blog background
 
rb: ślepe ryby z myrdyrdą
;
metka_epoznan
Recepty - o co chodzi lekarzom
ok
13
not ok
0
liczba odsłon: 831
Co pewien czas do mediów przebija się informacja, o proteście lekarzy i aptekarzy wobec nowej ustawy refundacyjnej. Przeciwko czemu protestują lekarze jednak jakoś dziennikarze słabo pokazują.

Problem stanowią dwie podstawowe kwestie

Określenie kwoty refundacji

Według planów Ministerstwa Zdrowia, lekarz na recepcie ma wpisać należną kwotę refundacji. Niby proste, ale...

Kwota refundacji zależy od wielu czynników: 

1. od choroby (przy czym w rozumieniu NFZ to, że komuś lekarz rodzinny rozpozna astmę to za mało by uznać, że astmę ma. Musi on co roku przynieść od pulmonologa zaświadczenie, że mu nie przeszło).  Poza tym intuicyjne przekonania pacjentów nijak mają się do rozumienia problemu  przez urzędników. Dajmy na to - wg. prawa nadciśnienie tętnicze nie jest chorobą przewlekłą.

2. od uprawnień pacjenta - honorowi dawcy krwi, inwalidzi wojenni, inwalidzi wojskowi i parę innych grup ma uprawnienia do zniżek.

3. od leku - choć substancja czynna jest ta sama, dawka ta sama to lek A ma refundację, a lek B jej nie ma (kwestia jak Minister Zdrowia dogadał się z producentem). Istnieją listy refundowane w których zaznaczono który lek, na która chorobę przez jak długi czas jest refundowany (już słychać, że to nie jest prosta tabela). I drobny smaczek - lista zmieniana jest co kwartał.

Przykład (zasady mogły się już zmienić, bo to mi przedstawiał znajomy kardiolog jakiś czas temu):

Pacjent miał zawał serca. Ma dostawać lek przeciwzakrzepowy - Plavix. na recepcie 50% refundacja należy mu się:
*gdy był to zawał z uniesieniem odcinka ST (rodzaj zmiany w EKG) dostaje zniżkę przez 35 dni
*gdy był to zawał bez uniesienia odc. ST - 9 miesięcy
*gdy wstawiono mu stenty - bezterminowo.

A czy pacjent jest w ogóle ubezpieczony?

Zakładając, że przebrniemy przez ustalenie uprawnień pacjenta, który o dziwo posiada pełną dokumentację medyczną (co nam zajmie dobre kilkadziesiąt minut) napotykamy na następny mur. Refundacja należy się osobie ubezpieczonej. 

W chwili obecnej ubezpieczenie ważne jest przez miesiąc. W założeniach ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych z 2004 roku jest art. 49 w którym nałożono na państwo obowiązek stworzenia elektronicznej karty ubezpieczenia, która jak dotąd nadal nie wyszła poza fazę projektu. Nadal więc lekarz ma do czynienia z kilkunastoma różnymi świstkami, legitymacjami i innymi drukami które mogą oznaczać, że pacjent jest ubezpieczony. Problemem jest właśnie owe słówko "mogą"

Bo przecież pieczątkę z nazwą firmy może wyrobić sobie każdy i stemplować nią starą legitymację ZUS, wygenerować druk ZUS RMUA też nie problem. Wystarczy komputer, drukarka i podstawowa umiejętność obsługi tych urządzeń.

F. Kafka czyli kary.

Ja pracuję głównie w trybie ostrodyżurowym. Póki co pacjentowi  wierzymy na "słowo". Podpisuje on oświadczenie, że doniesie ubezpieczenie w ciągu 7 dni, wiec dostaje recepty ze zniżkami. Ale od 01.12.2011 tego nie będziemy robić. Według nowej ustawy, jeśli pacjentowi wystawię receptę ze zniżką, a okaże się że pacjent nie był ubezpieczony to różnicę między lekiem na 100% a tym co zapłacił pacjent mam oddać z własnej kieszeni.

Co ciekawe decyzję o tym czy wypisałem receptę ubezpieczonemu pacjentowi, z odpowiednią zniżką ma podjąć po kontroli urzędnik NFZ. Urzędnik ten jest jednocześnie prokuratorem, sędzią i katem. Karę muszę zapłacić i dopiero wówczas mogę wytoczyć proces NFZtowi na drodze sądowej, ale ile trwają takie sprawy... no nich każdy sam się domyśli.

A teraz pora na szczyt absurdu. Ubezpieczenie ważne jest miesiąc. W teorii mógłbym sprawdzić w bazie danych udostępnionej w internecie czy pan X z peselem Y jest ubezpieczony. Teoretycznie...

W obecnych czasach sam NFZ nie wie kro jest w danym momencie ubezpieczony! Składkę zdrowotną zbiera ZUS, a następnie przekazuje pieniądze i dane NFZ. Opóźnienia w wymianie informacji między tymi dwiema agendami państwowymi sięgają kilku miesięcy (przypominam, że ubezpieczenie ważne jest miesiąc). Zatem sam NFZ nie wie kto jest aktualnie ubezpieczony, ale ma to wiedzieć lekarz. A karą za błędne zgadywanie jest, poza dotkliwą karą finansową (kiedyś usiadłem i policzyłem kwotę refundacji na leki wypisane przeze mnie po jednym 24-godzinnym dyżurze - wyszło niecałe 5000 zł) do 8 lat odsiadki!

I drobny smaczek na koniec. Istnieje europejski system udostępniany placówką opieki zdrowotnej, w którym mogę sprawdzić ważność karty EKUZ (ta niebieska unijna karta). Łatwiej mi sprawdzić czy John z Londynu, Hans z Berlina lub Paolo z Barcelony ma aktualne ubezpieczenie niż Jasiu z Poznania.
  
 
WASZE KOMENTARZE[1]
avatarnonamenonick: Ja taką niebieską unijną kartę mam, ważną bodajże do 2015 roku. Co stoi na przeszkodzie, żeby takiej karty od pacjenta w PL wymagać? Wydaje ją NFZ. Zatem lekarz może przerzucić "ten cyrk" na NFZ, żądając od pacjenta takowej. Fakt, że odbije się to na pacjentach, ale jak zaczną szturmować NFZ, może to zmieni absurdalną sytuację??
dodano: Środa, 2011.12.07 17:55
ok
2
not ok
0
odpowiedz|usuń
avatarPiekielnik: oj to prawda. NFZ to olbrzymi urzędniczy guz, siedlisko leniwych urzędasów i ludzi którzy skończyli medycynę ale nie nadawali się do żadnej specjalności lekarskiej. Pomimo tysięcy urzędasów chcą zrzucać swoje obowiązki na szeregowych lekarzy. Dobry system elektroniczny wyeliminowałby potrzebę istnienia 3/4 tych biurokratycznych świń. Dlatego nie śpieszy im się specjalnie do jego wprowadzenia.
dodano: Środa, 2011.12.07 18:13
ok
1
not ok
1
odpowiedz|usuń
~: Wiele hałasu o nic - sprawa jest prosta i od dawna stosowana w wielu krajów Unii !! Te wszystkie dane wypisują i sprawdzają panie recepcjonistki, a lekarz wpisuje tylko lek i stawia odpowiednie pieczątki ! Koniec, kropka. Czy to takie trudne ? Po sprawie, ale panowie/ie lekarze udają, że to przerasta ich możliwości. A może się uda wyciągnąć jakieś pieniążki, co ?!!!!
dodano: Czwartek, 2011.12.08 17:14, IP:83.21.102.XXX
ok
1
not ok
4
odpowiedz|usuń
avatarrb: ~: Wiele hałasu o nic - sprawa jest prosta i od dawna stosowana w wielu krajów Unii !! Te wszystkie dane wypisują i sprawdzają panie recepcjonistki, a ...
Wg. tych przepisów, jak rejestratorka się "walnie" to nie ona, a lekarz odpowiada karnie i finansowo. A o pieniądze tu nie chodzi. Na dyżurze siedzę i tak, więc czy w tym czasie przyjmę 30 osób czy 10 bo 4x więcej czasu niż na badanie muszę poświęcić na papierologię wpływu na moje wynagrodzenie nie ma.
dodano: Czwartek, 2011.12.08 19:50
ok
0
not ok
0
odpowiedz|usuń
~Autor: nonamenonick: Ja taką niebieską unijną kartę mam, ważną bodajże do 2015 roku. Co stoi na przeszkodzie, żeby takiej karty od pacjenta w PL wymagać? Wydaje ją NFZ. Za...
Ta karta jest ważna 6 miesięcy
dodano: Piątek, 2011.12.09 14:19, IP:212.67.142.XXX
ok
0
not ok
0
odpowiedz|usuń
avatarrb: ~Autor: Ta karta jest ważna 6 miesięcy...
To zależy od urzędnika w NFZ. Na ile wyda. Z moich obserwacji to zwykle: na kilka lat (młodzież ucząca się), na 6 miesięcy (pracujący na etacie) lub na miesiąc (umowa-zlecenie, kontrakt itp.)
dodano: Sobota, 2011.12.10 11:43
ok
0
not ok
0
odpowiedz|usuń
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
codeimgNie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.