blog background
 
kokojumbo: Pieskim okiem
poznań, polska, polityka, studenci, uniwersytet, felieton, ciekawostki, wydarzenia
metka_epoznan
Morderstwo, prostytucja i transwestyci w centrum Poznania ! ! !
ok
5
not ok
9
liczba odsłon: 60

Trup w domu publicznym, detektyw zawiedziony światem i kobiety udające mężczyzn. To tylko kilka atrakcji czekających na widza w sztuce wystawianej 15 i 16 kwietnia przez Sophie Chéron i Axela de Vreese’a. Tych dwoje Belgów opowie Wam czemu życie w Polsce, to masochizm, a praca z amatorami jest lepsza od profesjonalnego teatru.

Koko Jumbo: Kiedy mówię „Polska”, jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie?

Axel de Vreese: Moja rodzina.

Sophie Chéron: Moja codzienność.

A.V.: Polska jest dla mnie czymś bardzo emocjonalnym. Po raz pierwszy przyjechałem tu w latach dziewięćdziesiątych, w ramach festiwalu teatralnego w Krakowie. Polska wyglądała wówczas zupełnie inaczej. To imponujące jak bardzo wszystko się zmieniło na przestrzeni dwudziestu lat. Wtedy, podczas pobytu w Krakowie, byłem na Kazimierzu. Wyobraźcie sobie, że w obrębie całej dzielnicy był tylko jeden, jedyny bar i nic więcej. Rozglądałem się dosłownie wszędzie, i nic, tylko ten bar. To było naprawdę zabawne. Pamiętam też, że spotkałem się wówczas ze swoim przyjacielem, około godziny drugiej, trzeciej nad ranem, na ogromnym bulwarze w centrum. Nie było kompletnie żadnego samochodu, ani jednej taksówki, no po prostu nic. Pomyślałem wtedy, że to niemożliwe, wszyscy są martwi czy co? Przez dwadzieścia minut szliśmy wzdłuż ulicy i nagle zza rogu wyjechała taksówka, to było niesamowite. Rzuciliśmy się w pogoń za samochodem i żeby ją zatrzymać trzeba było stanąć na środku drogi i krzyczeć.

Ale to co mnie najbardziej bawi w Polsce, to lektor. Pierwszy raz spotkałem się z tym zjawiskiem, kiedy dotarłem do hotelu. Po wejściu do środka wraz z całą grupą udaliśmy się do recepcji. Pani recepcjonistka oglądała akurat film w telewizji, co więcej francuski. Usłyszałem nagle jakiś monotonny głos mówiący za wszystkie postacie na ekranie. Staliśmy tam i obserwowaliśmy zjawisko przez kilka sekund po czym wybuchnęliśmy śmiechem. Jak to możliwe, by jeden, beznamiętny, męski głos, jednostajny, płaski, kompletnie bez emocji, czytał wszystkie kwestie?! To było niesamowicie śmieszne, nie mógłbym sobie tego wyobrazić we Francji. Co prawda, teraz już się przyzwyczaiłem, ale wtedy nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. W Belgii czy Francji coś takiego nie istnieje!

Co robicie w tym kraju, jesteście masochistami?

A.V.: Faktycznie, życie tu jest pewnego rodzaju masochizmem. Ale tak na poważnie,  opuściłem Belgie dla mojej dziewczyny Polki, mieszkającej w Krakowie. Wcześniej pracowałem jako aktor i reżyser w Belgi, Francji, Szwajcarii ale zaproponowano mi posadę na Uniwersytecie Jagiellońskim, a później we frankofońskim liceum, też w Krakowie. Z Sophie…

S.Ch.: Juhu !

A.V.: …poznaliśmy się dzięki naszym wspólnym belgijskim znajomym.

S.Ch.: Ja mieszkam tu od 2009 roku, to już piąty rok w Poznaniu. Zostałam przysłana przez ministerstwo odpowiedzialne za stosunki międzynarodowe wspólnoty frankofońskiej Belgii (Wallonie - Bruxelles International). Ta instytucja zajmuje się między innymi wysyłaniem nauczycieli na zagraniczne uniwersytety, by tam promowali kulturę frankofońskiej Belgii. W ramach tego projektu pracuje jako lektor na UAM. Przy okazji prowadzę zajęcia teatralne ale nie ja wpadłam na ten pomysł. Kontynuuje pracę moich poprzedników. Frankofońskie sztuki teatralne są wystawiane tu od wielu lat. Za każdym razem pracujemy z innym reżyserem. W tym roku padło na Axela.

A właśnie, dlaczego Axel ?

S.Ch.: Dlaczego Axel? No właśnie, dlaczego…

A.V.: Dlaczego!? Dlaczego!?

S.Ch.: W zeszłym roku widziałam projekt Axela w Krakowie. Bardzo mi się spodobał i pomyślałam, że warto zaprosić takiego artystę do Poznania, żeby poznał to piękne miasto.

A.V.: I zimne…

S.Ch.: A oprócz tego, możliwość współpracy z profesjonalistą podnosi jakość sztuki. To niezwykle ciekawe doświadczenie pracować co roku z innym reżyserem, ponieważ każdy z nich wnosi swój własny, osobisty wkład w ostateczny efekt na scenie. Pozwala nam to również realizować sztuki z wielu gatunków. Uczestnicy mogą poznać różne metody pracy oraz spotkać się z odmiennym podejściem do teatru. Każdy z reżyserów ma inne doświadczenia, różni ich także wykształcenie a to wzbogaca sztukę.

Jakim przedstawieniem uraczycie polską widownię ?

A.V.: Jest to powieść „Liberty Bar” Georges’a Simenona. Nasz kolega Chrisophe Kauffman zaadaptował ją na potrzeby przedstawienia.

S.Ch.: Opowiada o francuskim komisarzu policji kryminalnej - Maigret. Jest to główny bohater serii kryminałów Siemenona, które są popularne w Belgii i były często adaptowane w postaci filmów i seriali. A my chcemy się skupić na mniej znanym dziele z wczesnych lat trzydziestych.

A.V.: Akcja dzieje się na Lazurowym Wybrzeżu. Intryga rozgrywa się wokół śmierci pewnego człowieka, w miejscu pod nazwą Liberty Bar, które jest starym domem publicznym.

Stary dom publiczny i trup. Rozumiem, że ma być śmiesznie?

S.Ch.: My też mamy taką nadzieję.

A.V.: Ta cała intryga i czas akcji są bardzo surrealistyczne. Jest to forma szyderstwa. Lecz mimo komicznego zabarwienia, koniec jest tragiczny. W serii książek Simenona główny bohater, to postać rozczarowana i zawiedziona kondycją ludzkości. Nie ma empatii wobec innych. Jedyną osobą, której potrafi współczuć, jest ofiara morderstwa. Zastanawia się jak ten nieszczęśliwy człowiek mógł wytrzymać w warunkach, których komisarz Maigret nie mógłby znieść.


Szaleni Belgowie atakują Poznań!

Axel zdarzyło Ci się już pracować z amatorami i w dodatku polskimi ?

A.V.: Tak, ja przede wszystkim pracuje z amatorami na krakowskim uniwersytecie i w liceum o którym już mówiliśmy. Mam też doświadczenia związane z polskimi wokalistami, którzy chcieli śpiewać po francusku. Pracowaliśmy nad wymową i interpretacją tekstów.

Widzę tu same kobiety, to nie problem dla sztuki ?

A.V.: Nie, jeśli chodzi o środowisko teatralne, to przywykłem. Wśród profesjonalistów jest tak samo. 75% to aktorki a tylko jedna czwarta to aktorzy. Przy czym, proporcje ról żeńskich i męskich są dokładnie odwrotne. To prawdziwy paradoks. Na szczęście, jeśli organizujemy przesłuchania do sztuki z zawodowcami, gdzie potrzebnych jest pięciu facetów i cztery kobiety, to ci mężczyźni zgłaszają się, bo taka jest ich praca. Natomiast, w amatorskich projektach trudno uniknąć sytuacji, w której całą obsadę stanowią kobiety. Wynika to z tego, że głównie one chcą brać udział w takich przedsięwzięciach. Najlepszym przykładem jest nasza grupa.

S.Ch.: Ale w naszym przypadku, jest to związane z tym, że wśród studentów filologii romańskiej kobiety stanowią zdecydowaną większość. Zajęcia teatralne są otwarte dla wszystkich studentów od pierwszego do piątego roku. To nie my selekcjonujemy studentów, wszystko zależy od nich. Jeśli przyjdzie troje, będziemy pracowali z trojgiem, jeśli piętnaścioro, to z piętnaściorgiem. Scenariusz jest dostosowany do liczby uczestników a nie odwrotnie.

A.V.: Ponieważ ten projekt jest finansowany przez Wallonie – Bruxelles Internacjonal, sztuka musi mieć belgijskiego autora. Pewnie istnieją sztuki, w których są wyłącznie role żeńskie. Jednak, w teatrze belgijskim jest to raczej rzadkie. Osobiście nie znam żadnej sztuki składającej się tylko i wyłącznie z dziesięciu ról żeńskich. Pewnie w Belgii istnieje coś takiego ale ja nic o tym nie słyszałem.

Zdajecie sobie sprawę, że obecnie w Polsce toczy się wojna pod tytułem „gender”? Nie obawiacie się jakichś politycznych ekscesów związanych z przedstawianiem?

A.V.: Jestem zaskoczony, że w ogóle przyszło Ci do głowy takie pytanie. Jeśli coś takiego by się nam przydarzyło, to trzeba sobie uświadomić, że scena teatralna jest różnorodna. Dziś, mężczyźni i kobiety grają razem na deskach teatru ale nie zawsze tak było. W przeszłości, to mężczyźni mieli wyłączność na odgrywanie wszystkich ról. I trwało to znacznie dłużej niż okres „równouprawnienia” kobiet w teatrze. W epoce Szekspira, wszystkie jego sztuki były odgrywane wyłącznie przez facetów. Wcześniej w sztukach religijnych było dokładnie tak samo. Dopiero w czasach komedii dell’arte zaczęły pojawiać się kobiety. Więc dla mnie byłoby śmiesznym, gdyby ktoś wyrzucał nam, że w sztuce grają tylko dziewczyny. Przecież to normalne, że kobiety występują jako mężczyźni i na odwrót.

Myślicie, że amatorki poradzą sobie z komediodramatem tego rodzaju?

S.Ch.: Oczywiście!

Dobra, poudawajmy przez chwilę, że nie ma wokół nas dziewczyn grających w sztuce. Axel, według Ciebie, reżysera, one poradzą sobie warsztatowo?

A.V.: Ta grupa jest różnorodna. Ich osobowości bardzo się od siebie różnią ale dobrze współpracują. Jeśli by tak nie było, to jako reżyser miałbym ciężkie zadanie, bo nijak nie mam wpływu na relacje między nimi. Na szczęście nie ma tu rywalizacji i jak na razie wszystko dobrze się układa. Właśnie robimy próbę, wszyscy opanowali już tekst, co im się chwali, gdyż nie zawsze idzie tak gładko. Wielką zaletą teatru amatorskiego, jest to, iż ludzie biorący w nim udział grają wyłącznie dla własnej przyjemności. Często, gdy przestaje się być amatorem, jakaś jej cząstka znika. Gdy wychodzi się na scenę i staje przed publicznością w środowisku profesjonalnym, widzi się od razu wszystkie przejęzyczenia, jakieś drobne pomyłki i niedociągnięcia. W przypadku amatorów, są tak pochłonięci przyjemnością grania, że publika nawet nie zauważa tych małych błędów. Wszystkie niedoskonałości „znikają”. Można powiedzieć, że widownia odczuwa pewien rodzaj empatii. Aktor, który bawi się na scenie, który maksymalnie czerpie przyjemność z grania, porywa publiczność. Nie wolno tego tracić! Trzeba też robić porządnie to, co się robi i być dobrym uczniem. Co do tego ostatniego, paradoksalnie, najgorszym co może zrobić dobry uczeń, to starać się jak najdokładniej wykonać polecenie. To nigdy nie będzie dobrze zrobione, bo zawsze należy dodać coś własnego. Moja rada – należy czerpać przyjemność z interpretowania danej roli i bawić się tym. Trzeba być trochę szalonym!

Kiedy premiera?

S.Ch.: 15 kwietnia na nowej scenie w Centrum Kultury Zamek. Wstęp jest za darmo ale liczba miejsc ograniczona, więc trzeba posiadać wejściówki. Można je dostać w zamkowej kasie.

Rozumiem, że zapraszacie wszystkich czytelników?

S.Ch A.V.: ZAPRASZAMY!

PS. Z okazji amatorskich występów oraz wiosny "Wiosna" Kabaretu Potem.

DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.
avatar
KOKOJUMBO
kokojumbo.epoznan.pl
RSSsend_message
głos kundla szaraka, w hałasie dzisiejszego świata.
ARCHIWUM WPISÓW
Bóg, honor, podsłuchy (21 cze 2014)
Jestem debilem ekonomicznym (14 cze 2014)
Koniec studenckiego seksu ! Czyli rozmowa z seksuologiem Zbigniewem Izdebskim (11 cze 2014)
Butem w morde ! (4 cze 2014)
Marysio Królowo Polsky! (30 maj 2014)
Morderstwo, prostytucja i transwestyci w centrum Poznania ! ! ! (14 kwi 2014)
Egzorcyzmy Jarosława K. (12 kwi 2014)
Wolność to być sobą ! Wywiad z Andżeliką Borys (22 mar 2014)
Wiedźmin – czyli recenzja Kamieni na szaniec (9 mar 2014)
Raus, raus Protasiewicz ! (5 mar 2014)
Prawicowi są nieudacznikami ! (28 lut 2014)
Chcesz dostać w ryj ?! (29 sty 2014)
Poznański kazachstan - wiwiad z przyszłą Miss Egzotica o braku tolerancji w Poznaniu ! (25 sty 2014)
Polska siatkówka jest do bani ! (22 sty 2014)
Od Poczobuta do bohatera - rozmowa z Andrzejem Poczobutem ! (18 sty 2014)
Słoiki Owsiaka (15 sty 2014)
Koniec Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ! ! ! (10 sty 2014)
Dupa rządzi światem (4 gru 2013)
Katecheza – czyli przypowieść o tym jak Być i Mieć (22 lis 2013)
Destrukcja cywilizacji chrześcijańskiej - Wywiad z Markiem Jurkiem (20 lis 2013)
Make rogal not war - najpiękniejsze hasło w Polsce (16 lis 2013)
Nie rzucą ziemi, skąd ich smród ! (9 lis 2013)
Pol(e)and, kraj biegunów – czyli rozmowa z podróżnikiem Markiem Kamińskim (6 lis 2013)
Cukierek albo psikus mała k… - Tylko dla dorosłych ! ! ! (31 paź 2013)
S*** na Wojewódzkiego, R***** Owsiaka! (23 paź 2013)
Hipisi atakują! Wywiad z Jerzym Jernasem twórcą Wyścigu Jaszczurów (19 paź 2013)
Cegła w ziemniakach (16 paź 2013)
Kefir czy żurek? Czyli wywiad z Marcinem Mellerem (11 paź 2013)
Małpy uciekły z ZOO! (4 paź 2013)
Cień Lecha, Jezus w gębie (31 sie 2013)
Wojna polsko-meksykańska pod flagą wstydo-chamową (24 sie 2013)
Woda urzędowa (16 sie 2013)
My dzieci PW (9 sie 2013)
Matka Turczynka od pieluch (29 cze 2013)
Potwór - czyli państwem zarządzanie (14 cze 2013)
Torty i potwory (7 cze 2013)
100 tyś. facetów w jednej kobiecie (31 maj 2013)
Bo do poloneza trzeba dwojga, czy ten świat homofobem jest? (17 maj 2013)
Mięso po Grillu (11 maj 2013)
Biedni, bierni, zacofani w rodzinie zakochani (3 maj 2013)
Uśmiechnij się (26 kwi 2013)
Po prostu Życie (19 kwi 2013)
Ślepy i głuchy (12 kwi 2013)
Duma polaka (sic!) (5 kwi 2013)
Zmartwychwstanie (29 mar 2013)
Papież ch**, sałatki szkoda (22 mar 2013)
Prawdziwa twarz porno (15 mar 2013)
Sztuka wysoka nie zejdzie do rynsztoka (8 mar 2013)
Plaga plagiatów (1 mar 2013)
Koniokrady (22 lut 2013)
Viva la zawodówka! (1 lut 2013)
Tępe słupy (25 sty 2013)
Rektor nie krowa, każdemu dać nie musi (18 sty 2013)
Federalizm, w górę ręce kto jest z nami ! (11 sty 2013)
Coś się kończy, coś się zaczyna (3 sty 2013)
Opowieść wigilijna (20 gru 2012)
Sen o Victorii (13 gru 2012)
Tajemnica porannych morderstw (6 gru 2012)
Król Janusz Korwin I Mikke (29 lis 2012)
Seksmisja (22 lis 2012)
Wojciechowska na Malcie (15 lis 2012)
Zdjęcie: jovanka