blog background
 
kokojumbo: Pieskim okiem
poznań, polska, polityka, studenci, uniwersytet, felieton, ciekawostki, wydarzenia
metka_epoznan
Cukierek albo psikus mała k… - Tylko dla dorosłych ! ! !
ok
7
not ok
10
liczba odsłon: 2826

- Kocham Cię, jesteś jedyną istotą na świecie, której mogę to powiedzieć. Gdyby nie Ty chyba bym oszalała. Dobrze, że zostałeś ze mną i będziemy już na zawsze razem. Nic nas nie rozdzieli. Ani żadne podstępne szmaty, ani nawet TO… – głos jej zadrżał, w pamięci odżyły obrazy sytuacji z przed paru minut. Starała się odegnać je, lecz te żałosne próby wymusiły tylko jeszcze więcej łez.

- Mu… musimy być silni. Zwłaszcza w tym mo… mo… momencie – zacisnęła pięści – To co się stało, to… to była próba. Próba, na którą wystawiono naszą miłość. I my zdamy ten egzamin prawda?

Zwinięty starannie w kołdrę mężczyzna z twarzą odwróconą do ściany nic nie odpowiedział. Właściwie, gdyby nie wystająca czupryna krótko ściętych, czarnych włosów nie wiadomo byłoby kto tam właściwie leży.

***

Dzień wcześniej

- TY WALNIĘTA SUKO! – krzyknęła Paulina z uśmiechem, pukając się palcem wskazującym w czoło. Muzyka w klubie była tak głośna, że nawet nie usłyszała wypowiedzianych przez siebie słów. Jej przyjaciółka Natalia, właśnie wyruchała kolejnego frajera tej nocy. I choć przyszły na imprezę z łącznym budżetem nie przekraczającym dwóch dych, to już piły czwartego drina, a na tym nie miało się skończyć.

- TEN GŁUPI GRUBAS MYŚLAŁ, ŻE MU OBCIĄGNE! – wrzasnęła jej do ucha Natalia - POWIEDZIAŁAM, ŻE SIĘ ZASTANOWIĘ JAK NAM COŚ POSTAWI. PIJ SZYBKO, CHCE NA PARKIET.

Pokonanie trunku nie sprawiło im większej trudności. Już po chwili szalały na densflorze. Dwie dwudziestolatki, obydwie długowłose, Paulina blondynka a Natalia, jak sama mówiła, miała włosy w kolorze kasztanu. To okropne, jak przechwalała się tymi swoimi włosiskami. Na szczęście, zamiast cycków sterczały jej dwa rodzynki, do tego ogromne dupsko. Nie to co Paulina, piękne soczyste piersi, które starała się zawsze podkreślić odpowiednio dużym dekoltem. Nie inaczej było tej nocy, faceci mogli dosłownie stanąć przy wrotach sezamu. Jednak granica była postawiona tak, by bez jej zgody nikt nie ujrzał skrywanych skarbów. Miała też o wiele lepszą figurę, stanowczo zrównoważoną, z idealnym wcięciem w talii. „Niczym klepsydra rzeźbiona ręką mistrza” dokładnie zapamiętała cytat z Party. Co prawda, tyczył się on jakiejś głupiej cipy, która zapewne dupą wypracowała sobie pozycję w świecie mody, bo przecież nie swoją obrzydliwą twarzą. Ale Paulina lubiła myśleć, że to o niej. W ogóle, często wyobrażała sobie siebie na tym wymarzonym czerwonym dywanie. Przecież była o wiele mądrzejsza od wszystkich nibygwiazd co to chałturzą w serialikach polskiej biedy.

W tańcu podłączył się do niej chłopak, miał brodę, Ray-Bany, zakrywającą włosy szarą wełnianą czapkę, podkoszulek z diabelnie rozciągniętym kołnierzem, rurki i tenisówki Nike. Pozwoliła mu objąć swoje biodra, dotknąć pupy. Staną za nią i gdy ręce powędrowały w górę, zatrzymała je na swoim brzuchu.

- JESTEM MACIEK – wrzasnął – MASZ ZAJEBISTE CIAŁO!

Złapała go czule za tył głowy i zbliżyła usta do jego ucha.

- PAULA MISIACZKU. MOŻE SIĘ CZEGOŚ NAPIJEMY?

Delikatnie językiem dotknęła płatka jego ucha. To podziałało jak magiczne zaklęcie, zawsze z resztą działa. Maciek chwycił ją za rękę i zaczął przedzierać się przez tłumy. Gdy dotarli do baru, chłopak na migi wskazał dziewczynie menu. Paulina wiedziała, że ma go w garści. Takie gierki miały opanowane do perfekcji. Teraz trzeba było tylko zagrać biedną sierotkę i załatwić alko swojej bestfrend. Tamta zorientowała się od razu co się święci i już stała przy przyjaciółce. Pokazały palcem co chcą i jak na komendę równocześnie cmoknęły go w policzek. Chłopak poczerwieniał, pewnie sądził, że dziś jest ten dzień w którym spełnią się najskrytsze marzenia mężczyzny. Dwie chętne przyjaciółki, w takich chwilach nie wolno oszczędzać. Lecz był tylko kolejnym frajerem. Szmatą, której się wydaje, że skoro łaskawy „Pan” wszedł na parkiet i wydał pare groszy, to kobieta, jak wierna suka powinna rozłożyć przed nim nogi. Paulina w duchu śmiała się z takich jak on palantów, naiwniaków, którym się wydaje. Ona nie zamierzała być kolejnym kawałem mięsa wystawionym na sprzedaż. Przechytrzyła ich, przechytrzyła ich wszystkich. Brała tylko to co chciała i od kogo chciała. Żałosne pretensje przyszłych niedoszłych traktowała bardziej jak fanfary na cześć jej zwycięstwa, niż obnażenie jakiegoś domniemanego oszustwa. No bo właściwie nikogo nie oszukiwała. Przecież nic nikomu nigdy nie obiecuje. Nawet w gruncie rzeczy, nie każe nikomu stawiać sobie drinków. Ale jeśli ktoś jest na tyle głupi, by kupować jej alkohol, to jego sprawa.

- CZĘSTO TU BYWACIE?

- JESTEŚMY PRAWIE CODZIENNIE. UWIELBIAMY TO MIEJSCE, SUPER MUZA I PRZYSTOJNI FACECI. – odkrzyknęła Paulina puszczając do niego oko.

- NO, JEST NIEŹLE. A CO RO… W …EŃ.

- CO?

- CO ROBICIE W DZIEŃ?

- JA JESTEM NA ANGLISTYCE, A ONA WZO… NICTWO.

Chłopak pokiwał głową na znak, że rozumie i szybko przełknął kieliszek czystej. Nachylił się do dziewczyn i wypalił.

- MOŻE BYŚMY SKOCZYLI, GDZIEŚ, GDZIE JEST BARDZIEJ INTYMNIE?

To był ten moment. Trzeba było się ulotnić i one już wiedziały co należało powiedzieć. Lwa nie wolno drażnić, zwłaszcza gdy jest wygłodniały. Już miały zakomunikować rozpaczliwemu Romeo, że chętnie udadzą się z nim wszędzie ale najpierw przypudrują noski, co było oczywistym kłamstwem, by wmieszać się w tłum. Gdy nagle stało się coś niespodziewanego. Z ciemności sali jaką powodowały ostre światła lamp zawieszonych nad barem, wyłoniła się ogromna, owłosiona łapa. Zacisnęła się na czapce Maćka tak, jak szczypce raka zaciskają się na ofierze. Nim ktokolwiek zdążył choćby mrugnąć, twarz chłopaka z ogromnym impetem uderzyła w blat baru. Zdezorientowane dziewczyny krzyknęły niemal równocześnie, lecz dzięki muzyce, nawet one nic nie usłyszały. Tryskająca krew z nosa amanta, prawie zniszczyła Paulinie sukienkę. Na szczęście, w porę odskoczyła. Szybko wyjaśniło się, że małpie łapsko należało do grubasa, którego jakąś godzinę temu zbajerowała Natalia. Musiał zobaczyć jak podchodzi ona do innego faceta po drinka, a przecież liczył, tak jak jeszcze przed chwilą Maciek, że to jego szczęśliwy dzień. Za miast tego, masakrował jakiegoś cztery razy szczuplejszego od siebie hipstera.

Dziewczyny nie mogły i z resztą nie chciały słuchać, co ci dwaj mają sobie do powiedzenia. Szybko wtopiły się w tłum z nowym drinkiem. A ponieważ barman nie szczędził wódki, Paulina poczuła, że jej już wystarczy. Mimo wielu próśb przyjaciółki, zataczając się wyszła z klubu, wsiadła do pierwszej lepszej taksówki i pojechała do domu. Ciekawe ilu jeszcze frajerów złowi dziś Natka? - Pomyślała otwierając drzwi do swojego mieszkania.

***

Nagle rozległ się w pokoju huk, jakby ktoś odtwarzał w zwolnionym tempie dźwięk zetknięcia się ręki z górą malutkich diamencików, a potem keyboard i śpiew młodej kobiety Shining bright like a diamond…

- Na chuj dzwonisz?! – wymamrotała dziewczyna po omacku szukając telefonu.

To nie mógł być budzik, kochała Rihanne za Diamonds, bo gdyby tylko amerykanka ją poznała, na pewno przyznałaby, że podświadomie napisała te piosenkę o nich. O dwóch kobietach, które były wyjątkowe. Świeciły jak diamenty, choć Pauliny jeszcze nie odkryto. Ta piosenka zarezerwowana była jedynie dla najbliższych. Była pewna, że Natka dzwoni żeby pochwalić się swoimi wczorajszymi podbojami.

- Siemasz stara, gdzie Cię wchłonęło? – głos w słuchawce należał do Madzi, kumpeli z roku. Warto było z nią trzymać. Po pierwsze, była strasznie brzydka i miała nadwagę. Co nawet w najgorszy dzień czyniło Paulinę zjawiskowo piękną, gdy inni widzieli je razem. Po drugie, Magda ogarniała wszystko na studiach, była na każdym wykładzie, wpisywała ją na każdych zajęciach i najważniejsze… dawała ściągać. Po trzecie, była całkiem fajna jak na grubaskę.

- Odsypiam Eskup. Szkoda, że Cię nie było.

Tak naprawdę wcale nie żałowała. Madzia pewnie płoszyłaby frajerów.

- Odsypiasz! Za pół godziny wykład z Marciniakiem, a wiesz jaki on jest. Jak można spać do czternastej?

- Zacznij używać życia, to się dowiesz! – odgryzła się Paulina i nacisnęła czerwoną słuchawkę.

Głupia szmata. Gdyby chociaż raz wyciągnęła swoje żałosne cielsko na imprezę, może znalazłaby motywację by schudnąć – zaśmiała się w duchu.

Jej mieszkanie nie było duże. W pokoju w którym leżała większość miejsca zajmowało łóżko. Poza malutką szafką i taboretem już nic się tam nie mieściło. Gdy z niego wyszła znalazła się w salonie połączonym z kuchnią i korytarzem. Oprócz tego, malutka łazienka z prysznicem, umywalką i muszlą klozetową.

Gdy tylko usłyszała, że ma trzydzieści minut na dotarcie, spóźnienie było oczywistą oczywistością. Nie żeby miała za daleko, budynek wydziału był oddalony o zaledwie pięć minut piechotą. Nie było jednak absolutnie żadnej mowy aby wyszła z domu bez odpowiedniego makijażu i porannej toalety.

- Droga Pani uczelnia, to nie pub, nie może Pani wchodzić kiedy się Pani żywnie podoba! – przywitał ją Doktor Marciniak.

- Przepraszam Panie Doktorze.

- Ja myślę, kto to widział przychodzić w połowie zajęć. Wybiła mnie Pani z rytmu!

To się nie gap na moje cycki! – pomyślała pokornie pochylając głowę i siadając koło Magdy. A dekolt jak zwykle miała na wysokości mniej, więcej serca. Do tego gustowny czarny, koronkowy stanik, co nie umknęło żadnemu ze znajdujących się na sali mężczyzn.

Gdy tylko Marciniak zaczął swoją nudną jak flaki z olejem gadkę o morfoczymśtam, telefon Pauliny za wibrował w torebce. SMS od natki:

Czesc mala dzis halloween moze wpadne do Ciebie po 20 zrobimy wudzitsu a potem do E ?

Dziewczyna nie zastanowiła się nawet chwili nad odpowiedzią, pomysł był przecież genialny.

Jasne wpadaj

Co prawda nie lubiła gdy ktoś siedział u niej w mieszkaniu, nawet najbliższe przyjaciółki. Ale dobrze wiedziała, że Natalia długo nie usiedzi i szybko wyjdą. Teraz trzeba było tylko przetrwać tą katorgę.

Kilka godzin później zakładała czarne, wysokie szpilki z czerwonymi podeszwami. Idealnie komponowały się z elegancką i bardzo kusą sukienką, w której paradowała po dużym pokoju.

- Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak ten stary kutas przynudzał. Ten powiedział to, tamten stwierdził tamto. Po chuj im to całe językoznawstwo skoro każdy z tych starych grzybów wymyśla sobie własne bzdety? A my musimy się uczyć tego na pamięć! Boże, jak mnie te szpile piją. Myślisz, że mogę tak iść? – zawołała w stronę pokoju – Też tak sądzę – dodała po chwili.

Zadzwonił dzwonek. Najwyższy czas – myślała idąc w stronę drzwi. Gdyby chodziło o kogoś innego czterdzieści pięć minut spóźnienia byłoby obelgą ostatecznie kończącą znajomość. Ale chodziło o Natkę, ta mogła się spóźnić i pięć godzin.

Machinalnie przekręciła klucz w zamku i odwracając się tyłem do drzwi pociągnęła za klamkę równocześnie krocząc w stronę stołu. Nie odwracając się mówiła.

- Właź, idę po szklanki.

- Cukierek albo psikus mała kurwo.

Usłyszała za swoimi plecami przytłumiony, spokojny, męski głos. Ale nie to było najstraszniejsze. Prawdziwą panikę obudziły w niej kroki, nie jednego lecz przynajmniej dwóch niespodziewanych gości. Nim zdążyła pisnąć, odwrócić się, zareagować - jeden już ją chwycił. Zakrył jej buzie olbrzymim łapskiem, uniósł nad ziemię. Próbowała bić, kopać, gryźć. Wszystko na nic, on był zbyt silny. Postawił ją przy małym stole, gdzie zwykle jadała śniadania. Dwaj pozostali chwycili ją za ręce. Widziała ich twarze, a raczej tandetne maski z plastiku. Ten po prawej, chyba Freddy Krueger, wziął szmatkę, którą zwykle wycierała naczynia po myciu. Na krótką chwilę łapa trzeciego oprawcy zeszła z jej ust.

- POMO… - próbowała krzyknąć, lecz zakrztusiła się wepchniętą w gardło szmatą.

Ten z tyłu podwiną i tak krótką sukienkę, opuścił koronkowe, czarne stringi. Darła się, ale materiał tłumił krzyk. Gdy wszedł w nią po raz pierwszy rozdarł rękami całą górną część sukienki. Ten po lewej, z całą pewnością Joker zagwizdał z podziwu. Piękne piersi młodej dziewczyny wylały się na blat.

Gdy pierwszy skończył, wydawało jej się, że minęło tysiąc lat. Już nie krzyczała, nie próbowała się bronić, próbowała błagać. Przez szmatę nie było słychać co mówi, więc gdy Freddy zaczął, a jej oczom ukazał się gruby facet z maską goryla, próbowała wszystkich sztuczek z oczami. Trzepotania rzęsami, oczu a la kot ze Shreka. Usłyszała tylko jak goryl mówi.

- Patrz jak się kurwa łasi.

I szyderczy obrzydliwy chichot Jokera.

Krueger męczył ją o wiele dłużej i boleśniej, gdy wreszcie przestał, była półprzytomna. Joker chciał ją mieć na łóżku. Przerzucił ją przez ramie. Wypadł jej z ust knebel.

- Filip ratuj… błagam Filip – mamrotała.

- Nie ma tu żadnego Filipa dziwko – warknął niosący ją mężczyzna i otworzył pierwsze drzwi. To była łazienka. Otworzył następne i tym razem trafił tam gdzie chciał trafić.

- Coś tu śmierdzi, mogła byś czasem posprzątać – to mówiąc, położył ją na plecach, zdarł do końca sukienkę. Dwaj pozostali stali w drzwiach.

Nie krzyczała, gdy ostatni członek sadystycznego tria przebierańców wszedł w nią. Twarz miała zwróconą ku ścianie, a może raczej ku kołdrze zawiniętej w naleśnika. Gdy odgłosy dochodzące od gwałciciela wskazywały, że jej męczarnie już wkrótce się skończą, udało jej się dosięgnąć ręką kołdry. Ostatkiem sił pociągnęła ją do siebie.

- Co jest kurwa! – krzyknął Joker spadając z łóżka. Dwóch pozostałych wryło w ziemię.

Z rozwijającej się kołdry wypadło ohydnie śmierdzące zmumifikowane ciało, chyba mężczyzny

- Ty chora dziwko! – zawył Goryl.

Freddy’ego nie było już chyba w mieszkaniu. Joker leżąc przy ścianie, cały się obrzygał. Paulina przewróciła się na bok.

- Filip… kochany mój.

Dotknęła czegoś co kiedyś mogło być policzkiem młodego chłopaka. W tym momencie poczuła fale ogromnego gorąca i ostry ból w plecach, gdzieś pod żebrami.

- Pozdrów psiapsiułę dziwko.

Powiedział goryl wyciągając z niej ostrze noża, którego zdobiona rękojeść prawdopodobnie zrobiona była z kości słoniowej. Zanim oprawcy wyszli z pokoju rzucili Paulinie przed oczy dzisiejszą gazetę. Nagłówek głosił:

Zabita, zgwałcona, wyrzucona na śmietnik!

***

- Kocham Cię, jesteś jedyną istotą na świecie, której mogę to powiedzieć. Gdyby nie Ty chyba bym oszalała. Dobrze, że zostałeś ze mną i będziemy już na zawsze razem. Nic nas nie rozdzieli. Ani żadne podstępne szmaty, ani nawet TO… – głos jej zadrżał, w pamięci odżyły obrazy sytuacji z przed paru minut. Starała się odegnać je, lecz te żałosne próby wymusiły tylko jeszcze więcej łez.

- Mu… musimy być silni. Zwłaszcza w tym mo… mo… momencie – zacisnęła pięści – To co się stało, to… to była próba. Próba, na którą wystawiono naszą miłość. I my zdamy ten egzamin prawda?

Zwinięty starannie w kołdrę mężczyzna z twarzą odwróconą do ściany nic nie odpowiedział. Właściwie, gdyby nie wystająca czupryna krótko ściętych, czarnych włosów nie wiadomo byłoby kto tam właściwie leży.

PS. Mam nadzieję, że opowiadanie z okazji święta trupków wam się podobało. W dodatku piosenka Nicka Cave’a i Kylie Minogue Where the wild rose groses grow.

 
WASZE KOMENTARZE[1]
~Dziwne: Dlaczego im nie dała cukierka?
dodano: Czwartek, 2013.10.31 13:17, IP:46.238.115.XXX
ok
0
not ok
9
odpowiedz|usuń
~Picjusz: ~Dziwne: Dlaczego im nie dała cukierka?...
Sami sobie wzięli... a potem psikus...
dodano: Czwartek, 2013.10.31 19:03, IP:46.205.105.XXX
ok
1
not ok
9
odpowiedz|usuń
avatarPicjusz: ...jakieś takie smutne i wpędza w zadumę.
dodano: Czwartek, 2013.10.31 19:07
ok
2
not ok
8
odpowiedz|usuń
~Autor: O mało nie zwymiotowałem czytając.
dodano: Czwartek, 2013.10.31 23:10, IP:77.103.23.XXX
ok
6
not ok
1
odpowiedz|usuń
~Autor: chore
dodano: Piątek, 2013.11.01 16:01, IP:91.215.2.XXX
ok
4
not ok
1
odpowiedz|usuń
~jljlkl: to w tekście co w głowie...
dodano: Piątek, 2013.11.01 17:58, IP:31.60.90.XXX
ok
3
not ok
1
odpowiedz|usuń
~MelaniS: Makabryczne nieco, ale wciąga, skoro udało mi się wytrwać do końca. Z początku nawet zdawało mi się, że to fabularyzacja tego morderstwa pakistańczyka. A ten Filip, co pomieszkiwał w kołdrze, to jak zginął, śmiercią naturalną czy również od noża?
dodano: Niedziela, 2013.11.03 02:12, IP:82.145.222.XXX
ok
0
not ok
0
odpowiedz|usuń
avatarOlisia: Przerażające, oh! lala!
dodano: Niedziela, 2013.11.17 20:01
ok
0
not ok
0
odpowiedz|usuń
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.
avatar
KOKOJUMBO
kokojumbo.epoznan.pl
RSSsend_message
głos kundla szaraka, w hałasie dzisiejszego świata.
ARCHIWUM WPISÓW
Bóg, honor, podsłuchy (21 cze 2014)
Jestem debilem ekonomicznym (14 cze 2014)
Koniec studenckiego seksu ! Czyli rozmowa z seksuologiem Zbigniewem Izdebskim (11 cze 2014)
Butem w morde ! (4 cze 2014)
Marysio Królowo Polsky! (30 maj 2014)
Morderstwo, prostytucja i transwestyci w centrum Poznania ! ! ! (14 kwi 2014)
Egzorcyzmy Jarosława K. (12 kwi 2014)
Wolność to być sobą ! Wywiad z Andżeliką Borys (22 mar 2014)
Wiedźmin – czyli recenzja Kamieni na szaniec (9 mar 2014)
Raus, raus Protasiewicz ! (5 mar 2014)
Prawicowi są nieudacznikami ! (28 lut 2014)
Chcesz dostać w ryj ?! (29 sty 2014)
Poznański kazachstan - wiwiad z przyszłą Miss Egzotica o braku tolerancji w Poznaniu ! (25 sty 2014)
Polska siatkówka jest do bani ! (22 sty 2014)
Od Poczobuta do bohatera - rozmowa z Andrzejem Poczobutem ! (18 sty 2014)
Słoiki Owsiaka (15 sty 2014)
Koniec Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ! ! ! (10 sty 2014)
Dupa rządzi światem (4 gru 2013)
Katecheza – czyli przypowieść o tym jak Być i Mieć (22 lis 2013)
Destrukcja cywilizacji chrześcijańskiej - Wywiad z Markiem Jurkiem (20 lis 2013)
Make rogal not war - najpiękniejsze hasło w Polsce (16 lis 2013)
Nie rzucą ziemi, skąd ich smród ! (9 lis 2013)
Pol(e)and, kraj biegunów – czyli rozmowa z podróżnikiem Markiem Kamińskim (6 lis 2013)
Cukierek albo psikus mała k… - Tylko dla dorosłych ! ! ! (31 paź 2013)
S*** na Wojewódzkiego, R***** Owsiaka! (23 paź 2013)
Hipisi atakują! Wywiad z Jerzym Jernasem twórcą Wyścigu Jaszczurów (19 paź 2013)
Cegła w ziemniakach (16 paź 2013)
Kefir czy żurek? Czyli wywiad z Marcinem Mellerem (11 paź 2013)
Małpy uciekły z ZOO! (4 paź 2013)
Cień Lecha, Jezus w gębie (31 sie 2013)
Wojna polsko-meksykańska pod flagą wstydo-chamową (24 sie 2013)
Woda urzędowa (16 sie 2013)
My dzieci PW (9 sie 2013)
Matka Turczynka od pieluch (29 cze 2013)
Potwór - czyli państwem zarządzanie (14 cze 2013)
Torty i potwory (7 cze 2013)
100 tyś. facetów w jednej kobiecie (31 maj 2013)
Bo do poloneza trzeba dwojga, czy ten świat homofobem jest? (17 maj 2013)
Mięso po Grillu (11 maj 2013)
Biedni, bierni, zacofani w rodzinie zakochani (3 maj 2013)
Uśmiechnij się (26 kwi 2013)
Po prostu Życie (19 kwi 2013)
Ślepy i głuchy (12 kwi 2013)
Duma polaka (sic!) (5 kwi 2013)
Zmartwychwstanie (29 mar 2013)
Papież ch**, sałatki szkoda (22 mar 2013)
Prawdziwa twarz porno (15 mar 2013)
Sztuka wysoka nie zejdzie do rynsztoka (8 mar 2013)
Plaga plagiatów (1 mar 2013)
Koniokrady (22 lut 2013)
Viva la zawodówka! (1 lut 2013)
Tępe słupy (25 sty 2013)
Rektor nie krowa, każdemu dać nie musi (18 sty 2013)
Federalizm, w górę ręce kto jest z nami ! (11 sty 2013)
Coś się kończy, coś się zaczyna (3 sty 2013)
Opowieść wigilijna (20 gru 2012)
Sen o Victorii (13 gru 2012)
Tajemnica porannych morderstw (6 gru 2012)
Król Janusz Korwin I Mikke (29 lis 2012)
Seksmisja (22 lis 2012)
Wojciechowska na Malcie (15 lis 2012)
Zdjęcie: jovanka