawitał wówczas do Polski. To właśnie wtedy polscy indianiści mieli po raz pierwszy okazję do poznania indiańskiej filozofii ochrony Matki Ziemi i poznania indiańskich ceremonii. To właśnie wtedy narodziła się w Polsce idea „indiańskiego biegania”, która po wielu biegowych i marszowych przedsięwzięciach po latach zyskała formułę Biegu Na Rzecz Ziemi.

To właśnie wówczas Dennis Banks mówił: „Podstawą naszego zamiaru jest duchowość. Ona kieruje naszym życiem w każdej godzinie, każdego dnia, w każdym miesiącu i roku. Od początku czasów tubylczy Amerykanie wierzyli w zamknięty cykl życia na Ziemi. Ten cykl jest święty. Całe życie jest święte. Każdy gatunek – istota lidzka, ptak, drzewo, roślina, ryba, czy robak – jest święty. I święta jest Ziemia – Matka wszystkich istot.

Bieg koncentrować się będzie na Duchowości, modlitwie i pokoju. Wiąże się to z warunkami, w jakich żyjemy na Ziemi. Przez stulecia tubylczy Amerykanie wyrażali swe odczucia w rozmaity sposób. Bieganie jest jednym ze sposobów ekspresji. Każda mila, każdy kilometr, wypełnione są modlitwą za Matkę Ziemię.

Biegaliśmy przez najgorętsze pustynie świata i najmroźniejsze ziemie Północy. Biegaliśmy przez najwyższe góry naszych ziem, podczas burz, w dzień i w nocy. Każdy poranek rozpoczynamy modlitwami, a magię tych modlitw niesiemy ze sobą przez cały dzień, by wieczorem zakończyć go złożeniem podziękowań i ofiary z tytoniu. W ten duchowy sposób pragnęlibyśmy ponieść misję biegania przez Europę. Taka jest nasza misja. Chcemy ją wypełnić”.

Dennis Banks, w 30. rocznicę Longest Walk z 1978r. zorganizował tzw. Najdłuższy Marsz 2 z Alcatraz do Waszyngtonu. Właśnie wtedy kilkoro Polaków szło z Indianami, a Marek Nowocień, jako jedyny Europejczyk tę trasę przemierzył w całości. A w latach następnych odbywały się kolejne edycje Marszu.

Dennis Banks był wzorem dla wielu aktywistów praw człowieka i obrońców śroowiska. Był wszędzie tam, gdzie naruszano prawo Indian do swobodnego życia, gdzie dewastowano środowisko.

Ostatnim jego głośnym wystąpieniem była wizyta w Standing Rock w 2016, gdzie przedstawiciele ponad 300 plemion i organizacji indiańskich protestowali przeciwko szkodliwemu dla środowiska rurociągowi Dakota Access. To tam wypowiedział znaczące słowa: „Gdy ktoś zagraża środowisku, zagraża tobie…”.

I na koniec kilka refleksji osobistych… Z tą śmiercią szczególnie trudno mi się pogodzić. Dennis Banks był moim nauczycielem i nauczycielem moich nauczycieli. Spotkanie z Dennisem podczas Świętego Biegu w Polsce w 1990r. wywarło – jak się okazało – olbrzymi wpływ na moje życie. Gdyby nie Święty Bieg, gdyby nie tamto spotkanie, nie byłoby Biegu Na Rzecz Ziemi i całej tej mojej wrażliwości na sprawy Ziemi.

Dennis Banks, obok Russella Meansa, Johna Trudella, więzionego do dziś Leonarda Peltiera i innych „głośnych nazwisk” indiańskiej Ameryki, rozpalał w latach 1980. moją wyobraźnię kilkunastoletniego chłopaka o odrodzeniu indiańskim w dalekich Stanach, o American Indian Movement, o odradzającej się indiańskiej dumie.

Powstały plany jego wizyty w Polsce i w Poznaniu za rok…

Śmiem twierdzić, że Dennis organizując Święte Biegi i Najdłuższe Marsze, i zapraszając na te szlaki Polaków, miał największy wpływ na polskie inicjatywy duchowego biegania i maszerowania. Polscy indianiści zawdzięczają mu znacznie więcej niż zdają sobie z tego sprawę.

Z tego względu polska pamięć o Dennisie Banksie z dalekiego ludu Anishinabe nie powinna nikogo tu dziwić…

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Dumna, kochana prowincja (12 sty 2018)
Smród (wielko)polski (7 lis 2017)
Wyspa Żółwia (3 lis 2017)
Dennis Banks z dalekiego ludu Anishinabe 1937 - 2017 (31 paź 2017)
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański