Reklama

Lidia Dudziak jednak zostanie wyborczą "jedynką"

O poznańskiej radnej Lidii Dudziak cała Polska usłyszała przy okazji "seks-afery" w poznańskim ZOO. Sprawą kopulujących osiołków przez kilka dni żyły media w całej Polsce, ale nie przysporzyło to radnej popularności w zarządzie Prawa i Sprawiedliwości. Pojawiły się spekulacje, że radna może stracić "jedynkę" na liście wyborczej, ale dziś Gazeta Wyborcza dowiedziała się, że radna jednak otrzyma pierwsze miejsce.

Przypominamy, że u Lidii Dudziak w sprawie kopulujących osiołków interweniowały oburzone matki, które ogród odwiedzają razem z dziećmi. Twierdziły one, że dzieci nie powinny oglądać takich rzeczy. Radna podjęła w tej sprawie interwencję u dyrektora poznańskiego ogrodu, a ten zadecydował o rozdzieleniu osiołków. Wówczas o sprawie zrobiło się głośno w całym kraju, a interwencja radnej i decyzja dyrektora były krytykowane. Decyzja dyrektora została szybko zmieniona, ale sprawę podjęły wszystkie polskie media, a informacje na ten temat pojawiły się również w mediach zagranicznych.

O sprawie nie chciał mówić rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofmann, który stwierdził, że są takie rzeczy, o których wolałby nie wiedzieć. Szybko pojawiły się też informacje, że niefortunna interwencja może radną Dudziak drogo kosztować. W mediach pojawiły się informacje, że radna może stracić pierwsze miejsce na liście wyborczej. Dziś Gazeta Wyborcza dowiedziała się jednak, że radna ocaliła "jedynkę", a Tadeusz Dziuba winę za aferę zrzuca na dyrektora ZOO -Lidia Dudziak nie może płacić ceny za tchórzostwo dyrektora, który zachował się w sposób skandaliczny i próbował w sposób nieudolny zrzucić z siebie odpowiedzialność - mówi na łamach Gazety Wyborczej szef wielkopolskich struktur PiS. Według ustaleń Gazety Wyborczej w obronie radnej stanął wiceprezes PiS Joachim Brudziński.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

16℃
3℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
27.60 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro